I muszę przyznać, że akurat ten ostatni przypadek jest zaskakująco ciekawy, nawet jeśli trudno wyobrazić sobie moment, w którym ktoś patrzy na palec, żeby sprawdzić godzinę, i nie czuje się przy tym dziwnie.
Nowy Casio CRW001JB-9 powstał we współpracy z J Balvinem i jest limitowaną wersją zegarka-pierścienia. Kosztuje 200 dolarów, czyli około 740 zł. Premiera zaplanowana została na 4 czerwca, między innymi online, w sklepie G-Shock SoHo i u wybranych sprzedawców.
Zegarek, który uciekł z nadgarstka
Sam pomysł zegarka w pierścieniu brzmi jak gadżet z czasów, gdy przyszłość wyobrażaliśmy sobie przez pryzmat miniaturyzacji wszystkiego. Telefon miał być mniejszy, komputer lżejszy, aparat ukryty, a zegarek najlepiej tak dyskretny, żeby bardziej przypominał sekret niż urządzenie. Casio poszło tu w inną stronę, bo ten pierścień wcale nie chce zniknąć na dłoni. Jest złoty, błyszczący, wyraźnie ozdobny i mocno osadzony w estetyce J Balvina.
Koperta ma złoty odcień, wokół wyświetlacza pojawia się faktura przypominająca cegiełki, a na górnej i dolnej części bezela umieszczono drobne połyskujące elementy. Z tyłu znalazł się kwiatowy motyw kojarzony z artystą, a całość trafia do specjalnego opakowania utrzymanego w tej samej, złotej stylistyce.

Miniatura, która pokazuje czas
W takich projektach łatwo o efekt biżuterii z doczepionym pretekstem technologicznym. Tutaj Casio zachowało jednak podstawowy charakter swoich cyfrowych zegarków. CRW001JB-9 ma podwójny czas, stoper 1/100 sekundy, automatyczny kalendarz, podświetlenie LED oraz format 12- i 24-godzinny. Jest też funkcja świetlnego alertu godzinowego. Według dostępnych informacji bateria ma wystarczyć na około dwa lata, a konstrukcja jest odporna na codzienne zachlapania.
Czy to wygodniejszy sposób sprawdzania godziny niż klasyczny zegarek? Raczej nie. Czy bardziej praktyczny niż smartwatch? Oczywiście, że nie. Ale w tym właśnie tkwi jego urok. Casio nie ściga się tu z Apple Watchem ani Garminem. Zamiast kolejnego ekranu do monitorowania snu, stresu i liczby kroków dostajemy mały, absurdalnie konkretny obiekt, który robi jedną rzecz i wygląda tak, jakby ktoś przerobił wspomnienie z dzieciństwa na akcesorium sceniczne.
J Balvin pasuje do tego pomysłu
Współpraca z J Balvinem nie jest przypadkowym przyklejeniem nazwiska do gotowego produktu. Kolumbijski artysta od lat porusza się między muzyką, modą i popkulturą, często w stylistyce przesadnej, kolorowej i bardzo świadomej. W 2025 roku współpracował już z Casio przy modelu G-Shock DWE-5600JB-1A9, a CRW001JB-9 jest drugim wspólnym projektem.

Ten pierścień dobrze pokazuje, jak zmieniło się myślenie o zegarkach kolekcjonerskich z niższej półki cenowej. Nie trzeba dziś komplikacji mechanicznych, szwajcarskiego rodowodu ani historii liczonej w dekadach, żeby produkt stał się pożądany. Czasem wystarczy wyrazisty format, limitowany charakter, rozpoznawalne nazwisko i marka, która ma w sobie dużo nostalgii. Casio korzysta z tego bardzo zręcznie, bo jego cyfrowe DNA jest wystarczająco mocne, by unieść nawet tak osobliwą formę.
Gadżet dla kolekcjonerów
Mam wrażenie, że ten model najmniej przekona osoby, które szukają eleganckiego dodatku na co dzień. To raczej zakup dla kolekcjonerów, fanów Casio, ludzi lubiących popkulturowe kolaboracje i tych, którzy w modzie nie boją się przedmiotów z lekkim przymrużeniem oka. Złoty pierścień z miniaturowym wyświetlaczem cyfrowym nie jest neutralny. Będzie pasował do kogoś, kto potrafi nosić gadżet jak deklarację stylu, a nie jak przypadkowy dodatek.

Warto też pamiętać, że dostępność może być ograniczona. Pierwsze wersje Casio Ring Watch cieszyły się dużym zainteresowaniem, a przy kolaboracji z artystą o globalnej rozpoznawalności presja kolekcjonerska może być jeszcze większa. Na razie najmocniej komunikowana jest sprzedaż w USA, choć model pojawił się także na międzynarodowych stronach Casio, co sugeruje szerszą dystrybucję.
Nie każdy będzie chciał mieć zegarek na palcu. Ja sama nie wiem, czy umiałabym traktować go poważnie dłużej niż przez kilka minut. Ale podoba mi się odwaga Casio w robieniu przedmiotów, które nie są kolejną bezpieczną wariacją na temat tego samego zegarka. W czasach, gdy wiele akcesoriów wygląda jak zaprojektowane przez arkusz kalkulacyjny, taki złoty, cyfrowy pierścień ma w sobie coś nietypowego. Nawet jeśli jest trochę przesadzony. A może właśnie dlatego.
