MRG-B2100HR-1A pokazuje, że odpowiedź brzmi: bardzo daleko. Na 30-lecie serii MR-G Japończycy przygotowali zegarek z platynowymi płatkami nakładanymi ręcznie na tarczę, zaawansowanymi stopami metali i powierzchniami obrabianymi laserem.
Jeszcze kilkanaście lat temu zestawienie słów G-Shock, platyna i niemal 27 tysięcy złotych mogłoby brzmieć jak żart. Dzisiaj Casio wypowiada je z całkowicie poważną miną.
Zegarek pancerny, ale wykańczany niemal jak biżuteria
MR-G jest dla G-Shocka tym, czym najbardziej ekskluzywne odmiany bywają dla samochodów popularnych marek. Sylwetka pozostaje znajoma, ale materiały, sposób produkcji i poziom wykończenia przenoszą produkt do zupełnie innej kategorii cenowej.
MRG-B2100HR-1A powstał z okazji 30-lecia linii MR-G, która zadebiutowała w 1996 roku. Casio sięgnęło przy tej okazji po japońskie rzemiosło i zaprosiło do współpracy Hiroto Rakusho, artystę specjalizującego się w pracy z metalowymi płatkami.
Centralnym elementem zegarka jest przestrzenna tarcza inspirowana kigumi, czyli tradycyjną japońską techniką łączenia elementów drewnianych bez gwoździ i metalowych mocowań. Sama konstrukcja kratownicy ma jeszcze jedno zadanie. Pozwala światłu docierać do znajdującego się pod tarczą panelu systemu Tough Solar.
Na jej powierzchnię nanoszone są sproszkowane płatki platyny. Wykończenie każdego z 800 zegarków wykonuje się ręcznie, a Rakusho osobiście odpowiada za końcowe etapy pracy. Powstają przez to drobne różnice w strukturze i sposobie odbijania światła. W świecie masowej produkcji, w którym dwa egzemplarze tego samego urządzenia mają być identyczne co do milimetra, taka niedoskonała powtarzalność staje się elementem luksusu.
Casio znalazło sposób na kolory bez malowania zegarka
Platyna pozostaje głównie na tarczy. Obudowa i bransoleta dostały za to inne, znacznie bardziej technologiczne wykończenie.
Casio wykorzystuje zjawisko koloru strukturalnego. Mikroskopijne wzory wykonywane ultrakrótkimi impulsami lasera wpływają na sposób odbijania światła przez powierzchnię metalu. Dzięki temu odcień zmienia się zależnie od kąta patrzenia, choć nie uzyskuje się go klasycznym pigmentem czy lakierem.

Podobne zjawiska można obserwować choćby na skrzydłach niektórych motyli. Tutaj natura została zastąpiona precyzyjną obróbką na poziomie mikronów.
Sam bezel składa się aż z 27 elementów, które są oddzielnie polerowane, a dopiero później składane. Casio wykorzystuje stop COBARION oraz DAT55G, a także tytan Ti64. Konstrukcja Multi-Guard ma jednocześnie chronić skomplikowaną obudowę przed uderzeniami.
Pod platyną nadal siedzi G-Shock
Casio nie ograniczyło jubileuszowej wersji do efektownego wykończenia. MRG-B2100HR-1A zachował rozwiązania znane z wysokiej klasy modeli MR-G.
Koperta ma 49,5 x 44,4 mm i 13,6 mm grubości, a cały zegarek waży 122 g. Szkło jest szafirowe i otrzymało powłokę antyrefleksyjną. Konstrukcja jest odporna na wstrząsy i pola magnetyczne, a wodoszczelność sięga 200 metrów.
Za zasilanie odpowiada Tough Solar. Zegarek synchronizuje czas drogą radiową poprzez Multi Band 6, może też łączyć się ze smartfonem przez Bluetooth i aplikację Casio Watches. Dostępne są między innymi automatyczna korekta czasu, Phone Finder oraz funkcje związane z ustawieniami zegarka.
Przy pełnym naładowaniu akumulator ma wystarczyć na około pięć miesięcy pracy bez dostępu do światła, a z aktywnym trybem oszczędzania energii nawet na około 18 miesięcy. Mamy więc przedmiot, który z jednej strony zahacza o rzemiosło artystyczne, a z drugiej nadal zachowuje typowo g-shockową obsesję na punkcie praktyczności.
Cena w Japonii wynosi 1 100 000 jenów, czyli około 26 700 zł. Powstanie zaledwie 800 egzemplarzy.
A 800 egzemplarzy to dopiero początek
Platynowy MRG-B2100HR-1A będzie dostępny od listopada 2026 roku i otrzyma indywidualny numer seryjny. Casio przygotowało jednak jeszcze bardziej ekskluzywnego partnera.
MRG-B2100HS-9A korzysta ze złotych płatków ręcznie nakładanych przez Hiroto Rakusho. Tutaj limit zmniejsza się z 800 do zaledwie 150 sztuk na cały świat. Parametry techniczne pozostają podobne: tytanowa konstrukcja, COBARION, Tough Solar, Bluetooth, synchronizacja radiowa i wodoszczelność do 200 metrów.

Cena złotego wariantu nie została jeszcze oficjalnie podana. Przy tak niewielkiej produkcji można jednak spokojnie założyć, że Casio celuje w kolekcjonerów, dla których zwykły MR-G dawno przestał być wystarczająco niezwykły.
G-Shock wszedł do świata, w którym praktyczność przestaje być najważniejsza
Można oczywiście zapytać, po co komu G-Shock za około 26 700 zł. Podobne pytanie da się zadać o mechaniczny zegarek za 100 tysięcy złotych.
Casio wybrało jednak ciekawą drogę do tego świata. Zamiast kopiować szwajcarskie wzorce, rozwija własny język oparty na japońskim rzemiośle, technologii materiałowej i konstrukcji, którą można rozpoznać z drugiego końca pomieszczenia.
MRG-B2100HR-1A jest drogi, bardzo limitowany i zapewne dla większości osób kompletnie zbędny. Jednocześnie właśnie takie projekty pokazują, jak elastycznym pomysłem okazał się G-Shock. Model stworzony pierwotnie po to, żeby wytrzymać upadek, po czterech dekadach doczekał się potomka ręcznie zdobionego platyną.
I chyba nawet sam twórca pierwszego G-Shocka mógłby być trochę zaskoczony, dokąd zabrnęła jego idea.
