Jak twierdzą, tamtejszy superwulkan był aktywny około 454 milionów lat temu, a więc w okresie ordowiku. Było to na długo przed pojawieniem się dinozaurów. Badacze ustalili, że odpowiadał prawdopodobnie za jedną z największych erupcji znanych z geologicznej historii tego regionu.
Odkrycie nastąpiło dzięki analizie mikroskopijnych kryształów cyrkonu znajdujących się w próbkach skał pobranych z odwiertów wykonanych kilkadziesiąt lat temu. Materiał pochodził z dwóch miejsc oddalonych od siebie o około 65 kilometrów, znajdujących się w Norfolk i Lincolnshire. Choć same pozostałości wulkanu uległy w dużym stopniu zniszczeniu przez procesy geologiczne, to zachowane minerały pozwoliły naukowcom odtworzyć część jego historii.
Czytaj też: Skamieniałe drewno przechowało 300 milionów lat historii Ziemi. Geologiczna kapsuła czasu robi furorę
Cyrkony są szczególnie cenne dla geologów, ponieważ powstają w magmie i mogą działać jak swoiste zegary geologiczne. Zawarty w nich uran z czasem rozpada się do ołowiu w przewidywalnym tempie. Analizując proporcje obu pierwiastków, geolodzy mogą bardzo precyzyjnie określić moment, w którym kryształ powstał.
W tym przypadku wiek kryształów odpowiadał wiekowi minerałów znalezionych w warstwie popiołu wulkanicznego znanej jako Kinnekulle tephra. Jej pozostałości występują na dużym obszarze północnej Europy, między innymi w Skandynawii i rejonie Morza Bałtyckiego. Zdaniem naukowców oznacza to, iż potężna erupcja na obszarze dzisiejszej Anglii wyrzuciła materiał, który wiatr następnie rozniósł na setki kilometrów.
W momencie erupcji geografia Ziemi wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. Obszar, który wiele milionów lat później stał się Anglią, znajdował się w pobliżu zbiornika wodnego znanego jako Morze Tornquista. To właśnie nad nim miała przemieszczać się chmura popiołu, zanim opadła na tereny dzisiejszej Skandynawii.
Skala erupcji musiała być ogromna. Według badaczy mogła ona należeć do erupcji ultrapliniańskich, czyli najbardziej gwałtownych eksplozji wulkanicznych. Tego rodzaju wydarzenia mogą wyrzucać do atmosfery gigantyczne ilości materiału, tworząc kolumny popiołu sięgające stratosfery. Sama erupcja mogła trwać od kilku dni do nawet kilku tygodni, a oprócz popiołu generować również potężne spływy piroklastyczne złożone z rozgrzanych gazów, popiołu i fragmentów skał.
Czytaj też: Naukowcy rozwiązali zagadkę spektakularnych erupcji. Pochodzą z wulkanu, który obudził się po 800 latach
Nie wszyscy uczeni są przekonani co do słuszności użycia terminu superwulkan. Powód jest prosty: jak na razie nie ma wystarczających danych, aby jednoznacznie go tak sklasyfikować. Problemem jest przede wszystkim stan zachowania skał. Przez setki milionów lat uległy one erozji. Zostały też pogrzebane pod kolejnymi warstwami osadów i zmienione przez ruchy tektoniczne.
Jeśli zaś chodzi o erupcję sprzed 450 milionów lat, to nie zachował się po niej widoczny na powierzchni krater ani charakterystyczna góra. Współczesny krajobraz Norfolk i Lincolnshire jest stosunkowo płaski, a większość śladów dawnej aktywności wulkanicznej znajduje się głęboko pod ziemią. Eksperci uspokajają, dodając, że ryzyko powtórki z tych wydarzeń jest obecnie niemal zerowe wszak mowa o strukturze, która przestała być aktywna setki milionów lat temu.
Źródło:BBC
