Termity są znakomitymi konstruktorami. Potrafią nawet schładzać swoje kopce. Jak? Wykorzystują system tuneli wydrążonych w wilgotnej i chłodnej glebie. Rozgrzane pustynne powietrze najpierw jest ochładzane pod ziemią, a następnie kierowane do wnętrza kopca. Dzięki temu temperatura w środku pozostaje stała w dzień i w nocy. Zmyślne owady zafascynowały architekta Micka Pearce’a.

Zainspirowany ich pomysłem na klimatyzację Pearce zastosował podobne rozwiązanie w biurowcu wzniesionym w centrum biurowo-handlowym Eastgate w Harare – stolicy Zimbabwe. Zaprojektował pod budynkiem komory, do których nocą wpada zimne powietrze. W dzień służy ono do schładzania budynku. Wykorzystanie know-how termitów sprawiło, że klimatyzatory biurowca zużywają dziesięć razy mniej energii niż wówczas, gdyby budynek był pozbawiony schładzających powietrze komór.

Budowli, których konstrukcję podpowiedziała natura, powstaje coraz więcej. Do najsłynniejszych należy na przykład londyński wieżowiec zwany popularnie korniszonem, zaprojektowany przez Normana Fostera. Architekt podpatrzył prymitywne oceaniczne gąbki z gatunku Euplectella aspergillum zwane koszyczkami Wenery. Ich szkielet zbudowany jest z krzemionki i choć wygląda na bardzo delikatny, w rzeczywistości okazuje się niezwykle wytrzymały.

Przyrodą inspirowali się również projektanci budynku Esplanade – Theatres on the Bay w Singapurze, którego fasada przypomina łuski otwierające się pod wpływem światła. Jednak architekci nie chcą ograniczać się do odwzorowywania kształtów podpatrzonych w naturze. Mają znacznie ambitniejszy cel. Domy, tak jak żywe istoty, będą same się wznosić i same zmieniać wygląd, kolor oraz gabaryty. Ich mimikra osiągnie zaś taki stopień zaawansowania, że trudno będzie odróżnić je od żywych organizmów.

M4 z mięsa

Jednym z wizjonerów żywej architektury, w której beton, kamień i stal zastąpią materiały biologiczne, jest Mitchell Joachim, profesor New York University. W 2006 r. założył grupę badawczą o nazwie Terreform One, do której zaprosił artystów, biologów, informatyków i oczywiście architektów. Razem testują pomysły na hodowanie domów. Joachim pracuje nad stworzeniem domu z żywych tkanek lub po prostu z „mięsa” – jak woli mówić. Domy Joachima, gdy nadejdzie ich pora, mają umierać jak żywe organizmy.

Każdego lata naukowiec zaprasza grono studentów, wolontariuszy i zapaleńców na warsztaty, które nazywa TerreFarm. Podczas takich spotkań rodzą się rozmaite zadziwiające koncepcje, takie jak choćby Fab Tree Hab. Są to domy z drzew hodowanych na specjalnie zaprojektowanych rusztowaniach. Jednym z uczestników warsztatów był Oliver Medvedik, biolog z doktoratem uzyskanym na Harvard Medical School w Bostonie.

Wspólnie z Joachimem założył Bioworks Institute – małe laboratorium zajmujące się wykorzystaniem osiągnięć biotechnologii do produkcji nowych materiałów na potrzeby architektury biologicznej. Na początek Medvedik przedstawił makietę nowego obiektu muzealnego dla Nowego Jorku, którą wyhodował z... grzybów.

Mitchell Joachim na TEDx: Nie buduj domu, wyhoduj go! (wykład w jęz. angielskim)