Altra Torin 9 idzie jednak w trochę inną stronę. Nadal ma być wygodnym butem do codziennych treningów, ale jego premiera przypomina, że bieganie nie musi polegać na stawianiu stopy na coraz wyższym piedestale. Marka odświeżyła jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych modeli szosowych, zostawiając to, co biegacze Altry zwykle lubią najbardziej – szeroki przód dla palców i zerowy drop – a przy okazji poprawiła element, który na mokrym chodniku potrafi mieć duże znaczenie.
Nowy Torin 9 kosztuje 160 dolarów, czyli około 600 zł. Na razie model trafił do sprzedaży w USA.
Mniej wieży pod piętą, więcej miejsca dla stopy
Altra od dawna buduje swoją pozycję na przekonaniu, że stopa powinna mieć w bucie trochę swobody. To oczywiście brzmi jak banał, dopóki nie spojrzy się na większość biegowych modeli z wąskimi, zwężającymi się noskami. Człowiek ma pięć palców, ale wiele butów sportowych wygląda, jakby projektowano je dla osoby, która po treningu zamierza zachować najwyżej trzy.

Torin 9 nadal korzysta z charakterystycznej dla marki konstrukcji FootShape, czyli szerokiego przodu, który pozwala palcom naturalniej się rozłożyć. Do tego dochodzi zerowy drop, a więc brak różnicy wysokości między piętą i śródstopiem. Nie jest to model minimalistyczny w stylu cienkiej gumowej skarpety. Pod stopą nadal znajduje się wyraźna warstwa amortyzacji, ale sama pozycja stopy pozostaje bardziej płaska i spokojniejsza niż w butach, które unoszą piętę wysoko nad asfaltem.
W porównaniu z Torinem 8 nowa wersja ma być lżejsza i nieco niższa. Różnica nie zmienia fizyki biegania, ale dobrze pokazuje kierunek. Altra nie dokłada kolejnych milimetrów wyłącznie po to, aby w tabelce można było napisać o jeszcze większej amortyzacji.
But biegowy poznaje się po deszczu
Przyczepność to temat o którym mało kiedy myślimy, dopóki chodnik nie jest mokry, a przejście dla pieszych nie zamienia się w lekcję wytrzymałości. Wtedy nagle okazuje się, że kolor pianki i aerodynamiczne logo schodzą na dalszy plan.

Torin 9 dostał nową podeszwę Vibram XS Dura, przygotowaną specjalnie dla tego modelu. Według informacji producenta i materiałów premierowych ma ona zapewniać 8,5% lepszą przyczepność niż podeszwa użyta w Torinie 8. Przez pierwsze pół roku Altra ma wyłączność na tę mieszankę gumy, co brzmi trochę jak branżowa wersja sekretnego sosu z fast foodu, ale akurat tutaj łatwo zrozumieć sens tego ruchu.
Biegacze szosowi coraz częściej nie trzymają się idealnych tras. Zamiast stadionu są osiedlowe uliczki, parkowe alejki, nierówne kostki, pasy dla pieszych, czasem kilka kilometrów po mokrym bulwarze. But, który dobrze pracuje na gładkiej bieżni sklepowej, nie zawsze daje poczucie pewności w takim miejskim miksie.
Pianka ma pomagać, a nie przejmować stery
W środku Torina 9 pojawiła się nowa podeszwa środkowa P35X o dwóch gęstościach. Twardsza warstwa ma stabilizować krok, a miększa odpowiadać za komfort i amortyzację. W teorii brzmi to jak rozwiązanie znane z wielu współczesnych butów treningowych, ale w przypadku Altry ważny jest kontekst.

Torin nie celuje w biegacza, który szuka wyłącznie miękkiej kanapy do długich rozbiegań. To raczej propozycja dla osób, które chcą mieć amortyzację, ale jednocześnie nie lubią uczucia, że but podejmuje za nich każdą decyzję. Przy wadze około 278 g w męskiej wersji model pozostaje dość lekki jak na codzienny but szosowy, więc powinien sprawdzić się zarówno przy spokojnych kilometrach, jak i w nieco żwawszym rytmie.
Warto też zauważyć zmiany w cholewce. Altra poprawiła konstrukcję pięty, języka i przewiewnej siateczki. To szczegóły, które w sklepie łatwo zignorować, bo nie wyglądają tak efektownie jak fluorescencyjna podeszwa. Po kilku kilometrach potrafią jednak przesądzić o tym, czy but zostaje ulubioną parą na codzienne wyjścia, czy trafia na dno szafy obok sprzętu do jogi kupionego w styczniu.
Zero drop wciąż wymaga rozsądku
Tu warto postawić małą gwiazdkę. Zerowy drop nie jest uniwersalnym lekarstwem na wszystkie problemy biegacza, ani automatyczną drogą do bardziej naturalnego kroku. Dla osób przyzwyczajonych do klasycznych butów z wyżej ustawioną piętą taka zmiana może mocniej obciążyć łydki i ścięgno Achillesa.

Torin 9 może być świetną propozycją dla biegaczy, którzy już znają filozofię Altry albo chcą wejść w nią spokojnie, rozsądnie i bez rzucania od razu całego tygodniowego kilometrażu na nową parę. Na początku warto potraktować go jako but do krótszych treningów, przeplatać z dotychczasowym obuwiem i dać nogom czas na adaptację.
