Rally GT 300 wygląda przy tym bardzo sensownie. Ma 292 cm³ pojemności, waży około 150 kg, dostaje szprychowe koła, duży prześwit i kosztuje 3 999 euro, czyli około 17 300 zł. W czasach, kiedy ceny motocykli potrafią błyskawicznie przeskoczyć granicę 40 czy 50 tysięcy zł, taki cennik od razu przyciąga wzrok. Jest jednak kilka powodów, dla których przed ogłoszeniem wielkiego powrotu legendy warto przyjrzeć mu się trochę dokładniej.
Bultaco ponownie jedzie na benzynie
Oryginalne Bultaco powstało w 1958 roku i przez kolejne dekady zapracowało sobie na pozycję jednej z ważniejszych hiszpańskich marek motocyklowych. Fabryka zakończyła działalność w 1983 roku, a późniejsze próby wskrzeszenia firmy prowadziły między innymi w stronę napędu elektrycznego. Teraz logo z charakterystycznym uniesionym kciukiem ponownie trafia na motocykl spalinowy.
I chyba dobrze, że pierwszym modelem nowego rozdziału został właśnie lekki adventure. Rynek jest dziś pełen ogromnych maszyn z silnikami o pojemności około litra, których możliwości daleko wykraczają poza potrzeby większości użytkowników. Potrafią być fenomenalne w podróży, ale gdy trzeba zawrócić na wąskiej leśnej drodze albo podnieść motocykl z ziemi, romantyczna wizja wyprawy zaczyna wyglądać trochę inaczej.

Rally GT 300 idzie w przeciwnym kierunku. Jednocylindrowy, chłodzony cieczą silnik o pojemności 292 cm³ rozwija według podawanych danych około 28 KM i 25 Nm. Do tego dochodzi sześciobiegowa skrzynia oraz elektroniczny wtrysk Bosch. Osiągi wystarczą do miasta, lokalnych dróg i spokojniejszego podróżowania, choć autostradowy maraton z kompletem bagażu raczej nie będzie środowiskiem, w którym ta konstrukcja pokaże swój najlepszy charakter.
150 kg brzmi dziś niemal egzotycznie
Bultaco deklaruje około 150 kg, a w motocyklu, który ma regularnie opuszczać asfalt, każdy kilogram zaczyna mieć znaczenie szybciej, niż sugerują broszury reklamowe.
Rally GT 300 ma 19-calowe koło z przodu i 17-calowe z tyłu, odwrócony widelec, tylny monoshock oraz aż 260 mm prześwitu. Siodło znajduje się jednak na wysokości 883 mm, więc określenie mały adventure może być trochę mylące dla niższych kierowców. Zbiornik mieści 16 litrów paliwa. Przy niezbyt wysilonym jednocylindrowcu powinno to zapewnić rozsądny zasięg bez wożenia baku wielkości walizki kabinowej.

Wyposażenie również wygląda lepiej, niż można oczekiwać po motocyklu za około 17 300 zł. Jest 5-calowy ekran TFT, pełne oświetlenie LED, ABS, gniazdo USB i zintegrowana kamera. Ta ostatnia rzecz szczególnie mnie rozbawiła, ale w pozytywnym sensie. Dashcam w tanim adventure brzmi trochę jak wyposażenie wymyślone przez kogoś, kto faktycznie widział, co dzieje się dziś na drogach.
Tyle że nowe Bultaco już wcześniej istniało
Rally GT 300 bazuje na Leonart Rally 300. Oba motocykle mają tę samą podstawę techniczną, a współpraca Bultaco z hiszpańskim Leonartem została oficjalnie potwierdzona. Sama konstrukcja Leonarta jest projektowana w Hiszpanii, natomiast produkowana w Chinach.
Można więc patrzeć na Rally GT 300 jako na Bultaco, które korzysta z gotowej platformy, zamiast budować wszystko od pierwszej śruby. Purystów zapewne to zirytuje. Rozumiem ich, bo legendarne logo na zbiorniku automatycznie buduje oczekiwania.

Z drugiej strony współczesna branża motocyklowa coraz rzadziej mieści się w prostym schemacie marka – kraj – fabryka. Europejskie nazwy korzystają z azjatyckiej produkcji, producenci dzielą silniki i platformy, a podzespoły podróżują między kontynentami znacznie częściej niż ich właściciele. Bultaco nie jest tutaj wyjątkiem. Podobne modele biznesowe pozwoliły wrócić lub przetrwać kilku innym historycznym markom.
Za 3 999 euro można sporo wybaczyć
Dlatego Rally GT 300 oceniłabym przede wszystkim jako motocykl, a dopiero później jako nowe Bultaco. Za 3 999 euro, czyli około 17 300 zł, dostajemy lekkiego adventure’a dostępnego dla prawa jazdy A2, z sensownym zbiornikiem, wysokim prześwitem, szprychowymi kołami i wyposażeniem, którego kilka lat temu szukałoby się raczej w znacznie droższej maszynie. Na razie model oferowany jest przede wszystkim w Hiszpanii, a oficjalnej polskiej dystrybucji nie potwierdzono.

Czy jest godnym następcą dawnych Bultaco? Na taki werdykt zdecydowanie za wcześnie. Bardziej interesuje mnie coś innego – czy naprawdę potrzebujemy, aby każdy adventure miał 100 KM, elektronikę sterującą połową motocykla i masę wymagającą wizyty na siłowni przed wyjazdem w teren.
Rally GT 300 przypomina, że przygoda może zaczynać się od 28 KM i 150 kg. Jeśli nowemu Bultaco uda się przy okazji połączyć niską cenę z przyzwoitą jakością i dostępnością części, powrót słynnej marki może mieć więcej sensu niż samo odkurzenie starego logo.
