Hiszpańskie Tamarit Motorcycles przebudowało go w Miurę – lekkiego off-roadowego customa inspirowanego dawnymi Scramblerami i motocyklami terenowymi. Motocykl waży 155 kg, ma zawieszenie WP, większe koła Excel Takasago i sporo części wykonanych specjalnie dla tego egzemplarza. W publicznym głosowaniu zdobył 33% głosów, a po połączeniu ocen jurorów z wynikiem głosowania został zwycięzcą całego konkursu.
To całkiem przyjemne przypomnienie, że charakter motocykla nadal można budować inaczej niż przez dokładanie cylindrów.
Zamiast Scramblera 1200 wybrali najmniejszą platformę
W tegorocznej edycji Triumph Originals uczestniczyły zespoły z siedmiu krajów. Do dyspozycji były Scramblery o pojemności 400, 900 i 1200 cm3, a temat przewodni nazwano Time Capsule. Zadaniem było sięgnięcie do któregoś fragmentu historii Scramblera i przełożenie go na współczesny motocykl.

Tamarit mogło więc zacząć od dużej i efektownej maszyny. Wybrało jednak Scramblera 400 XC.
Seryjny model wykorzystuje jednocylindrowy silnik TR-Series o pojemności 398 cm3, rozwijający 39,5 KM przy 8000 obr./min i 37,5 Nm przy 6500 obr./min. Ma 19-calowe przednie koło, 150 mm skoku zawieszenia oraz wyposażenie przygotowane do lekkiej jazdy terenowej.
Już fabrycznie jest więc całkiem sensowną bazą. Hiszpanie potraktowali ją jednak bardziej jak początek budowy niż gotowy produkt.
Z motocykla zniknęło 25 kg
Miura waży 155 kg, czyli według Triumph o 25 kg mniej od motocykla, który posłużył za bazę. Przy maszynie terenowej taka dieta ma znacznie większe znaczenie niż kosmetyczny wzrost mocy.
Zmieniło się również podwozie. Pojawiło się specjalnie przygotowane zawieszenie WP oraz zestaw kół Excel Takasago w rozmiarach 21 cali z przodu i 18 cali z tyłu. To już proporcje wyraźnie przesuwające motocykl w stronę poważniejszej jazdy poza asfaltem. Za przyczepność odpowiadają terenowe opony Mitas.

Układ hamulcowy wykorzystuje komponenty Brembo i Nissin. Tamarit przygotowało też podniesiony zbiornik paliwa, węższą kanapę w stylu enduro i własne osłony.
Najbardziej interesujące jest jednak to, że wiele zmian nie ogranicza się do kupienia drogich części z katalogu. Przy motocyklu wykorzystano ręcznie wykonane komponenty aluminiowe i elementy z włókna węglowego produkowane metodą druku 3D.
Miura wygląda więc jak motocykl z innej epoki, ale została zbudowana metodami, których konstruktorzy terenowych maszyn sprzed pół wieku raczej nie mieliby szans sobie wyobrazić.
Biały lakier, czerwone detale i numer startowy wystarczyły
Stylistycznie łatwo byłoby przesadzić. Temat konkursu wręcz zachęcał do wyciągnięcia z archiwum wszystkich możliwych ozdobników. Tamarit zachowało jednak dość oszczędną formę.

Dominuje biel, do której dodano czerwone elementy, złote lagi i klasyczne tablice startowe. Z przodu niewielki reflektor został niemal wciśnięty w tablicę z numerem, dzięki czemu motocykl zachowuje wygląd starej maszyny wyczynowej, ale nadal może normalnie funkcjonować.
Smukła kanapa i wysoko poprowadzona linia zbiornika sprawiają też, że seryjnego 400 XC trzeba przez chwilę poszukać wzrokiem. Pozostała jego podstawowa architektura, lecz proporcje wyraźnie się zmieniły.
Wiele customów robi wszystko, żebyśmy zapomnieli, jaki motocykl znajdował się pod spodem. Tutaj nadal można rozpoznać Triumpha. Po prostu wygląda jak egzemplarz, który mógłby powstać w fabrycznym dziale wyścigowym w alternatywnej wersji lat 70.
Inspiracji jest więcej niż jedna
Tamarit sięgnęło do terenowych Scramblerów z lat 60. i 70., dawnych wyścigów off-roadowych oraz kultury, którą wokół takich motocykli pomagały budować postacie pokroju Steve’a McQueena. Jednocześnie zespół wskazywał również na późniejsze dekady i pomysł łączenia różnych epok w jednym projekcie.

Miura miała być takim spotkaniem dwóch generacji.
Brzmi to trochę jak typowa koncepcja przygotowywana do konkursu designerskiego, ale sam motocykl broni ją znacznie lepiej niż długi opis. Klasyczne proporcje spotykają się tutaj z drukowanym włóknem węglowym, nowoczesnym zawieszeniem i współczesnymi hamulcami.
Tamarit ma zresztą spore doświadczenie w takich przeróbkach. Warsztat z Alicante działa od 2010 roku i ma na koncie ponad 210 unikatowych motocykli. Specjalizuje się przy tym właśnie w Triumphach.
Mały silnik przestał być tutaj ograniczeniem
Miura raczej nie trafi do salonów jako kolejna wersja Scramblera 400 XC. Powstała jako pojedynczy egzemplarz konkursowy i w tym sensie może pozostać motocyklową ciekawostką.
Szkoda, bo jej sukces pokazuje coś, czego producenci motocykli czasami zdają się nie zauważać. Mniejsze maszyny też mogą być obiektami pożądania. Nie muszą pozostawać sprzętem kupowanym wyłącznie na czas zdobywania doświadczenia przed przesiadką na 900 czy 1200 cm3.

Przy 155 kg i 39,5 KM Miura zapewne nie wygra wielu pojedynków na autostradzie. Patrząc na nią, trudno jednak uznać to za szczególnie istotny problem.
Jeśli Triumph kiedyś zdecyduje się przygotować bardziej ekstremalnego Scramblera 400 do jazdy w terenie, gotowy wzór ma już przed sobą. Wystarczy, że ktoś w centrali dobrze przyjrzy się zwycięzcy własnego konkursu.
