powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

278 zmian amortyzatora podczas jednej jazdy. Tak Scott wyobraża sobie nowoczesne MTB

Granice pomiędzy odmianami rowerów górskich zrobiły się ostatnio dość umowne. Dawniej sprawa była prostsza. XC służyło do szybkiego pokonywania kilometrów i podjazdów, rowery trailowe dawały więcej swobody w trudniejszym terenie, a jeszcze dalej zaczynało się enduro. Dziś producenci coraz chętniej pożyczają rozwiązania z sąsiednich kategorii, bo wielu rowerzystów zwyczajnie nie chce kupować trzech maszyn na trzy rodzaje weekendu.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
278 zmian amortyzatora podczas jednej jazdy. Tak Scott wyobraża sobie nowoczesne MTB
Chcesz czytać więcej treści jak „278 zmian amortyzatora podczas jednej jazdy. Tak Scott wyobraża sobie nowoczesne MTB"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowy Scott Spark DC dobrze pokazuje ten kierunek. Wyrósł z bardzo sportowej rodziny Spark, ale dostał więcej skoku, spokojniejszą geometrię i wyposażenie pozwalające mocniej rozpędzić się na zjeździe. W dwóch najdroższych odmianach dochodzi jeszcze elektroniczne zawieszenie RockShox Flight Attendant, które podczas jazdy może zmieniać swoje ustawienie setki razy.

Elektronika w rowerach górskich przestaje ograniczać się do zmiany biegów i liczenia watów. Powoli zaczyna przejmować drobne decyzje, które do tej pory należały do rowerzysty.

Scott Spark DC stoi gdzieś pomiędzy XC a rowerem trailowym

Spark DC bazuje na doświadczeniach Scotta z wyścigowego Sparka RC, ale konstrukcyjnie przesuwa się wyraźnie w stronę jazdy po bardziej wymagających szlakach. Z przodu mamy 140 mm skoku, z tyłu 138 mm. Dla porównania Spark RC oferuje po 120 mm. Rama DC pozwala też na zastosowanie widelca o skoku 150 mm.

Zmieniła się również geometria. Kąt główki ramy w neutralnym ustawieniu wynosi 65 stopni i można zmienić go o 0,5 stopnia w obie strony. W porównaniu z RC wzrosły stack, reach i długość tylnego trójkąta, a cały rozstaw osi zrobił się większy. Takie proporcje mają zapewniać więcej stabilności przy większych prędkościach i na trudniejszych zjazdach.

Certyfikacja kategorii 4 dopuszcza Sparka DC do zastosowań typu all-mountain i trail. To już sporo mówi o charakterze konstrukcji, bo mamy do czynienia z rowerem, który nadal waży niewiele, ale został przygotowany na znacznie ostrzejsze traktowanie niż typowa maszyna do ścigania w XC.

Mam wrażenie, że właśnie w tym kierunku zmierza duża część rynku. Niewiele osób potrzebuje ekstremalnie wyspecjalizowanej maszyny wyścigowej. Znacznie łatwiej uzasadnić zakup lekkiego roweru, który dobrze podjeżdża, a przy okazji pozwala bez większego stresu skierować przednie koło na bardziej techniczną ścieżkę.

Zawieszenie potrafi zmieniać ustawienia niemal bez przerwy

Wersje Spark DC Factory oraz DC 10 korzystają z systemu RockShox Flight Attendant. Elektronika może automatycznie przełączać zawieszenie pomiędzy trzema ustawieniami – Open, Pedal oraz Lock. Pierwsze daje zawieszeniu pełną swobodę pracy, drugie zwiększa efektywność pedałowania, a trzecie maksymalnie je usztywnia. System analizuje dane podczas jazdy i sam wybiera odpowiedni tryb.

Brzmi jak kolejny elektroniczny gadżet, dopóki nie spojrzymy na liczby z jazdy testowej. Podczas trasy trwającej około 1,5 godziny i liczącej mniej niż 25 km Flight Attendant zmienił ustawienie tylnego amortyzatora 278 razy. Widelec został przełączony 129 razy. Tester pozostawił przy tym przednie zawieszenie jedynie w trybach Open i Pedal, rezygnując z pełnej blokady.

Człowiek raczej nie będzie obsługiwał manetki zawieszenia co kilkanaście sekund. Nawet ktoś obsesyjnie dbający o efektywność szybko przestanie o tym pamiętać, szczególnie gdy przed kołem pojawią się korzenie, kamienie i zakręty.

Tutaj automatyzacja zaczyna mieć praktyczny sens. Zawieszenie może być miękkie dokładnie wtedy, gdy jest potrzebne, a chwilę później usztywnić się podczas pedałowania. Użytkownik zajmuje się wyborem linii i utrzymaniem roweru na szlaku.

Amortyzator nadal chowa się wewnątrz ramy

Scott zachował charakterystyczną cechę rodziny Spark – tylny amortyzator znajduje się wewnątrz ramy. Nowa konstrukcja wykorzystuje krótki łącznik w pobliżu suportu oraz elastyczność tylnych widełek, dzięki czemu ograniczono liczbę klasycznych punktów obrotu.

W Spark DC zmieniono kinematykę pod większy skok, a modułowa osłona pozwala montować różne amortyzatory, także konstrukcje z dodatkowym zbiornikiem czy wersje sprężynowe. Rama ma również zintegrowany wskaźnik SAG-u ułatwiający ustawienie zawieszenia.

Praktycznym dodatkiem jest możliwość wyboru sposobu prowadzenia przewodów. Można ukryć je przez stery albo skorzystać z otworów w główce ramy schowanych pod wymiennymi emblematami. Jest również schowek w ramie, miejsce na opony do 29 x 2,6 cala i standard UDH.

Lekki rower trailowy może kosztować tyle co samochód

Oferta składa się z pięciu wersji i wszystkie korzystają z karbonowych ram. Najdroższy Spark DC Factory waży deklarowane 11,5 kg. Ma ramę HMX, elektroniczny Flight Attendant, napęd SRAM XX SL Eagle AXS Transmission z miernikiem mocy oraz karbonowe koła Syncros Silverton CF1. Europejska cena wynosi około 11 500 euro, czyli około 50 300 zł.

DC 10 korzysta już z karbonu HMF i waży katalogowo około 12,3 kg. Niższe wersje rezygnują z Flight Attendant i korzystają z mechanicznego systemu TwinLoc, ale nadal oferują tę samą podstawową konstrukcję oraz 138 mm skoku z tyłu i 140 mm z przodu. DC 20 waży około 12,7 kg, DC 30 około 13 kg, a DC 40 około 13,8 kg.

Ceny pokazują zresztą, jak daleko zaszedł segment premium MTB. W okolicach 50 tysięcy zł trudno już rozmawiać o zwykłym sprzęcie rekreacyjnym. To poziom technologii oraz komponentów kierowany do osób, które dokładnie wiedzą, za co płacą.

Sam Flight Attendant wydaje mi się jednak ciekawszy niż kolejna karbonowa kierownica lżejsza o kilkadziesiąt gramów. Rower przez dekady pozostawał urządzeniem niezwykle mechanicznym. Teraz komputer może kilkaset razy podczas jednej wycieczki korygować charakter jego zawieszenia i robić to właściwie niezauważalnie.

Scott Spark DC dobrze pokazuje, jak wygląda współczesne MTB z wysokiej półki. Nadal liczą się geometria, masa i sprawna kinematyka, ale coraz częściej równie ważne staje się oprogramowanie. Jeszcze niedawno ustawienie amortyzatora było czymś, o czym myślało się przed wyjazdem. Teraz rower może poprawiać je sam przez całą trasę.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „278 zmian amortyzatora podczas jednej jazdy. Tak Scott wyobraża sobie nowoczesne MTB"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX