Edukacja seksualna w polskich szkołach zaczyna się późno, a realnie podchodząc do sprawy… nie ma jej wcale. Zajęcia z wychowania realizowane są dopiero od IV klasy szkoły podstawowej i w dodatku są nieobowiązkowe. Źródła, z których dzieci czerpią wiedzę na temat płci, seksu, planowania rodziny i relacji w związkach są, łagodnie rzecz ujmując, mało rzetelne.

Pewnie już wiecie, że większy wpływ na naszą tożsamość płciową niż biologia, rodzina, przyjaciele i społeczeństwo ma stawianie wymagań pod kątem płci we wczesnym dzieciństwie. O tym co to znaczy być dziewczynką i chłopcem dowiadujemy się zanim ktokolwiek wpada na pomysł, że warto nam to wytłumaczyć.

 Badania opublikowane na łamach magazynu Adolescent Health prowadzą do konkluzji: niezależnie od tego, czy dziecko jest w Baltimore, Pekinie czy w Delhi, okres dojrzewania wiąże się z sztywnymi wymogami związanymi z płcią. Skutkiem tego jest wzrost ryzyka problemów psychicznych i fizycznych.

Naukowcy ze Szkoły Zdrowia Publicznego im. Johna Hopkinsa i WHO wraz z Globalnymi Studiami nad Wczesnym Dorastaniem (Global Early Adolescent Study) badali rozwój uniwersalnych cech płciowych w kontekście m.in. narodowości czy dochodu.

- Ryzyko dla życia i przyszłości młodzieży jest zależne od zachowań przypisanych do płci, które na ogół ugruntowują się w wieku 10-11 lat. Obecnie wydaje się miliardy dolarów rocznie na całym świecie na programy ochrony młodzieży, które dotyczą dzieci od 15 roku życia. Wtedy jest już za późno, żeby osiągnąć oczekiwane rezultaty – mówi prof. Kristin Mmari ze Szkoły Zdrowia Publicznego im. Johna Hopkinsa.

W przypadku dziewczynek skutki bywają dramatyczne. Ryzyko dotyczy wczesnych małżeństw, rezygnacji z edukacji, wczesnego zachodzenia w ciążę, chorób wenerycznych i przemocy. Chłopcy są narażenie na rosnące ryzyko uzależnień, samobójstwa  i choroby związane z zażywaniem substancji powodujących nadmierny przyrost mięśni.

 

Dziewczynki są wrażliwe, a chłopcy silni                                                                                             

Naukowcy określają to mianem mitu hegemonicznego: założenie, że to mężczyźni są silni, dominujący i niezależni, natomiast kobiety potrzebują opieki. Ta idea zaczyna kiełkować już we wczesnym dzieciństwie, wzmacniana przez media, szkołę i rodziców. Wywiady przeprowadzone z dziećmi i ich opiekunami dowodzą, że już w początkach dojrzewania wzrasta nacisk na uznanie hegemonicznego podziału na role.

Podczas, gdy chłopcy i mężczyźni opisywali swobodę w podejmowaniu decyzji np. o kontunuowaniu edukacji, dziewczęta stwierdziły, że ich mobilność i dostęp do edukacji jest ograniczony. Dziewczynki są wychowywane tak, by były skromne i grzeczne, a kiedy przekraczają próg dorosłości te cech nadal są u nich pożądane.

 

Chodzi tylko o seks

Osiągnięcie dojrzałości płciowej pogłębia podział kulturowy i społeczny, zwłaszcza jeśli chodzi o seksualność - mężczyźni stają się drapieżnikami, a kobiety ich potencjalnymi ofiarami. Polecenia takie jak „nie siedź tak”, „nie zakładaj tego” , „chłopcy zniszczą ci życie” wzmacniają podziały płci w kontekście siły i propagują segregację płciową, czego dowodzą badania. W niektórych regionach, dziewczynki internalizują te normy w większym zakresie niż chłopcy.

W Delhi, gdy tylko dziewczynka osiągnie dojrzałość płciową, cała jej rodzina koncentruje się na obronie jej czystości, aby zapobiec stygmatyzacji i utracie honoru. Dziewczynkom nie wolno rozmawiać i nawet patrzeć na chłopców, bo mogłoby to rzucić cień podejrzeń, że utrzymują intymne relacje. 

Naukowcy odkryli też, że mimo podejmowania wysiłków w celu „normalizowania” menstruacji i nabierania kobiecych kształtów, negatywne postawy społeczne bardzo odbijają się na samoocenie, wstydzie własnego ciała i bierności w podejmowaniu decyzji w sferze seksualnej.

- Pojawienie się miesiączki jest przełomem. Wtedy główną troską rodziców jest zapobieganie jakichkolwiek intymnych i romantycznych relacji w obawie o zajście w ciążę – mówią badania.

W Gandawie w Belgii respondenci opowiadali jak dziewczynki muszą dbać o ubiór, żeby nie zostać oskarżone o bycie łatwą lub nawet prostytucję, bo to sprawia, że mogą paść ofiarą przemocy.

Jedenastolatka z Delhi opowiadała o bardziej restrykcyjnym traktowaniu, jednak o identycznym podłożu:

- Rodzice mówią dziewczynkom, żeby nie wychodziły z domu same. Naprawdę nie rozumiem dlaczego nie możemy tego robić – mówi. Dziewczynka w przyszłości nie będzie mogła podjąć pracy.

Młoda mieszkanka Nairobi opowiadała o tym jak nie mogła wychodzić w nocy z domu, ponieważ miała duże piersi.

 

Chłopcy to zagrożenie

Bez względu na korzyści płynące z wolności, chłopcy są postrzegani jako zagrożenie dla dziewczynek ze względu na ich wrażliwość. Wpływa to negatywnie na młodych bez względu na płeć.

- Nie mogę się przyjaźnić z chłopcami, bo zabraniają mi tego rodzice – wyznaje dwunastolatka z Delhi.

- Gdybym zaprzyjaźnił się z dziewczyną ktoś mógłby to zauważyć i powiedzieć jej ojcu. Wtedy mielibyśmy problem – mówi chłopiec z Asjut w Egipcie.

Skoro małe dzieci nie widzą problemu w zachowaniu, które dla dorosłych jest niedopuszczalne, oznacza, że narzucanie norm jest krzywdzące i wynika z braku lub niewłaściwej edukacji seksualnej.

Źródło: CNN