BMW najwyraźniej doszło do podobnego wniosku. Na drogach pojawił się prototyp zupełnie nowego średniej wielkości GS-a, który ma znaleźć miejsce pomiędzy niedawno wprowadzonym F 450 GS a znacznie mocniejszym F 900 GS. Nazwy jeszcze nie znamy. W grę wchodzą F 600 GS oraz powrót oznaczenia F 650 GS. Znacznie ważniejsze jest jednak to, co widać pod kamuflażem.
Między 450 a 900 jest naprawdę dużo miejsca
Nowy F 450 GS dobrze pokazuje, jak szeroki zrobił się dziś segment adventure. Ma dwucylindrowy silnik o pojemności 420 cm3, rozwija 48 KM i 43 Nm, a gotowy do jazdy waży 178 kg. To konstrukcja przygotowana również z myślą o kategorii A2, bardzo poręczna i zdecydowanie mniej onieśmielająca od dużych turystycznych enduro.
Kilka półek wyżej stoi F 900 GS. Jego dwucylindrowa jednostka ma już 895 cm3 i 105 KM, a motocykl waży około 219 kg. Do tego dochodzi 21-calowe koło z przodu, długie skoki zawieszenia i zdecydowanie poważniejsze ambicje terenowe.
Między 48 a 105 KM zostaje więc ogromna przestrzeń. I właśnie tam od dawna świetnie czują się motocykle w rodzaju Yamahy Ténéré 700 czy Aprilii Tuareg 660. Mam wrażenie, że dla wielu osób okolice 60-80 KM są wręcz słodkim punktem tej klasy. Na autostradzie nie trzeba planować każdego wyprzedzania, a na szutrowej drodze prawa ręka nadal nie obsługuje sprzętu, który potrafi przerazić właściciela szybciej niż dziura ukryta w kałuży.
Prototyp wygląda znacznie poważniej niż mały F 450 GS
Zdjęcia testowej maszyny zdradzają kilka istotnych szczegółów. Motocykl korzysta ze szprychowych kół w układzie 21 cali z przodu i 18 cali z tyłu. To zestaw mocno kojarzący się z maszynami projektowanymi z myślą o prawdziwej jeździe poza asfaltem. Widać również stalową ramę o konstrukcji zbliżonej do F 900 GS oraz rozwiązania podwozia i hamulców przypominające większego GS-a.

To może być ważna wskazówka. BMW ma już lekkiego F 450 GS, który standardowo jeździ na kołach 19 i 17 cali. Nowy model zdaje się zmierzać w bardziej terenowym kierunku. Jeżeli producent zdoła przy okazji utrzymać masę wyraźnie poniżej poziomu F 900 GS, otrzymamy maszynę, którą da się zabrać daleko w trasę, a później bez szczególnej odwagi zjechać nią na kamienie, piach czy leśną drogę.
150 KM imponuje przy tabeli danych. Kilkadziesiąt kilogramów mniej docenia się za każdym razem, gdy trzeba zawrócić na wąskiej drodze, przeprowadzić motocykl przez błoto albo podnieść go po niezbyt spektakularnym spotkaniu z ziemią.
Silnik może być rozwinięciem jednostki z F 450 GS
Wiele wskazuje również na to, że BMW nie będzie pomniejszać obecnego silnika 895 cm3. Punktem wyjścia może zostać konstrukcja zastosowana w F 450 GS, odpowiednio powiększona i wzmocniona.
To całkiem logiczny kierunek. 420-centymetrowy twin jest zupełnie nową jednostką BMW, a producent już wcześniej sugerował, że konstrukcja ma dalszy potencjał rozwojowy. W branży pojawiają się spekulacje o pojemności w okolicach 600 cm3 i mocy około 65-70 KM. Na razie trzeba traktować je właśnie jako przewidywania, bo BMW nie potwierdziło ani pojemności, ani osiągów prototypu.
Taki wynik miałby jednak sporo sensu. Około 70 KM przy rozsądnej masie wystarcza do sprawnego podróżowania z bagażem, a jednocześnie pozwala zachować charakter motocykla, którego można faktycznie używać w terenie zamiast ograniczać jego przygody do parkingu przed kawiarnią z widokiem na góry.
F 650 GS byłby powrotem nazwy z bardzo konkretną historią
Pozostaje jeszcze kwestia emblematu na zbiorniku. F 600 GS wydaje się najbardziej oczywisty, ale powrót F 650 GS miałby znacznie większy ładunek historyczny.
Pierwsze BMW F 650 pojawiło się w 1993 roku. Jednocylindrowy Funduro powstał przy współpracy BMW, Aprilii i Rotaxa i miał być lżejszą, bardziej przystępną bramą do świata niemieckiej marki. Późniejszy F 650 GS odniósł ogromny sukces. BMW podaje, że wraz z odmianą Dakar sprzedało ponad 100 tysięcy egzemplarzy produkowanych w latach 2000-2008.
Co zabawne, nazwa F 650 GS później przestała nawet oznaczać rzeczywistą pojemność. Wprowadzony pod koniec poprzedniej dekady następca korzystał z dwucylindrowego silnika 798 cm3. BMW najwyraźniej już wtedy uznało, że liczba na owiewce może opisywać miejsce motocykla w gamie równie dobrze jak jego cylinder.
Dlatego F 650 GS 2028 wcale mnie nie zdziwi.

BMW może trafić na moment, gdy motocykliści mają już trochę dość wielkości
Na gotowy model prawdopodobnie jeszcze poczekamy. Prototyp znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, a nieoficjalne informacje wskazują na rozpoczęcie produkcji najwcześniej w 2028 roku. Nie można jednak wykluczyć, że BMW wcześniej pokaże koncepcję albo zdradzi więcej podczas któregoś z dużych motocyklowych salonów.
Mam natomiast wrażenie, że sam kierunek jest wyjątkowo trafny. Rynek adventure przez lata przekonywał nas, że podróż dookoła świata wymaga motocykla wielkości małego samochodu. Tymczasem większość takich podróży zaczyna się znacznie skromniej – od bocznej drogi, szutru za miastem i pomysłu, żeby sprawdzić, dokąd prowadzi.
Jeżeli BMW rzeczywiście przygotuje GS-a ważącego mniej więcej 190 kg, z mocą około 70 KM, kołami 21/18 i rozsądną ergonomią na długą trasę, może powstać jeden z bardziej interesujących modeli tej rodziny. Wcale nie dzięki rekordom. Raczej dzięki temu, że po latach pogoni za coraz większymi motocyklami ktoś przypomniał sobie, jak przyjemne potrafią być te średnie.
