Bezpancerzowce (Anostraca) zamieszkują niemal całą naszą planetę – nawet okolice arktyczne! – już od czasów jurajskich. Większość spośród ok. 300 znanych nauce gatunków upodobała sobie okresowe zbiorniki wodne, czyli po prostu kałuże czy małe jeziorka. Nie przeszkadza im to, że woda co jakiś czas wysycha. Te małe (najczęściej kilkucentymetrowe) skorupiaki potrafią bowiem wytwarzać cysty – „uśpione” embriony chronione przez twardą powłokę. Dzięki niej nie muszą się przejmować suszą, skokami temperatury, a nawet pożarami czy promieniowaniem jonizującym. Nic dziwnego, że naukowcy żartobliwie mówią o nich „zwierzęta instant” – wystarczy tylko dodać wody i już mamy życie. Co ciekawe, badacze do dziś nie są pewni, jak te skorupiaki przechodzą w stan spoczynku ani dlaczego się z niego budzą. Bywa tak, że gdy wreszcie spadnie deszcz, wylęga się tylko część jaj, a reszta – dopiero po kilku cyklach zalewania i wysychania. Ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia, bo dzięki temu mniejsze jest ryzyko wyginięcia całej populacji. A warunki panujące w kałuży mogą się przecież zmieniać bardzo szybko...

Bezpancerzowce uważano długo za stworzenia prymitywne i pewnie dlatego uczeni nie poświęcali im zbyt wiele uwagi. Jednak stosunkowo prosta budowa ciała nie jest bynajmniej wadą. Wręcz przeciwnie – aby można było przetrwać na naszej planecie przez 150 mln lat, każdy element organizmu musiał być perfekcyjnie dopracowany. I tak właśnie jest w przypadku Anostraca, które zachwycają badaczy wysokim stopniem specjalizacji. Prosta konstrukcja sprawia, że mogą szybko urosnąć i rozmnożyć się, zanim ich macierzysta kałuża wyschnie.

Nic dziwnego, że sytuacja naukowa bezpancerzowców zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich kilku lat. Przybywa nowo opisanych gatunków, a także pomysłów na wykorzystanie ich w przemyśle. Zamieszkujące słone wody artemie są doskonale znane akwarystom – stanowią cenny pokarm dla ryb. Być może nawet ludzie mogliby się żywić bezpancerzowcami, o ile tylko udałoby się opracować technikę masowej i taniej hodowli innych gatunków tych zwierząt. Niektóre mogą z kolei pełnić rolę biologicznych filtrów, oczyszczając wodę z odpadków organicznych.

Niestety, hodowanie bezpancerzowców nie należy do łatwych zadań. Na dodatek wiele z nich jest dziś niszczonych przez działalność człowieka – głównie nadużywanie nawozów sztucznych, które z pól spływają do zbiorników wodnych, uniemożliwiając skorupiakom wykluwanie się. Ich wymieranie odnotowano w całej Europie, wskutek czego już kilkadziesiąt gatunków trafiło do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych. Być może niedługo trzeba będzie prawnie chronić zamieszkiwane przez nie kałuże. Może się to wydawać absurdem, ale chyba bardziej bezsensowne jest to, że zwierzęta, które przetrwały masowe wymieranie w okresie kredy (to, które zmiotło z powierzchni Ziemi dinozaury), mogą nie przeżyć bliskiego spotkania z Homo sapiens.