powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Basenowy błękit, stal i rachunek za marzenia. Nowy IWC wie, jak kusić

IWC pokazało nową wersję Ingenieura Automatic 35 i przyznam, że mam z tym zegarkiem mały problem. Z jednej strony trudno przewracać oczami na kolejny luksusowy model w kolorze wakacyjnej wody, bo ta tarcza naprawdę dobrze wygląda. Jest świeża, świetlista, lekko bezczelna i bardzo sprytnie dobrana do stalowej konstrukcji.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·4 minuty·
Basenowy błękit, stal i rachunek za marzenia. Nowy IWC wie, jak kusić

fot. IWC

Chcesz czytać więcej treści jak „Basenowy błękit, stal i rachunek za marzenia. Nowy IWC wie, jak kusić"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Z drugiej strony mówimy o zegarku za 48 900 zł, więc każda rozmowa o letnim nastroju szybko zderza się z czymś mniej romantycznym – z przelewem, który dla wielu osób wyglądałby jak zaliczka na samochód. Nowy IWC Ingenieur Automatic 35 Pool jest więc jednym z tych produktów, które niby opowiadają o luzie, wakacjach i błękicie basenowej tafli, ale robią to z poziomu luksusowego hotelu, w którym woda z cytryną też pewnie ma swoją historię rzemieślniczą.

Kolor Pool, czyli Tiffany blue po zegarkowemu

Nowa tarcza nosi nazwę Pool i trudno udawać, że nie wiadomo, do jakich emocji ma prowadzić. To odcień z pogranicza turkusu, mięty i basenowego błękitu, a więc kolor, który kilka lat temu zegarkowy świat ochrzcił zbiorczo jako tiffany blue. Potem był wszędzie. Na drogich zegarkach, tańszych zegarkach, modnych zegarkach i tych, które bardzo chciały wyglądać na modne. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że jeśli marka nie ma jasnoniebieskiej tarczy, to spóźniła się na własne lato.

fot. IWC

IWC wchodzi w ten trend dość późno, ale robi to z klasą. W Ingenieurze kolor Pool nie wygląda jak szybka naklejka na gotowy produkt. Pomaga mu struktura tarczy Grid, czyli charakterystyczny wzór z drobnych linii i kwadratów. Dzięki temu błękit nie jest płaską plamą, tylko pracuje ze światłem. Raz wydaje się chłodniejszy, raz bardziej wodny, czasem niemal biżuteryjny. Na zdjęciach wygląda efektownie, ale nie krzykliwie. Przy stalowym zegarku zintegrowanym bardzo łatwo przekroczyć granicę między świeżością a gadżetem do lnianej koszuli.

Ingenieur wrócił i najwyraźniej nie zamierza stać w kącie

Współczesny Ingenieur odwołuje się do projektu Géralda Genty z lat 70., a konkretnie do Ingenieura SL Ref. 1832 z 1976 roku. To nazwisko w zegarkowym świecie działa niemal jak zaklęcie, bo Genta odpowiadał za kilka najbardziej rozpoznawalnych luksusowych sportowych zegarków ze zintegrowaną bransoletą. IWC wróciło do tej estetyki w 2023 roku, prezentując Ingenieura Automatic 40, a potem zaczęło rozbudowywać kolekcję o kolejne warianty.

fot. IWC

Wersja 35 mm jest szczególnie ciekawa, bo trafia w zmianę, którą widać coraz wyraźniej. Rynek po latach zachwytu nad dużymi kopertami znów patrzy przychylniej na mniejsze średnice. 35 mm nie musi dziś oznaczać zegarka damskiego, choć sklepy czasem nadal z rozpędu tak to opisują. To po prostu bardziej elegancka, wygodniejsza i często zwyczajnie ładniejsza proporcja na wielu nadgarstkach. W przypadku Ingenieura ma to dodatkowy sens, bo zintegrowana bransoleta optycznie powiększa zegarek. Mniejsza koperta pozwala więc zachować charakter.

Stal, śruby i bardzo precyzyjnie wyceniony nastrój

Nowy Ingenieur Automatic 35 Pool ma kopertę i zintegrowaną bransoletę ze stali nierdzewnej. Bezel jest mocowany pięcioma funkcyjnymi śrubami, a powierzchnie wykończono mieszanką szczotkowania i polerowania. To właśnie takie detale mają uzasadniać cenę w segmencie, w którym klient nie płaci wyłącznie za mechanizm. Płaci za proporcje, wykończenie, historię, znak na tarczy i to trudne do uchwycenia poczucie, że przedmiot został dopracowany bardziej, niż wymagałby rozsądek.

Na tarczy pojawiają się rodowane wskazówki i indeksy z wypełnieniem Super-LumiNova, a o godzinie 3 umieszczono datownik. Przez przeszklony dekiel można zobaczyć automatyczny kaliber 47110 z 42-godzinną rezerwą chodu, zdobieniem pasami genewskimi, perłowaniem i pozłacanym wahnikiem. Wodoszczelność wynosi 100 metrów, więc basenowa inspiracja nie kończy się wyłącznie na kolorze, choć raczej trudno mi wyobrazić sobie właściciela beztrosko ocierającego ten zegarek o kafelki przy hotelowym jacuzzi.

fot. IWC

I tu dochodzimy do miejsca, w którym zachwyt miesza się z lekkim uniesieniem brwi. Bo 42 godziny rezerwy chodu w zegarku za prawie 49 tysięcy zł brzmią poprawnie, ale nie ekscytująco. Większy Ingenieur 40 mm korzysta z kalibru 32111 z rezerwą chodu na poziomie 120 godzin, choć nie pokazuje mechanizmu przez dekiel. W mniejszej wersji dostajemy więc piękny widok na pracę mechanizmu, ale technicznie skromniejszy pakiet. Dla jednych to uczciwy kompromis, dla innych powód, by jeszcze raz spojrzeć na cenę i westchnąć nieco ciężej.

Wakacyjna premiera z gwiazdorskim mrugnięciem oka

Zegarki od dawna nie debiutują już wyłącznie w gablotach i komunikatach prasowych. Coraz częściej najpierw pojawiają się na czyimś nadgarstku, najlepiej takim, który dobrze wygląda w obiektywie. Nowy Ingenieur Pool został zauważony u Andrew Garfielda podczas Wimbledonu, co idealnie pasuje do jego charakteru. Ten model wręcz prosi się o scenerię z trawą, bielą ubrań, letnim światłem i atmosferą, w której sport jest trochę sportem, a trochę pokazem społecznego kodu.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Warren Alfie Baker (@warrenalfiebaker)

To bardzo współczesny sposób budowania pożądania wokół zegarka. Najpierw kolor przyciąga wzrok, potem nazwisko dopisuje kontekst, a na końcu marka może spokojnie powiedzieć, że przecież pokazała tylko nową wersję znanego modelu. Wystarczy jedno zdjęcie nadgarstka i już wiadomo, że to ten nowy, wakacyjny Ingenieur.

Mam wrażenie, że w tym zegarku dobrze widać większy ruch w świecie luksusu. Marki, które przez lata opierały się na stalowej powadze, czerni, srebrze i granacie, coraz chętniej wpuszczają do kolekcji kolor. Robią to ostrożnie, bo nikt nie chce zamienić zegarka za kilkadziesiąt tysięcy złotych w sezonową zabawkę. Ale jednocześnie wiedzą, że młodszy klient albo po prostu klient zmęczony powagą gablot chce czegoś z temperamentem.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Basenowy błękit, stal i rachunek za marzenia. Nowy IWC wie, jak kusić"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX