Możliwości, które mamy, jeśli jesteśmy właścicielami smartfona bądź komputera (oraz oczywiście mamy dostęp do internetu), są czymś co jeszcze 30 lat temu byłoby nie do pomyślenia. Ogrom aplikacji, które mogą realnie poprawić komfort życia jest fascynujący. Ale może to jednak przesada? Może jest ich zwyczajnie za dużo? No bo jak możemy poznać wszystkie profity, które dostarcza nam np. AppStore lub Google Play przy tak ogromnych ilościach aplikacji gotowych do pobrania?
To jest moment, w którym idealnie przydadzą się recenzje, “polecajki” i opinie na temat tego, co warto zainstalować, co realnie pomaga w codziennym funkcjonowaniu, a co lepiej odpuścić. Natomiast artykuł będzie o tym, z czego korzystam ja. Oto 5 moich ulubionych aplikacji, które oszczędziły mi już ogrom czasu.
Aplikacja dla osób dbających o wygląd
Bloosh jest dedykowana każdemu, kto interesuje się światem makijażu, pielęgnacji i stylem. To miejsce, w którym przeglądam nowości czy promocje, ale przede wszystkim mogę zobaczyć realne opinie, testy i rekomendacje innych użytkowników, zanim podejmę decyzję o zakupie.
Owszem, to są kwestie prawie zawsze indywidualne i subiektywne. Natomiast bloosh pozwala na przefiltrowanie tego, co jest totalnym niewypałem, a czym warto się zainteresować. Kupując coś w ciemno, czasami marnujemy pieniądze, nie wiedząc, czy coś się sprawdzi czy nie.
Więc dzięki temu pojawia się realna oszczędność czasu. Znika etap przekopywania się przez dziesiątki przypadkowych opinii i komentarzy w internecie – wszystko jest skupione w jednym miejscu, uporządkowane i podane w kontekście. W dodatku jest to niezwykle przejrzyste i estetyczne.

Czytaj też: Szał na SPF trwa w najlepsze – czy to faktycznie ma sens?
Coś dla kobiet
Flo to przykład aplikacji, która nie tyle oszczędza czas wprost, co eliminuje potrzebę ciągłego zastanawiania się nad kobiecymi sprawami, a zakładam, że dla wielu z nas to wciąż bywa niezwykle stresujące. Monitorowanie cyklu menstruacyjnego, przypomnienia i kontekstowe wskazówki sprawiają, że coraz lepiej rozumiem swój organizm i procesy w nim zachodzące. A w tym kontekście naprawdę odczuwam większy spokój i porządek – odkąd korzystam właśnie z tej aplikacji.
To drobiazg, ale powtarzany regularnie jest zauważalny. Zamiast wracać do tych samych pytań co miesiąc, mamy uporządkowany system, a tym samym większy spokój.
Transport bez nerwowego sprawdzania
Jeśli ktoś mieszka w dużym mieście, to wie, że czas potrafi uciekać w najbardziej prozaicznych momentach. Stoi się w korkach, biega od przystanku do przystanku. Ciągle gdzieś się pędzi, bo wiecznie istnieje obawa spóźnienia się. A Jakdojade nieco eliminuje tę niepewność.
Odkąd przeprowadziłam się do Warszawy, zauważyłam, że mało kto jeszcze korzysta z tradycyjnych rozkładów jazdy komunikacji miejskiej. A jeszcze będąc dzieckiem czy nastolatką, przyjeżdżając do stolicy, ludzie z nich korzystali i to wcale nie były pojedyncze osoby. Więc tak – zdziwiłam się, bo faktycznie obecnie większość drogę weryfikuje w telefonie.
Nie jestem zwolennikiem całkowitego odejścia od papieru, bo lubię tę tradycyjną formę rozkładów jazdy w Warszawie i także z niej czasami korzystam. Ale mając go zdalnie w smartfonie, do którego mogę zajrzeć w dowolnym momencie i zweryfikować dowolne połączenie, odczuwam diametralną oszczędność czasu.
Myślę, że to jedna z tych aplikacji, która usprawniła życie nie tylko tym, którzy z niej korzystają. Mogła także sprawić, że wiele pojazdów kursowało sensowniej w tym kontekście, że pasażerowie dobierali kierunki czy formy transportu precyzyjniej. To mogło spowodować, że kursy zabierały pasażerów, którzy byli pewni, że korzystają z odpowiedniego połączenia. A to jest istotne zwłaszcza w “godzinach szczytu”, kiedy to środki transportu publicznego bywają przepełnione pasażerami, a więc to czy wsiądziemy do danego autobusu czy tramwaju ma znaczenie.
Ale i tak myślę, że największą wartością nie są same rozkłady jazdy, tylko sposób ich podania. Jasne trasy, aktualizacje w czasie rzeczywistym i szybkie porównanie opcji sprawiają, że decyzje podejmuje się niemal automatycznie. Znika moment zawahania, a razem z nim kilka, kilkanaście minut dziennie, które wcześniej rozmywały się gdzieś między kolejnymi przesiadkami czy przechodzonymi kilometrami.

Czytaj też: Niebo na skróty. Czy przyszłość transportu należy do maszyn pionowego startu?
Aplikacja do tworzenia wideo bez przeciągania w nieskończoność
Praca z wideo potrafi rozłożyć się na cały dzień, nawet jeśli mówimy tylko o krótkich formach. Captions skraca ten proces, a samą treść czyni bardziej przejrzystą i dopracowaną. Jest dedykowana tym, którzy pracują z montażem treści lub się nim po prostu bawią.
Automatyczne napisy, poprawki i narzędzia do dopracowania materiału w jednym miejscu sprawiają, że montaż, a w szczególności dodawanie transkrypcji jest bardzo ułatwione. W przypadku właśnie tej aplikacji muszę stwierdzić, że naprawdę twórcy zrobili to dobrze, a praca z materiałem podczas korzystania z niej, jest zwyczajnie przyjemnością.
Koniec z telefonami i dopasowywaniem się do kalendarza innych?
Umawianie wizyt np. u fryzjera, na wykonanie manicure czy na tego typu usług, to te czynności, które same w sobie trwają chwilę, ale często wymagają skupienia i kilku podejść. No i – o zgrozo – bywają frustrujące. Aplikacja Booksy zamyka w moim przypadku ten proces w kilku kliknięciach, bez konieczności kontaktu telefonicznego, bez czekania na odpowiedź i bez żmudnego uzupełniania terminów w kalendarzu.
Kluczowe jest poczucie kontroli nad czasem. Widzimy dostępne terminy, możemy je szybko porównać i dopasować do własnego planu dnia. Dla mnie to drobna zmiana, ale bardzo konkretna, bo zamiast dostosowywać się do czyjegoś grafiku, układam go pod siebie – wybieram tylko te daty, te godziny, te miejsca, z których mogę skorzystać. Korzystając z tej aplikacji, klarownie widzę, jeśli dany salon w podanym terminie nie będzie w stanie mnie przyjąć w celu wykonania usługi. Bez konieczności telefonicznego tłumaczenia swoich wzajemnych potrzeb pomiędzy stronami jesteśmy w stanie sprawnie się umówić.
Mam też możliwość porównania cen, opinii, dostępnych salonów i ich usług – wszystko w jednym miejscu. W świecie przesytu to naprawdę może pomóc wybrać interesujące nas usługi. I to nie tylko nam – klientom , ale także tym, którzy je wykonują. Mogą nawet dać szansę na osiągnięcie większego sukcesu na rynku.

Kawałek po kawałku
Żadna z tych aplikacji nie zmienia życia w jeden dzień. Ich siła polega na czymś innym – na konsekwentnym odbieraniu kilku minut tu i kilku minut tam. A kiedy zsumujemy te drobne oszczędności, okazuje się, że odzyskujemy nie pojedyncze chwile, ale realnie dużo czasu.
I właśnie dlatego takie narzędzia zostaną ze mną na dłużej. Nie dlatego, że są popularne, albo niezbędne do życia, ale dlatego, że po prostu działają i wiem, że przynoszą mi realne korzyści. I to prawda, że to komfort dzisiejszych, postępowych czasów – ja lubię z niego korzystać. A pobranie powyższych aplikacji ułatwiło mi to.

