powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Buty startowe zrobiły zamieszanie, a teraz ich technologia trafia pod stopy zwykłych biegaczy

Mam wrażenie, że bieganie rekreacyjne coraz częściej wygląda jak dyscyplina dla ludzi z małym laboratorium w szafce na buty. Jedna para na szybkie odcinki, druga na długie wybiegania, trzecia na start, czwarta na dzień po treningu. W tym świecie Saucony Triumph 24 wchodzi jako but, który niby nadal ma być codziennym trenerem, ale dostał rozwiązania jeszcze niedawno kojarzone z bardziej wyczynową półką.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·3 minuty·
Buty startowe zrobiły zamieszanie, a teraz ich technologia trafia pod stopy zwykłych biegaczy

fot. Saucony

Chcesz czytać więcej treści jak „Buty startowe zrobiły zamieszanie, a teraz ich technologia trafia pod stopy zwykłych biegaczy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

I właśnie dlatego ten model jest ciekawy. Technologie z butów startowych przestały być zamknięte w gablocie dla osób bijących życiówki. Coraz śmielej trafiają do modeli na zwykłe kilometry – te po pracy, po nieprzespanej nocy, po za długim siedzeniu przy biurku. A takich kilometrów jest w życiu większości z nas zdecydowanie więcej niż tych efektownych, medalowych.

Codzienny but dostał bardziej luksusową podeszwę

Saucony Triumph od lat jest neutralnym butem treningowym do codziennego biegania. W wersji Triumph 24 nadal mówimy o modelu dla osób, które szukają amortyzacji, komfortu i ochrony na dłuższych dystansach, ale nowa generacja dostała piankę IncrediLUX. To superkrytycznie spieniona mieszanka ATPU, która ma dawać więcej miękkości i sprężystości, a przy tym ograniczać masę buta. Oficjalnie męski rozmiar waży 250 g, damski 216 g, a drop wynosi 10 mm przy wysokości podeszwy 43 mm pod piętą i 33 mm pod przodostopiem.

fot. Saucony

To daje dużo pianki pod stopą bez wrażenia, że zakładamy dwie tapicerowane cegły. I to jest kierunek, który rozumiem. Wielu amatorów nie potrzebuje buta agresywnego, nerwowego, popychającego do tempa, którego i tak nie planowali. Potrzebuje za to czegoś, co pozwala spokojnie wyjść na trening następnego dnia, zamiast negocjować z kolanami i łydkami warunki kapitulacji.

Triumph 24 nie udaje startówki, ale bierze z niej język technologii

Granica między butem startowym a treningowym rozmywa się od kilku sezonów. Najdroższe modele wyścigowe z karbonem i kosmicznymi piankami stały się symbolem biegania na wynik, ale ich ceny potrafią otrzeźwić szybciej niż pierwszy kilometr pod wiatr. Triumph 24 kosztuje 170 dolarów, czyli około 630 zł. To nadal dużo jak za buty do biegania, szczególnie z polskiej perspektywy, ale w świecie superbutów za 250-300 dolarów pozostaje bliżej rozsądku niż ekstrawagancji.

fot. Saucony

Ważna jest też zmiana masy. Triumph 24 ma być wyraźnie lżejszy od poprzednika. Przy tak wysokiej podeszwie to konkretna różnica, bo buty maksymalnie amortyzowane często płacą za komfort ociężałością. Tutaj Saucony próbuje zachować miękkość, ale bez efektu kapcia, który przyjemnie wygląda w sklepie, a po kilku kilometrach zaczyna męczyć.

Miękkość jest zaletą, dopóki…

Triumph 24 ma bardzo podatną podeszwę, ale nie rozpada się pod stopą dzięki szerszej bazie, rockerowi i stabilniejszej konstrukcji. To ważne, bo maksymalna amortyzacja nie zawsze oznacza wygodę dla każdego. Zbyt miękka pianka może przy chodzeniu albo dłuższym staniu dawać wrażenie balansowania na materacu. Dla jednych będzie to przyjemne odciążenie, dla innych – sygnał, że wolą coś bardziej zwartego.

fot. Saucony

Triumph 24 nie jest magiczną przepustką do lepszej formy. Nie zastąpi rozsądnego zwiększania kilometrażu, regeneracji ani dobrze dobranego rozmiaru. Może jednak pomóc osobom, które biegają spokojnie, robią dłuższe wybiegania, wracają po przerwie albo szukają buta do regeneracyjnych treningów. Dla nich wysoka amortyzacja i mniejsza masa mogą być realnie odczuwalne.

Dla kogo ten but ma najwięcej sensu?

Triumph 24 wydaje się modelem dla biegaczy neutralnych, którzy chcą jednego wygodnego buta na wiele codziennych treningów. Sprawdzi się przy spokojnych kilometrach, dłuższych trasach i biegach regeneracyjnych. Saucony wskazuje go właśnie do daily running, long distance runs i recovery runs, więc nie ma tu wielkiej zagadki.

fot. Saucony

Mniej przekonuje mnie myślenie o nim jako o uniwersalnym bucie do wszystkiego. Owszem, niska jak na tę ilość pianki masa może zachęcać do szybszego tempa, ale to nadal model zbudowany przede wszystkim wokół komfortu. Osoby lubiące twardsze, bardziej bezpośrednie czucie asfaltu mogą uznać go za zbyt miękki. Z kolei biegacze potrzebujący mocnej stabilizacji powinni pamiętać, że to but neutralny, nawet jeśli szeroka platforma pomaga utrzymać go w ryzach.

Podoba mi się jednak, że w Triumph 24 luksus nie oznacza wyłącznie miękkiej cholewki i ładnego pudełka. Jest tu próba przeniesienia lepszej technologii do buta, w którym wykonuje się najbardziej niewdzięczną część treningu: powtarzalne, spokojne, czasem nudne kilometry. A to one najczęściej budują formę.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Buty startowe zrobiły zamieszanie, a teraz ich technologia trafia pod stopy zwykłych biegaczy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX