Nowy model uzupełnia serię B1 i wizualnie pasuje do wzmacniacza B1xi. Jest pełnowymiarowym odtwarzaczem płyt audio CD, z własnym przetwornikiem i wyjściami pozwalającymi włączyć go do różnych zestawów. Taki komponent może zostać na półce obok sieciowego źródła i gramofonu. Każde z nich daje dostęp do innej części kolekcji, więc użytkownik wybiera nośnik odpowiadający konkretnemu albumowi i chwili słuchania.
Płyta porządkuje wybór albumu
Szuflada i fizyczne przyciski tworzą znajomy sposób obsługi. Wyświetlacz pokazuje informacje o odtwarzaniu, a metalowa obudowa utrzymuje klasyczną formę domowego komponentu hi-fi. Nie trzeba traktować tego jako powrotu do wszystkich dawnych nawyków. Można po prostu zostawić streaming do odkrywania muzyki i równolegle korzystać z płyt, które od lat stoją w mieszkaniu.

Podoba mi się możliwość wyboru albumu przed rozpoczęciem słuchania. Okładka, kolejność utworów i książeczka pomagają zatrzymać uwagę na jednej publikacji. To wartość związana ze sposobem korzystania, a nie dowód na określony dźwięk. Dla osoby z kolekcją CD taki odtwarzacz może być sensownym przywróceniem dostępu do posiadanych rzeczy. Nie musi rozpoczynać zakupów całego katalogu od początku.
W fizycznej kolekcji zostają przy tym konkretne wydania. Ta sama nazwa albumu może pojawiać się na różnych publikacjach, a właściciel zwykle przywiązuje się do własnej. Odtwarzacz daje do niej bezpośredni dostęp. To osobny rodzaj satysfakcji, związany z posiadaniem i ciągłością kolekcji. Nie trzeba udowadniać wyższości całego formatu nad streamingiem, aby uznać, że chcemy nadal korzystać z kupionych wcześniej płyt.
Własny egzemplarz ma swoją ciągłość
Płyta nie potrzebuje odnalezienia tej samej pozycji w katalogu usługi. Leży tam, gdzie ją odłożyliśmy, i zachowuje konkretną okładkę, kolejność utworów oraz dodatki do wydania. Dla części słuchaczy to ważne, szczególnie kiedy zbiór powstawał latami. Nie każda rzecz na półce musi być cenna kolekcjonersko, aby miała osobiste znaczenie. Czasem pamiętamy po prostu, dlaczego kupiliśmy dany album i kiedy pierwszy raz go słuchaliśmy.

Taka ciągłość nie wyklucza korzystania z nowych źródeł. Streaming może pomagać odkrywać muzykę, a CD pozostać sposobem powrotu do wybranych nagrań. Dobrze, gdy domowy zestaw daje miejsce na oba nawyki. Zakup odtwarzacza może wtedy służyć konkretnej kolekcji, bez przyjmowania całej filozofii powrotu do dawnych urządzeń. Wystarczy chcieć otworzyć pudełko i odtworzyć własny egzemplarz, bez dokonywania kolejnej decyzji o dostępie do zawartości.
Odczyt i przetwarzanie mają osobne zadania
B1xcd korzysta z mechanizmu szufladowego, sterowania BlueTiger CD-88 i przetwornika ESS. Odczyt płyty dostarcza cyfrowe dane, a przetwornik zamienia je na sygnał analogowy. Dla użytkownika ważna jest stabilna praca całego układu: szybkie rozpoznanie płyty, wygodne wybieranie utworów i brak irytujących przerw w normalnym korzystaniu. Same nazwy podzespołów nie opisują jeszcze tego doświadczenia.
Nie obiecywałabym sobie nowych informacji w nagraniu tylko dlatego, że zastosowany układ potrafi obsługiwać wysokie parametry. Standardowe audio CD ma określony zapis. Przetwornik może go odtworzyć w ramach własnych możliwości, ale nie odzyska szczegółów, których na nośniku nie ma. Ta różnica pomaga czytać opisy sprzętu bez mylenia możliwości części z parametrami słuchanej muzyki.

Nostalgia łatwo miesza się tu jednak z oceną techniczną. Rytuał wyjęcia płyty może zwiększać przyjemność słuchania, lecz sam nie dowodzi określonej barwy dźwięku. Warto pozwolić tym dwóm doświadczeniom istnieć obok siebie. Można polubić fizyczny nośnik za jego materialność, a brzmienie konkretnego urządzenia oceniać bez dopisywania mu emocji związanych z dawnym zakupem albumu. To uczciwsze zarówno wobec sprzętu, jak i własnych wspomnień.
Przy porównaniu źródeł szczególnie ważny staje się poziom głośności. Gdy jedno gra odrobinę głośniej, pierwsze wrażenie może być korzystniejsze niezależnie od innych różnic. Dlatego spokojny odsłuch powinien zacząć się od uporządkowania warunków. Dopiero później można rozmawiać o tym, co słychać i czy zmiana ma znaczenie w ulubionych nagraniach. Sama wolałabym taką ocenę od szybkiego zachwytu po jednym refrenie.
Słowa o ciepłym czy naturalnym charakterze dźwięku warto natomiast sprawdzić przy znanych nagraniach. Sam opis producenta nie jest wynikiem odsłuchu. Nie chciałabym również obciążać odtwarzacza zadaniem poprawiania każdej realizacji. Zapis na płycie ma określoną postać. Dobry tor powinien umożliwić jego odtworzenie w sposób odpowiadający słuchaczowi, bez konieczności zamieniania każdej ulubionej muzyki w demonstrację sprzętu.
Wyjścia pozwalają wybrać sposób połączenia
Analogowe RCA umożliwia podłączenie do odpowiedniego wejścia wzmacniacza. Wyjścia cyfrowe, optyczne i koaksjalne, pozwalają przekazać dane do zewnętrznego przetwornika. To ważna elastyczność: B1xcd może pracować jako kompletny odtwarzacz albo źródło odczytu płyt w zestawie, który ma już własny DAC. Kupujący powinien najpierw sprawdzić, jakiego połączenia potrzebuje.

Jeżeli we wzmacniaczu jest dobrze dopasowany przetwornik, nie ma konieczności używania wszystkich układów po kolei tylko dlatego, że znajdują się w obudowach. Warto porównać dostępne drogi i wybrać tę, która odpowiada zestawowi. Sama zaczęłabym od prostego podłączenia, a później spokojnie sprawdziła alternatywę. Dzięki temu ocena ma konkretny punkt odniesienia i nie zamienia się w jednoczesną wymianę kilku elementów.
Wyświetlacz i przyciski określają codzienny kontakt równie mocno jak część ukryta w obudowie. Wkładamy płytę, wybieramy utwór, zatrzymujemy odtwarzanie. Jeśli te czynności są czytelne i wygodne, urządzenie może przez lata pozostawać stałym elementem zestawu. W klasycznym źródle doceniam właśnie taki rodzaj powtarzalności. Nie potrzebuję nowego sposobu obsługi za każdym razem, kiedy siadam z kolejnym albumem.
Nie przewidziano tu odtwarzania SACD ani wbudowanego streamingu. Dla konkretnego nabywcy oznacza to potrzebę sprawdzenia kolekcji i oczekiwań. Jeśli ma wyłącznie standardowe CD, zakres może być wystarczający. Jeśli liczy na jeden komponent obsługujący różne nośniki i usługi, powinien uwzględnić ograniczenia od początku. Jasno zdefiniowane zastosowanie ułatwia decyzję znacznie bardziej niż ogólne zapewnienie o uniwersalności.

Prostota ma swoją cenę
Podana amerykańska cena wynosi 799 dolarów, czyli około 3140 zł. Nie nazwałabym tego drobnym wydatkiem tylko dlatego, że w hi-fi można znaleźć znacznie droższe konstrukcje. Zainteresowana osoba płaci za konkretny sposób korzystania z płyt i wykonanie urządzenia. Warto sprawdzić gwarancję, serwis oraz obsługę mechanizmu, aby ocenić zakup w perspektywie wielu lat.
Kwota około 3140 zł ustawia również sensowną granicę oczekiwań wobec samej potrzeby. Jeśli kolekcja ma wrócić do częstego słuchania, pełnowymiarowy komponent może znaleźć swoje zadanie. Jeśli płyty pozostaną wyłącznie pamiątką, nie ma obowiązku kupowania urządzenia dla samego widoku szuflady. Dla mnie dobry powrót do nośnika zaczyna się od ochoty na konkretne albumy. Dopiero potem przychodzi wybór sprzętu, który pozwoli je wygodnie odtwarzać.
B1xcd podoba mi się jako możliwość dalszego korzystania z rzeczy, które już stoją w domu. Metalowa obudowa i fizyczna szuflada odpowiadają temu zadaniu w bardzo znajomy sposób. O jakości odtwarzania trzeba przekonać się podczas odsłuchu, ale sens użytkowy jest czytelny od razu. Jeżeli na półce czeka kolekcja lubianych płyt, nowy komponent może po prostu przywrócić jej regularny udział w słuchaniu.
