Bo klasycznego DW5600 można kupić w wielu wersjach. Żeby kolejna naprawdę została zapamiętana, trzeba zrobić coś bardziej radykalnego niż zmienić odcień paska z czarnego na grafitowy. Tutaj otrzymujemy więc zegarek, który wygląda tak, jakby ktoś celowo zostawił go na kuchennym blacie o dwa dni za długo.
Banan na nadgarstku został dopracowany z zaskakującą starannością
Podstawą projektu jest znajomy G-Shock DW5600, ale BAIT potraktował jego żywiczną obudowę jak płótno. Koperta i pasek mają intensywnie żółty kolor, a na ich powierzchni pojawiły się nieregularne brązowe przebarwienia imitujące plamki na dojrzałym bananie. Przy końcówce paska kolor staje się ciemniejszy, żeby jeszcze mocniej przypominał owoc.
Nawet stonowane, srebrnoszare otoczenie cyfrowego wyświetlacza okazuje się tutaj dobrym pomysłem. Bez niego całość mogłaby już wejść w rejony wizualnego chaosu. W tej wersji DW5600 nadal da się rozpoznać z kilku metrów, a cała bananowa otoczka wygląda jak świadomie zaprojektowana edycja, a nie żart nadrukowany na przypadkowym zegarku.

Projekt rozwija się również poza samym nadgarstkiem. BAIT stworzył fikcyjną markę BAIT Farms, specjalne pudełko i puszkę oraz bananową maskotkę Shawty with Freckles. Motyw pojawia się nawet po uruchomieniu podświetlenia ekranu. Do zegarka przygotowano również niewielką kolekcję ubrań, między innymi kurtkę, koszulę, T-shirt i czapkę.
Można uznać, że ktoś potraktował banana zdecydowanie zbyt serio. Tyle że właśnie takie zaangażowanie ratuje podobne projekty. Gdyby skończyło się na żółtym pasku i małej grafice, efekt byłby raczej gadżetowy. Tutaj absurd został przeprowadzony od początku do końca.
Yamagata’s Finest ma jednak drugie dno
Nazwa zegarka prowadzi do japońskiej prefektury Yamagata. Znajduje się tam Yamagata Casio, zakład określany przez firmę jako mother factory G-Shocka, związany z produkcją i rozwojem bardziej zaawansowanych modeli marki. To jeden z ważniejszych punktów na przemysłowej mapie Casio.
Do tego dochodzi zabawny lokalny trop. W chłodnej Yamagacie banany są uprawiane w szklarniach, więc owocowy motyw ma większy związek z miejscem, niż sugerowałby pierwszy rzut oka.
Banan staje się tu pretekstem do opowiedzenia o miejscu produkcji, ale bez tworzenia kolejnego zegarka w przemysłowej szarości z mapą Japonii na deklu. Zamiast bardzo poważnej celebracji fabryki dostajemy coś lekkiego, dziwnego i charakterystycznego.
Pod spodem nadal jest stary, dobry DW5600
Całe zamieszanie wizualne opiera się na bardzo sprawdzonej konstrukcji. Koperta ma 42,8 mm szerokości i 13,4 mm grubości. Jest wykonana z żywicy i połączona z żywicznym paskiem. Zegarek zapewnia wodoszczelność do 200 metrów.

Funkcjonalnie pozostaje prostym cyfrowym G-Shockiem. Mamy stoper, timer, alarm, kalendarz oraz podświetlenie. Właśnie taki zestaw od lat jest jednym z powodów, dla których seria DW5600 tak dobrze znosi kolejne stylistyczne eksperymenty. Konstrukcja jest na tyle rozpoznawalna i użytkowa, że można ją ubrać właściwie we wszystko, od militarnej czerni po kolor przejrzałego banana, a jej charakter nadal pozostaje czytelny.
Nie znajdziemy tu technologicznej rewolucji ani komplikacji, o których kolekcjonerzy będą dyskutować przez następne dziesięć lat. I dobrze. Przy takim wyglądzie dodatkowe atrakcje byłyby już zwyczajnie zbędne.
170 dolarów za banan, który powinien wytrzymać znacznie dłużej niż tydzień
BAIT x G-Shock Yamagata’s Finest DW5600 kosztuje 170 dolarów, czyli około 654 zł. To edycja limitowana, choć producent nie podał liczby dostępnych egzemplarzy. Sprzedaż rozpoczęła się 29 września w salonie BAIT w Santa Ana, a od 30 września model trafia również do sklepów BAIT Chapter oraz sprzedaży internetowej. Na razie nie ogłoszono szerszej europejskiej dystrybucji.

Czy chciałabym nosić zegarek przypominający banana po kilku dniach w misce z owocami? Ku własnemu zaskoczeniu – chyba tak. G-Shock od dawna ma ten luksus, że może pozwolić sobie na projekty, które u bardziej statecznej marki wyglądałyby jak kryzys w dziale wzornictwa. DW5600 jest wystarczająco mocnym punktem wyjścia, żeby wytrzymać nawet bardzo dziwne pomysły.
Yamagata’s Finest raczej nie przekona osoby szukającej jednego dyskretnego zegarka na każdą okazję. Dla kolekcjonerów G-Shocków i ludzi, którzy mają już dość kolejnych bezpiecznych limitowanych edycji, jego bezczelna żółć może być jednak dokładnie tym, czego brakowało. Świat zegarków bywa śmiertelnie poważny. Odrobina potasu najwyraźniej mu nie zaszkodzi.
