Współczesny fundament i technologiczna metamorfoza
Najnowsze dzieło studia Niels van Roij Design to bezpośrednie nawiązanie do unikatowego Ferrari 365 GTB/4 Daytona Shooting Brake z 1972 roku. Oryginalna Daytona, zaprojektowana przez studio Pininfarina i produkowana w latach 1968–1973, była przełomem dla włoskiej marki. Zrywała z obłymi, zmysłowymi liniami poprzedników na rzecz ostrych, klinowatych kształtów. Choć nazwa “Daytona” nigdy nie była oficjalnym nazewnictwem fabrycznym, w końcu ukuli ją fani i dziennikarze dla uczczenia potrójnego zwycięstwa Ferrari w 24-godzinnym wyścigu na torze Daytona w 1967 roku, to model ten stał się ikoną ery silników V12 umieszczonych z przodu.

Jako bazę do swojego nowego projektu wykorzystano Ferrari 599 GTB Fiorano, produkowane w latach 2006–2012. Nowsze Ferrari 599 GTB zachowuje klasyczne proporcje Grand Tourera z potężnym silnikiem z przodu, napędem na tylną oś oraz długą maskę, która idealnie równoważy masywną, nowo zaprojektowaną sekcję tylną.

Sercem maszyny pozostała wolnossąca, 6-litrowa jednostka V12 generująca potężne 620 koni mechanicznych i 608 Nm momentu obrotowego. Wartości te pozwalają na osiągnięcie setki w zaledwie 3,7 sekundy i rozpędzenie konstrukcji do prędkości 330 km/h.

Jednak to nie parametry mechaniczne, lecz ingerencja w strukturę nadwozia stanowią o wyjątkowości Daytona Shooting Brake Hommage. Prace nad projektem trwały kilka lat i pochłonęły ponad 15 000 godzin pracy inżynierów, modelarzy i rzemieślników. Każdy panel poszycia zewnętrznego został zaprojektowany całkowicie od nowa. Aby zachować odpowiednią sztywność skrętną nadwozia przy jednoczesnym obniżeniu środka ciężkości, konstruktorzy połączyli tradycyjne, ręcznie formowane aluminium z nowoczesnymi komponentami wykonanymi z kompozytów węglowych.
Detale, które przetłumaczyły pieśń przeszłość na teraźniejszość
Projektanci pod wodzą Nielsa van Roijego nie ograniczyli się do prostej modyfikacji. Przód pojazdu został całkowicie przemodelowany, nawiązując do ostrego nosa oryginalnej Daytony. Charakterystyczny pomarańczowy pas, który w pierwowzorze z 1972 roku łączył obydwa końce dziobu, we współczesnej interpretacji wciąż się doskonale rozciąga od jednego reflektora do drugiego, tworząc niejako pomost między dwoma światłami.

Matowoczarna obudowa reflektorów oraz ręcznie formowany grill z pionowymi żebrami dbają o optymalny dopływ powietrza chłodzącego potężne V12. Wyprofilowanie pokrywy silnika z dwoma potężnymi wylotami powietrza to bezpośrednie nawiązanie do odprowadzania ciepła z komory silnikowej klasyka.

Najbardziej spektakularna rewolucja dokonała się jednak w tylnej części pojazdu. Dach płynnie przechodzi w pionowo ściętą szybę, a dostęp do przestrzeni bagażowej realizowany jest przy pomocy dwóch motylkowych paneli bocznych. Wnętrze bagażnika wykończono z pedantyczną dbałością o szczegóły. Zamiast tradycyjnych materiałów znajdziemy tam polerowane listwy aluminiowe, połączone z najwyższej jakości skórą oraz wyeksponowanym włóknem węglowym. Nowoczesny sznyt nadaje również masywny tylny dyfuzor z dwiema podwójnymi końcówkami układu wydechowego, idealnie wkomponowany w strukturę z włókna węglowego.

W kabinie pasażerskiej również zaszły głębokie zmiany, choć wprawne oko dostrzeże elementy sterujące przejęte z modelu 599 GTB. Niemniej cała deska rozdzielcza została przeprojektowana z góry na dół. Zestaw wskaźników przeniesiono na środek kokpitu, dokładnie tak, jak miało to miejsce w projekcie z 1972. Klasyczne wykończenia z drewna orzechowego ustąpiły miejsca nowoczesnym, matowym strukturom karbonowym, które lepiej korespondują ze współczesnym charakterem pojazdu.
Ponadczasowa wartość rzemiosła
Daytona Shooting Brake Hommage, która zadebiutowała podczas prestiżowego Goodwood Festival of Speed, udowadnia, że współczesna sztuka rzemiosła przerabiającego pojazdy to coś więcej niż tuning. Widać wizję pasjonatów, którą na pewno doceniłby i polski malarz, a także we wczesnych latach projektant autobusów, Zdzisław Beksiński, znany za bardzo odważnych kształtów swoich prototypów.
Czytaj też: Autobusy ze snu. Te pojazdy zaprojektował Zdzisław Beksiński
To unikalne połączenie szacunku do historii motoryzacji z nowoczesną inżynierią materiałową. Tworząc samochód całkowicie unikatowy, Niels van Roij Design przypomina nam, że w erze cyfryzacji i masowych produkcji, najbardziej luksusowym towarem pozostaje czas ludzkich rąk i precyzja wykonania, której nie da się zastąpić żadnym algorytmem.
