Terrex Agravic Speed Ultra Evo przenosi rozwiązania rozwijane w najbardziej zaawansowanych butach szosowych marki na trasy ultra. Waży około 250 gramów, ma 39 mm pianki pod piętą i kosztuje 500 euro, czyli około 2 166 zł. To sporo jak na sprzęt, którego naturalnym środowiskiem mają być kurz, błoto i kamienie.
Supershoe właśnie zszedł z asfaltu
Punktem wyjścia dla Agravic Speed Ultra Evo były rozwiązania znane z wyczynowych modeli Adizero. W trailu samo zwiększenie sprężystości podeszwy niewiele jednak daje. Asfalt jest przewidywalny, górska ścieżka zdecydowanie mniej. But podczas jednego kroku może trafić na płaski fragment, a chwilę później wylądować bokiem na kamieniu.

Dlatego pojawia się technologia Dual ENERGYRIM. Konstrukcja pozwala obu stronom podeszwy pracować w większym stopniu niezależnie. W teorii ma to pomagać w dopasowaniu się do nierównego podłoża i zapewniać więcej stabilności, zachowując przy tym charakter typowego buta wyścigowego. Adidas deklaruje ponad 10% większy zwrot energii oraz poprawę ekonomii biegu o ponad 1% względem wcześniejszych terenowych modeli startowych marki. Warto jednak podkreślić, że są to wyniki podawane przez producenta.
Bardziej przekonuje mnie sam pomysł niż procenty. W ultra 1% brzmi skromnie, dopóki nie przypomnimy sobie, że zawodnik może spędzić na trasie kilkanaście godzin. Jeśli konstrukcja rzeczywiście pozwala trochę dłużej utrzymywać tempo i ogranicza straty energii wynikające z ciągłego stabilizowania stopy, robi się z tego całkiem poważny argument.
250 gramów w bucie na ultra robi wrażenie
Agravic Speed Ultra Evo waży średnio 250 gramów w męskim rozmiarze UK 8.5. To około 5% mniej niż Agravic Speed Ultra 2. Jednocześnie podeszwa ma 39 mm wysokości pod piętą i 33 mm pod przednią częścią stopy, co daje 6 mm dropu. Mamy więc konstrukcję lekką, ale zdecydowanie wysoką, przygotowaną pod długie bieganie w wyścigowym tempie.

W podeszwie środkowej znalazła się pianka Lightstrike Pro. Zastosowano również mocno kołyskową geometrię, której punkt przetaczania umieszczono w około 60% długości buta. Takie rozwiązanie ma ułatwiać szybkie przechodzenie z lądowania do wybicia. To kolejny element wyraźnie zaczerpnięty ze świata szosowych supershoes.
Trail stawia jednak własne warunki. Od spodu mamy gumę Continental, a cholewkę wykonano z lekkiego, tkanego materiału rozciągającego się w jednym kierunku. Konstrukcję uzupełnia zintegrowany kołnierz ograniczający dostawanie się kamyków i innych drobnych elementów do wnętrza. Szwy ograniczono do minimum, żeby uzyskać możliwie dokładne dopasowanie stopy.
Dawniej solidność często oznaczała grubą cholewkę i masywną podeszwę. Teraz każdy zbędny gram staje się przeciwnikiem, nawet gdy przed zawodnikiem jest ponad 100 kilometrów gór.

500 euro za buty, które mają dostać porządnie w kość
Cena jest chyba najbardziej spektakularnym parametrem Agravic Speed Ultra Evo. Adidas wycenił model na 500 euro, czyli około 2 166 zł. Pierwsza, bardzo ograniczona pula trafiła do sprzedaży 25 sierpnia w Chamonix przy okazji UTMB Mont-Blanc. Szersza dostępność została zapowiedziana na późniejszą część roku, a na części rynków sprzedaż ma ruszyć w grudniu.
Ponad 2 tysiące zł za parę butów terenowych może wyglądać absurdalnie. Trudno mi się dziwić takiej reakcji, bo za podobną kwotę można skompletować sporą część biegowego wyposażenia. Tyle że Agravic Speed Ultra Evo należy traktować raczej jak sprzęt startowy z najwyższej półki. W sporcie wyczynowym granica między rozsądnym zakupem i ekstrawagancją od dawna przebiega w bardzo dziwnych miejscach.

Dla osoby wychodzącej trzy razy w tygodniu na spokojną rundę po lesie sens takiego wydatku będzie znikomy. Inaczej może patrzeć na niego ktoś przygotowujący się do dużego ultramaratonu i polujący na wynik, kwalifikację albo podium. Wtedy dodatkowe kilkaset złotych przestaje być największym problemem w całym przedsięwzięciu.
Trail wchodzi w erę technologicznego wyścigu
Agravic Speed Ultra Evo mówi sporo o tym, co dzieje się obecnie w bieganiu. Rewolucja supershoes osiągnęła już taki poziom na asfalcie, że producenci zaczynają przenosić jej rozwiązania w teren. Góry są przy tym znacznie trudniejszym laboratorium. Więcej energii zwracanej przy wybiciu niewiele pomoże, jeśli but będzie niestabilny na trawersie albo zawodnik straci pewność podczas szybkiego zbiegu.

Jeśli konstrukcje pokroju Dual ENERGYRIM rzeczywiście pozwolą pogodzić wysoką amortyzację, dynamikę i kontrolę na nierównym podłożu, za kilka lat podobne rozwiązania mogą zejść do znacznie tańszych modeli.
Na razie Agravic Speed Ultra Evo pozostaje sprzętem dla bardzo wąskiej grupy odbiorców. Jest lekki, zaawansowany i absurdalnie drogi. Jednocześnie pokazuje, że technologiczna wojna o sekundy dotarła już daleko poza równy asfalt. Nawet w górach czas najwyraźniej zaczął kosztować.
