Greenpeace zidentyfikował 20 jednostek, których działalność w największym stopniu zagraża środowisku naturalnemu, które nie przestrzegają zasad zrównoważonego rybołówstwa i nie wspierają lokalnych społeczności nadbrzeżnych. Jednocześnie korzystając z ogromnych dopłat i uprawnień połowowych państw Unii Europejskiej, często unikają unijnych regulacji i podatków. Wśród nich znajduje się również polski trawler-chłodnia Saga. 

Przełowienie jest problemem globalnym. 90% stad ryb jest przełowione lub na skraju przełowienia, a ogromne korzyści z nadmiernej eksploatacji europejskich łowisk czerpie zaledwie kilka koncernów. Szereg instytucji Narodów Zjednoczonych wielokrotnie alarmowało o złym stanie zasobów ryb i wskazywało, że to nadmierne moce połowowe są jedną z głównych tego przyczyn. Cześć europejskiej floty może złowić 2-3 razy więcej ryb, niż zakładałby zrównoważony poziom połowów.

Na całym świecie zasoby ryb są zagrożone. Jednak to Unia Europejska przoduje w niechlubnych statystykach. 39% europejskich stad ryb poławianych w północnym Atlantyku i 88% stad eksploatowanych w Morzu Śródziemnym znajduje się poniżej stabilnego poziomu. 

Jednostki prezentowane na liście Greenpeace mogą złowić do 350 ton ryb dziennie. Trawlery łowiące u wybrzeży Afryki są w stanie złowić w jeden dzień tyle co 50 tradycyjnych łodzi rybackich w ciągu roku. W sieci statków molochów przypadkowo wpada miliony innych, często zagrożonych wyginięciem, organizmów morskich, takich jak żółwie, delfiny czy rekiny, które martwe lub umierające zostają wyrzucone za burtę jako odpad.

 „Zasoby ryb zarówno na Bałtyku jak i na innych morzach i oceanach są w złym stanie. Dane instytucji unijnych i naukowych od lat wskazują, że nadmierne moce połowowe flot unijnych są główną przyczyną tego stanu. Przedstawione przez nas statki, w tym polska Saga, są tego najlepszymi przykładami” – podsumowuje Magdalena Figura, koordynatorka kampanii Morza i Oceany w Greenpeace Polska.


Czytaj więcej: