Epidemia otyłości

Alarmujące statystyki opublikowało właśnie medyczne czasopismo The Lancet. Wynika z nich, że liczba otyłych dzieci i nastolatków wzrosła w ubiegłym roku do 124 milionów. Kolejne 213 milionów dzieci i nastolatków ma problem z nadwagą. To ponad dziesięć razy więcej niż 40 lat temu (statystyki z 1975 r. mówią o 11 milionach otyłych dzieci). Oznacza to, że w 2016 roku problem otyłości dotyczył 5,6 % dziewczynek i 7,8% chłopców.

Otyłość określana jest przy użyciu wskaźnika BMI - stosunku wagi do wzrostu. Wartość wskaźnika od 18,5 do 24,9 oznacza wagę optymalną, od 25 do 29,9 - nadwagę, wartość powyżej 30 określana jest jako otyłość.

- Wzrost poziomu otyłości wśród dzieci i młodzieży obserwujemy od czterech dekad i jest to zjawisko globalne. Szczególnie widoczne w krajach o niskich i średnich dochodach - powiedział Majid Ezzati, profesor Imperial College w Londynie, który prowadził badania opublikowane w The Lancet.

Najwyższe na całym świecie wskaźniki otyłości zanotowano na wyspach Pacyfiku. Na wyspach Cooka i Nauru ponad 30% osób w wieku od 5 do 19 lat stanowią osoby otyłe. Niewiele lepiej jest w Stanach Zjednoczonych, w Kuwejcie i Katarze – tam ten problem dotyczy ponad 20% osób. Wzrost otyłości przyspieszył szczególnie w Azji Wschodniej i Południowej.

A jak wygląda sytuacja na polskim podwórku? Z danych NIK przeprowadzonych podczas ostatniej kontroli wynika, że 22 proc. polskich uczniów waży za dużo, a grupa dzieci z nadwagą i otyłością zwiększyła się o ponad 5% w ciągu ostatnich czterech lat.

Jak podaje WHO, myśląc o globalnym problemie otyłości, powinniśmy wziąć pod uwagę konsekwencje, które zaczną być widoczne w dalszej perspektywie. Otyłość w wieku dziecięcym z dużym prawdopodobieństwem oznacza otyłości w wieku dorosłym. Wiążą się z tym liczne konsekwencjach zdrowotne, takie jak zwiększone ryzyko cukrzycy, choroby układu krążenia i niektóre nowotwory. Przewlekłe schorzenia to również większe obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej, a także systemu finansowego. Zdaniem naukowców już teraz powinniśmy wziąć pod uwagę te prognozy.

 

Druga strona medalu

Nowsze badania opublikowane w The Lancet zwracają również uwagę na problem niedożywienia (BMI poniżej 18,5). W 2016 r. dotyczył on 192 milionów osób na całym świecie (mowa o niedożywieniu umiarkowanym lub poważnym). W przeciwieństwie do problemu otyłości, liczba dzieci i młodzieży z niedowagą zmniejszyła się w skali światowej  w porównaniu do roku 1975 roku, ale mimo to liczby pozostają wysokie.

- Nie wolno nam zapominać, że to niedożywienie pozostaje głównym problemem zdrowia publicznego na świecie - powiedział dr Frank Hu, specjalista ds. żywienia w rozmowie z  CNN.  Jego zdaniem "to nic nowego", że jednocześnie doświadczamy obu zjawisk pozostających na krańcach tej samej skali -  niedowagi i nadwagi.

Jak to wytłumaczyć? Skąd takie skrajności?  Jak mówi dr Hu w ostatnich czterech dekadach wiele krajów przeszło transformację ekonomiczną i związaną z tym"transformację żywieniową". To proces, który rozpoczął się, gdy gospodarki tych krajów zaczęły się rozwijać - warstwy bogacące się zyskiwały łatwiejszy dostęp do żywności, co wiązało się ze wzrostem poziomu nadwagi i otyłości, podczas gdy ludzie o niskim statusie ekonomicznym nadal mierzyli się z niedożywieniem. Było to widoczne zwłaszcza takich krajach jak Chiny czy Indie.

- Kiedy kraje stają się jeszcze bogatsze, tendencja zaczyna się odwracać – wyjaśnia Hu. Bogacąca się niższa warstwa zaczyna mieć dostęp do tańszych, niezdrowych produktów spożywczych, które sprzyjają tyciu, podczas gdy klasy wyższe, lepiej zarabiające wybierają produkty droższe, zdrowsze, wysokojakościowe. Segmentacja trwa i oba zjawiska współistnieją.

 

Źródło: CNN