Nie oznacza to oczywiście, że nie odczuł tragedii, jaka tego dnia wydarzyła się w Nowym Jorku. Jego listy i krótki film wideo pokazują, jak bardzo przeżył informację o ataku terrorystycznym na USA.

Wideo zostało udostępnionego przez Centrum Kosmiczne Kennedy Space Center Visitor Complex. Stanowi część projektu, w którym astronauci opowiadają historie związane ze swoją pracą i życiem w przestrzeni kosmicznej. Culbertson, inaczej niż pozostali, nie żartował i nie opowiadał ciekawostek. Zamiast tego mówił, w jaki sposób próbował razem z pozostałymi członkami ISS przeżyć tragedię, którą 11 września śledził cały świat.

W dniu, w którym doszło do ataku Frank Culbertson przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej razem z dwoma astronautami z Rosji. "Nie mieliśmy ani telewizji ani internetu, więc do pewnego momentu nie byliśmy świadomi, co się zdarzyło. Jednym łącznikiem z Ziemią była stacja kontrolna" - mówi Culbertson. 

Tego dnia załoga wykonywała rutynowe badania, a Culbertson jako dowódca, miał obowiązek skontaktowania się ze stacją i przekazania wyników. Wtedy własnie Culbertson otrzymał wiadomość, że Stany Zjednoczone zostały zaatakowane. Postanowił wykorzystać wszystkie narzędzia, by zobaczyć, co dzieje się na Ziemi.

"Przez powiększenie widziałem dużą szarą chmurę otaczającą południową części Manhattanu. A potem zobaczyłem jak runęła druga wieża. To było po prostu straszne widzieć, jak mój kraj jest atakowany" - powiedział astronauta.

Wkrótce po ataku NASA opublikowała listy Culbertsona, który opisywał swój pobyt na ISS. "Tę potworną  informację, że nasz kraj został zaatakowany, a tysiące naszych obywateli straciło życie w zamachach terrorystycznych, być może zginęli także przyjaciele muszę znosić w całkowitej izolacji" - napisał 11 września 2001 roku.