powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Breitling zamknął Aston Martina w zegarku. Bond kupiłby go bez mrugnięcia

W świecie luksusowych współprac logo umieszczone na tarczy potrafi być najdroższą naklejką świata. Producent samochodów spotyka markę zegarkową, dział marketingu dopisuje opowieść o prędkości i precyzji, a klient dostaje znany model z nowym kolorem oraz rachunkiem wyższym o kilka tysięcy euro. Breitling i Aston Martin miały jednak do dyspozycji coś znacznie cenniejszego niż kolejny pakiet sponsorowanych skojarzeń – wspólną scenę sprzed ponad 60 lat.

M
Monika Wojciechowska
3h temu·4 minuty·
Breitling zamknął Aston Martina w zegarku. Bond kupiłby go bez mrugnięcia

fot. Breitling

Chcesz czytać więcej treści jak „Breitling zamknął Aston Martina w zegarku. Bond kupiłby go bez mrugnięcia"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowy Top Time B01 Chronograph 41 Tribute to Aston Martin DB5 odwołuje się do filmu Operacja Piorun z 1965 roku. Sean Connery prowadził w nim legendarnego Astona Martina DB5, a na jego nadgarstku znalazł się Breitling Top Time ref. 2002. Filmowy dział Q wyposażył zegarek w licznik Geigera, bo w życiu agenta 007 zwykłe odmierzanie czasu byłoby stanowczo zbyt banalne.

Dwie ikony znów spotkały się po latach

Aston Martin DB5 zadebiutował w 1963 roku. Breitling Top Time pojawił się rok później jako sportowy chronograf skierowany do młodszych klientów, którzy bardziej interesowali się samochodami i stylem niż zasadami panującymi w konserwatywnych salonach jubilerskich. Ich filmowe spotkanie było krótkie, lecz wystarczyło, aby po latach można było wrócić do niego bez wymyślania legendy na potrzeby komunikatu prasowego.

fot. Breitling

Breitling nie ograniczył się do umieszczenia skrzydeł Aston Martina na deklu. Zamiast kopiować dokładnie zegarek Connery’ego, projektanci sięgnęli także po mniej oczywiste modele Top Time z końca lat 60. Efektem jest koperta typu cushion, czyli zaokrąglony kwadrat o średnicy 41 mm. Jej żłobione narożniki, przyciski chronografu i lekko kwadratowe liczniki przypominają elementy analogowej deski rozdzielczej.

To zegarek o wyraźnie retro charakterze, ale bez przesadnego postarzania. Nie ma sztucznych rys, wyblakłej tarczy ani paska wyglądającego tak, jakby przeżył kilka pościgów po Alpach. Projekt pozostaje elegancki i dość współczesny, choć mierząca 13,3 mm grubości koperta z pewnością będzie wyczuwalna na nadgarstku.

Drewno na tarczy mogło skończyć się katastrofą

Najbardziej charakterystycznym detalem kolekcji jest drewniany pierścień otaczający tarczę. Nawiązuje do kierownicy oraz elementów wnętrza klasycznego DB5. Podobne pomysły łatwo zamieniają zegarek w gadżet kupowany razem z czapką i modelem samochodu, lecz tutaj drewno zostało wykorzystane oszczędnie. Pełni rolę ciepłego akcentu pomiędzy metalową kopertą, skórzanym paskiem i techniczną skalą tachymetru.

fot. Breitling

Do wyboru są trzy wersje. Podstawowa otrzymała stalową kopertę, srebrną tarczę ze szlifem słonecznym oraz czarne liczniki. Jej kolorystyka przywołuje srebrnego DB5, którego większość z nas automatycznie kojarzy z Bondem. Powstanie 1022 egzemplarzy tej odmiany.

Drugi wariant łączy stalową kopertę z platynowym pierścieniem i głęboko czarną, lakierowaną tarczą. Limitacja wynosi 315 sztuk. Wersja szczytowa została wykonana z 18-karatowego czerwonego złota. Jej tarczę wycięto z naturalnego onyksu, wykorzystanego przez Breitlinga po raz pierwszy. Powstanie zaledwie 250 indywidualnie numerowanych egzemplarzy.

Każdy model ma brązowy pasek z cielęcej skóry, ręcznie barwiony tak, aby przypominał tapicerkę klasycznego grand tourera. Osobiście najbardziej przekonuje mnie stalowa odmiana. Jest najbliższa samochodowej inspiracji i zachowuje pewną lekkość. Złoto oraz onyks przesuwają całość w stronę kolekcjonerskiej biżuterii, gdzie Bond zapewne musiałby już skonsultować zakup z księgowością MI6.

fot. Breitling

Pod maską pracuje sprawdzony silnik Breitlinga

Samochodowe porównania bywają naciągane, lecz określenie mechanizmu jako silnika wyjątkowo dobrze pasuje do tego projektu. W środku pracuje automatyczny kaliber Breitling Manufacture 01. Mechanizm posiada certyfikat chronometru COSC, koło kolumnowe, pionowe sprzęgło oraz 70-godzinną rezerwę chodu.

Zegarek można więc odłożyć w piątek wieczorem i założyć ponownie w poniedziałek bez ustawiania godziny. Pracę mechanizmu widać przez szafirowy dekiel. Rotor ozdobiono logo Aston Martina, przy czym w droższych odmianach wykonano go z 18-karatowego czerwonego złota. Wszystkie trzy modele są wodoszczelne do 100 metrów, co daje im znacznie więcej codziennej użyteczności, niż można oczekiwać po luksusowej pamiątce inspirowanej samochodem z lat 60.

fot. Breitling

Cena pozwala poczuć się jak właściciel Astona. Przynajmniej przy kasie

Stalowy Breitling kosztuje na rynku francuskim 10 500 euro, czyli około 45 500 zł. Odmianę ze stalową kopertą i platynowym pierścieniem wyceniono na 16 500 euro, czyli około 71 500 zł. Złoty model z onyksową tarczą kosztuje 40 500 euro, czyli około 175 500 zł. Są to ceny z francuskim podatkiem VAT, a przeliczenia mają charakter orientacyjny.

Trudno udawać, że mówimy o rozsądnym zakupie. Mechaniczny chronograf za równowartość dobrze wyposażonego samochodu pełni zupełnie inną funkcję niż zegarek kupowany po to, by sprawdzić godzinę. W tym segmencie płaci się również za materiały, limitację, historię i przyjemność posiadania przedmiotu, który zna niewiele osób.

fot. Breitling

Breitling poradził sobie z tym zadaniem lepiej niż wiele marek żyjących z kolejnych edycji specjalnych. Projekt ma własny charakter, a samochodowe odniesienia można zobaczyć bez czytania wielostronicowego uzasadnienia. Drewno, skóra, kształt liczników i srebrna tarcza tworzą spójną całość.

Nowy Top Time nie zastąpi Astona Martina DB5 w garażu. Może jednak przypominać o czasach, gdy sportowy samochód, mechaniczny zegarek i dobrze skrojony garnitur wystarczały, aby stworzyć ikonę popkultury. Licznik Geigera trzeba będzie niestety dokupić osobno.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Breitling zamknął Aston Martina w zegarku. Bond kupiłby go bez mrugnięcia"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX