Amerykańskie okręty wróciły z tajnej misji. Co robiły przez pięć miesięcy na Pacyfiku?

Przez ostatnie pięć miesięcy po Pacyfiku pływały bezzałogowe okręty należące do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Zakończony właśnie test udowodnił, że mogą one bez problemu współdziałać z jednostkami załogowymi.
Okręt Gabrielle Giffords dowodzi formacją z USV Ranger i Mariner /Fot. US Navy

Okręt Gabrielle Giffords dowodzi formacją z USV Ranger i Mariner /Fot. US Navy

Jednostki bezzałogowe – czy to latające, czy pływające, czy jeżdżące – są przyszłością pola walki. Nic więc dziwnego, że armie całego świata inwestują w nie ogromne środki. Możliwość zwiadu, a nawet uderzenia w przeciwnika bez narażania własnych żołnierzy, to ogromna korzyść nie tylko w kontekście ochrony życia ludzkiego, ale i ekonomii.

Czytaj też: Nowe pociski US Navy zniszczą okręty przeciwników z hipersoniczną prędkością

Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych (US Navy) coraz chętniej sięga po bezzałogowe okręty nawodne (USV) i sprawdza możliwości ich integracji z istniejącą flotą załogową. Cztery takie bezzałogowce – Sea Hunter, Sea Hawk, Mariner i Ranger – wypłynęły z Kalifornii 7 sierpnia, a wróciły do bazy dopiero 15 stycznia. Sea Hunter i Sea Hawk zostały opracowane przez DARPA, a Mariner i Ranger to owoc programu Overlord Strategic Capabilities Office (SCO) US Navy. Ale co właściwie robiły na otwartych wodach przez ten czas?

Bezzałogowe okręty nawodne coraz bliżej wejścia do służby

W ciągu pięciu miesięcy, bezzałogowce przepłynęły łącznie ponad 86 tys. km i odwiedziły porty m.in. w Japonii oraz Australii. Każdy z nich przez 50 dni działał na morzu “prawie wyłącznie” w trybie autonomicznym. Przeprowadzony test miał na celu sprawdzenie zachowania USV w naturalnym środowisku – z prawdziwymi marynarzami i marines stacjonującymi na okrętach operacyjnych. Czasowe wdrożenie bezzałogowców zakończyło się pełnym sukcesem, a to oznacza, że coraz bliżej ich wprowadzenia do pełnej służby.

Czytaj też: Cisi bohaterowie, o których się nie mówi. Marynarka USA stworzy nowe okręty ratujące życie

Sea Hunter i Sea Hawk nie mają pomieszczenia dla załogi, poza małym mostkiem, który służy do kontrolowania jednostki podczas jej wejścia i wyjścia z portu. Z kolei Ranger i Mariner mogą mieć ludzi na pokładzie, ale większość czasu i tak spędzają w trybie autonomicznym. Okręty są sterowane przez operatorów w Unmanned Operations Center w Port Hueneme w Kalifornii lub z pokładu innej jednostki US Navy w regionie.

Bezzałogowe okręty nawodne Ranger i Mariner obok japońskiej fregaty klasy Mogami JS Kumano /Fot. US Navy

Komandor Jeremiah Daley, dowódca jednostki Unmanned Surface Vessel Division One, mówi:

Eksperymentowaliśmy z kilkoma sposobami kontrolowania okrętów z lądu i na morzu, wykorzystując różną liczbę operatorów, kontrolując różną liczbę statków za pomocą jednej konsoli czy sprawdzając stabilność kontroli podczas różnych scenariuszy. To było jedno z naszych najważniejszych założeń na ten test i chyba w końcu znaleźliśmy złoty środek. Wiemy, jakie są najbardziej optymalne warunki do kontroli USV, ale mamy też świadomość, jak niewiele potrzebują do operowania na morzu.

Obszarem wymagającym więcej pracy jest integracja USV i ich ładunków z szerszą siecią czujników oraz uzbrojenia. Kmdr Daley nie ujawnił, z jakimi rodzajami ładunków pracowały USV, poza stwierdzeniem, że działały w powietrzu, na powierzchni i pod powierzchnią wody. Połączenie z siecią Joint Fires Network należącą do US Indo-Pacific Command (PACOM) zapewni najlepsze wykorzystanie danych gromadzonych przez USV. Część z nich będzie związana z wprowadzaniem do służby Integrated Combat System (ICS), czyli ekosystemu do zarządzania jednostkami autonomicznymi. Docelowo mają być z nim połączone wszystkie okręty marynarki wojennej, zarówno załogowe, jak i bezzałogowe, ułatwiając płynne udostępnianie danych.

Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale US Navy jest podekscytowana możliwością wprowadzenia USV do służby, co wpłynie na rozmieszczenie jednostek wojskowych na wodach międzynarodowych. Może mieć to szczególne znaczenie w kontekście rosnących napięć związanych z militarnym zachowaniem Chin i Korei Północnej.