powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Apple podniosło wyceny używanych urządzeń. To dobra wiadomość, ale nie nazwałabym jej prezentem

Wymiana telefonu w ekosystemie Apple od dawna przypomina trochę przesuwanie mebli w pokoju, który i tak należy do tej samej osoby. Niby mamy wybór, niby można coś sprzedać samodzielnie, niby da się przeczekać jeszcze jeden rok, ale cały system jest tak ułożony, żeby stary iPhone, iPad albo Mac jak najsprawniej zamienił się w rabat na kolejne urządzenie z jabłkiem.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Apple wprowadził Tap to Pay do Polski

Źródło: Onur Binay on Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Apple podniosło wyceny używanych urządzeń. To dobra wiadomość, ale nie nazwałabym jej prezentem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Apple zwiększyło szacunkowe wartości odkupu wielu urządzeń w Stanach Zjednoczonych. iPhone 16 Pro Max może być teraz wyceniany do 695 dolarów, czyli około 2540 zł. iPhone 16 Pro do 560 dolarów, czyli około 2040 zł, a zwykły iPhone 16 do 460 dolarów, czyli około 1680 zł. Wzrosły też wyceny iPadów, wybranych Maków i części zegarków Apple Watch. Na papierze wygląda to jak dobra wiadomość dla tych, którzy co roku albo co dwa lata robią rytualną przesiadkę na nowy sprzęt. Tylko że przy Apple rzadko wierzę w przypadkową hojność.

Stary iPhone nagle stał się trochę cenniejszy

Podwyżki nie są gigantyczne, ale w świecie Apple nawet niewielka zmiana działa psychologicznie. Różnica 10, 20 czy 35 dolarów nie zmienia radykalnie domowego budżetu, ale może wystarczyć, żeby użytkownik pomyślał: skoro i tak miałam wymienić telefon, to może teraz jest dobry moment. To bardzo sprawny mechanizm, bo nie obiecuje wielkiej okazji. Raczej delikatnie popycha do decyzji, którą wiele osób już miało z tyłu głowy.

iPhone 16 Pro Max wyceniany do 695 dolarów brzmi lepiej niż 685 dolarów, choć po przeliczeniu różnica to około 36 zł. iPhone 16 skoczył mocniej, z 435 do 460 dolarów, czyli z około 1590 zł do około 1680 zł. Wciąż mówimy o rynku amerykańskim i wartościach maksymalnych, a nie gwarantowanej cenie dla każdego egzemplarza. Stan baterii, uszkodzenia, konfiguracja i procedura weryfikacji mogą szybko ostudzić optymizm.

Mimo to trudno nie zauważyć jednego: Apple dba o to, żeby używany iPhone nie kojarzył się z problemem do sprzedania na własną rękę, lecz z walutą wewnątrz ekosystemu. Stary telefon przestaje być przedmiotem zalegającym w szufladzie. Staje się kuponem na nowy model.

iPady i Maki też dostały lepsze wyceny

W przypadku iPadów wzrosty są bardziej uporządkowane. iPad Pro może być wyceniany do 690 dolarów, czyli około 2520 zł. iPad Air do 460 dolarów, czyli około 1680 zł, zwykły iPad do 235 dolarów, czyli około 860 zł, a iPad mini do 265 dolarów, czyli około 970 zł. To nie są kwoty, po których człowiek zrywa się z kanapy i biegnie po nowy sprzęt, ale mogą mieć znaczenie przy planowanej wymianie.

Podobnie wygląda sytuacja z Makami. MacBook Air urósł z 485 do 520 dolarów, czyli z około 1770 zł do około 1900 zł. Mac mini z 340 do 375 dolarów, czyli z około 1240 zł do około 1370 zł. MacBook Pro praktycznie symbolicznie, z 685 do 690 dolarów, czyli do około 2520 zł. iMac pozostał bez zmian na poziomie 355 dolarów, czyli około 1300 zł.

Mam mieszane uczucia wobec takich programów, bo z jednej strony są wygodne. Nie trzeba wystawiać ogłoszenia, odpowiadać na wiadomości w stylu czy aktualne i czy zejdzie pani połowę ceny, umawiać się z obcymi osobami ani tłumaczyć, że rysa na ramce nie oznacza końca świata. Z drugiej strony wygoda kosztuje. Prywatna sprzedaż często pozwala uzyskać więcej, zwłaszcza przy zadbanym sprzęcie z pudełkiem, akcesoriami i dobrą konfiguracją.

Android w tym układzie wypada mniej przyjemnie

Ciekawy jest też drugi ruch Apple: wyceny części smartfonów z Androidem poszły w dół. Samsung Galaxy S23 Ultra spadł z 230 do 200 dolarów, czyli z około 840 zł do około 730 zł. Google Pixel 8 Pro z 170 do 165 dolarów, czyli z około 620 zł do około 600 zł. Samsung Galaxy S23 i OnePlus 12 pozostały bez zmian.

Trudno mi nie czytać tego jako bardzo czytelnego sygnału. Apple chętnie dopłaci nieco więcej do własnych urządzeń, bo one wracają do obiegu w przewidywalnym ekosystemie: odnowione, odsprzedane, wykorzystane na części albo poddane recyklingowi. Sprzęt konkurencji jest w tym równaniu mniej atrakcyjny. Można go przyjąć, można skusić użytkownika Androida do przesiadki, ale nie trzeba robić z tego przesadnie dobrego interesu.

To pokazuje, jak bardzo programy trade-in są dziś częścią strategii utrzymania klienta. Dawniej mówiło się głównie o specyfikacji, aparatach, procesorach i ekranach. Teraz równie ważne jest to, ile wart jest stary sprzęt w chwili, gdy pojawia się pokusa zakupu nowego. Wycena używanego urządzenia staje się jednym z elementów marketingu.

Dla klienta to wygoda, dla Apple zamknięty obieg pieniędzy

Trade-in warto traktować jako punkt odniesienia, a nie automatycznie najlepszą ofertę. Jeżeli ktoś chce szybko, bezpiecznie i bez negocjacji oddać starszy sprzęt, program Apple może być wygodnym rozwiązaniem. Jeżeli jednak urządzenie jest w świetnym stanie, ma większą pamięć, oryginalne akcesoria i nadal jest poszukiwane, prywatna sprzedaż może wypaść korzystniej.

Mam wrażenie, że Apple bardzo dobrze rozumie zmęczenie użytkowników. Wielu osobom nie chce się już bawić w rynek wtórny, sprawdzanie cen, umawianie odbioru i ryzyko późniejszych pretensji. Firma sprzedaje więc nie tylko nowy sprzęt, ale też święty spokój przy pozbywaniu się starego. A święty spokój, jak wiadomo, bywa jedną z najdroższych usług na rynku.

Podwyżka wycen wygląda sympatycznie, ale nie należy mylić jej z prezentem. To raczej dobrze wyregulowana zachęta, która ma skrócić drogę między starym a nowym urządzeniem. Apple nie musi krzyczeć promocją. Wystarczy, że pokaże użytkownikowi, że jego obecny sprzęt nadal coś znaczy. A potem bardzo grzecznie podsunie kolejny model.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Apple podniosło wyceny używanych urządzeń. To dobra wiadomość, ale nie nazwałabym jej prezentem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX