Tak powstał G-Shock Mudmaster GG-B100XMH-5A z kolekcji Master of Horizon Gold. Brąz, czerń i złote akcenty dają efekt, którego po zegarku stworzonym do przedzierania się przez teren raczej bym się nie spodziewała. I właśnie dlatego działa to zaskakująco dobrze. Wygląda trochę jak sprzęt ekspedycyjny, któremu po powrocie z dżungli kazano pojawić się na eleganckiej kolacji.
G-Shock odkrywa, że pancerny zegarek też może być ozdobą
Centralnym elementem nowej wersji jest stalowy bezel pokryty złotą powłoką jonową. Casio tłumaczy kolorystykę inspiracją złotym horyzontem w miejscu, gdzie ziemia spotyka się z niebem. Marketingowo brzmi to oczywiście znacznie bardziej romantycznie niż brązowo-złoty G-Shock, ale trzeba przyznać, że połączenie rzeczywiście jest udane.

Złoto pojawia się również na wskazówkach, indeksach i dużych oznaczeniach tarczy. Towarzyszą mu czarna karbonowa konstrukcja, ciemnobrązowy pasek z żywicy oraz brązowe elementy osłaniające kopertę. Część metalowych detali otrzymała dodatkowo brązowe powłoki jonowe. Efekt jest znacznie bardziej stonowany niż w wielu całkowicie złotych G-Shockach, które z daleka potrafią przypominać zegarkowy odpowiednik chromowanych felg.
Mam wrażenie, że właśnie tutaj projektanci trafili w bardzo sensowną proporcję. Nadal wiadomo, że mamy na ręce Mudmastera, a nie zegarek udający biżuterię. Kolor dodaje mu charakteru, ale nie odbiera technicznego wyglądu.
Pod złotem nadal siedzi sprzęt przygotowany na trudne warunki
Elegantsza kolorystyka nie oznacza złagodzenia konstrukcji. GG-B100XMH-5A zachowuje charakterystyczną dla serii Carbon Core Guard, czyli wewnętrzną kopertę z żywicy wzmacnianej włóknem węglowym. Do tego dochodzi zabezpieczenie przed błotem i kurzem, odporność na wstrząsy oraz wodoszczelność do 200 metrów.

Gabaryty również przypominają, z jaką rodziną mamy do czynienia. Koperta ma 51,3 mm szerokości i 19,4 mm grubości. Subtelność zdecydowanie nie znalazła się na liście założeń projektowych. Mudmaster od dawna nosi się bardziej jak wyposażenie niż klasyczny zegarek i złoty bezel tego nie zmienił.
Z jednej strony można się z tego podśmiewać. Z drugiej, właśnie przesada stała się jednym z powodów, dla których Master of G ma tak wyrazistą pozycję w świecie zegarków. Na rynku pełnym modeli próbujących zmieścić coraz więcej funkcji w coraz cieńszej kopercie G-Shock konsekwentnie idzie własną drogą.

Cztery sensory i telefon
Mudmaster pozostaje również całkiem poważnym narzędziem terenowym. Quad Sensor obejmuje cyfrowy kompas, wysokościomierz i barometr, termometr oraz licznik kroków. Jest też wskazywanie godzin wschodu i zachodu słońca, czas światowy, stoper, timer i pięć alarmów. Podwójne oświetlenie LED ma pomóc, kiedy przygoda przeciągnie się po zmroku.
Bluetooth pozwala połączyć zegarek ze smartfonem. Telefon może między innymi automatycznie korygować czas, a funkcja Mission Log wykorzystuje dane o wysokości oraz GPS smartfona do zapisywania przebiegu aktywności. Casio potrafi także uwzględniać zmiany wysokości przy szacowaniu spalonych kalorii.

To ciekawy kierunek, bo Mudmaster znajduje się gdzieś pomiędzy klasycznym zegarkiem outdoorowym a smartwatchem. Nie dostajemy kolejnego małego ekranu bombardującego powiadomieniami. Mamy za to tradycyjny zegarek analogowo-cyfrowy, który może skorzystać z telefonu wtedy, kiedy rzeczywiście jest potrzebny.
Złoty Mudmaster jest częścią większej rodziny
GG-B100XMH-5A pojawia się razem z dwoma innymi modelami w ramach Master of Horizon Gold. Kolekcję uzupełniają Mudman GW-9500MH-5 oraz Gravitymaster GR-B300H-5A. Wszystkie korzystają z podobnej palety brązów, czerni i złota, choć każdy interpretuje ją przez własną konstrukcję.

Sam Mudmaster został wyceniony na rynku japońskim na 60 500 jenów, czyli orientacyjnie około 1 440 zł. W przypadku innych wariantów rodziny GG-B100X ceny na poszczególnych rynkach bywają jednak wyższe, dlatego ewentualna europejska cena może wyglądać mniej przyjaźnie.
I chyba właśnie cena może sprawić, że ten eksperyment z kolorystyką będzie szczególnie kuszący. W świecie zegarków określenie złoty często otwiera drzwi do zupełnie innego poziomu wydatków. Tutaj nadal kupujemy bezkompromisowego G-Shocka, tylko ubranego znacznie ciekawiej niż zwykle.

Mam też wrażenie, że złoto pasuje do Mudmastera bardziej, niż powinno. Ten zegarek zawsze był trochę przesadzony: wielki, techniczny, pełen przycisków, oznaczeń i osłon. Dodanie kolejnego mocnego elementu nie burzy więc projektu. Wręcz przeciwnie – wygląda tak, jakby ktoś wreszcie przestał udawać, że 51-milimetrowy pancerny zegarek ma być dyskretny.
