Changan jest dobrym przykładem tej zmiany. Marka oficjalnie zadebiutowała w Polsce 7 maja podczas premiery w Warszawie i od razu pokazała, że nie zamierza budować obecności półśrodkami. Na start dostajemy cztery SUV-y: dwa elektryczne modele Deepal S05 i Deepal S07 oraz dwa benzynowe – CS55 PLUS i CS75 PLUS. W kolejnych miesiącach dołączy jeszcze Deepal S05 PHEV, czyli hybryda plug-in.
Changan w Polsce pokazuje kilka modeli
Changan pojawia się z gamą skierowana do różnych odbiorców: tych, którzy szukają auta elektrycznego, tych, którzy nadal chcą klasycznego napędu spalinowego, i tych, którzy za chwilę dostaną alternatywę w postaci hybrydy plug-in.
To podejście wydaje mi się rozsądniejsze niż próba przekonania polskich kierowców wyłącznie do modeli elektrycznych. Nasz rynek wciąż jest mocno niejednorodny. Jedni mieszkają w domu, mają fotowoltaikę i ładowanie w garażu. Inni parkują pod blokiem i do elektryfikacji podchodzą z zainteresowaniem, ale bez gotowości do codziennego kombinowania.
Za tą ofertą idzie też plan dystrybucji. W pierwszym roku działalności marka chce zbudować sieć 23 salonów w 17 miastach, współpracując z Grupą Bemo, Grupą PGD i Matsuoka Motor. W praktyce to element ważniejszy, niż często lubimy przyznać przy oglądaniu nowych samochodów. Ładny SUV na premierze nie wystarczy. Liczy się to, czy klient będzie miał gdzie go obejrzeć, serwisować i komu zadać niewygodne pytania po zakupie.
Deepal S05 i S07 pokazują, że walka o klienta elektrycznego robi się coraz ciekawsza
Najmocniej uwagę przyciągają oczywiście modele Deepal. Changan Deepal S05 to elektryczny SUV klasy C+, dostępny w trzech odmianach: Pro z napędem na tył, Max z napędem na tył oraz Max 4WD. Auto korzysta z baterii LFP o pojemności 68,8 kWh i ma oferować do 485 km zasięgu według WLTP. Do tego dochodzi funkcja V2L, pozwalająca zasilać z samochodu zewnętrzne urządzenia. Producent wycenia wersje S05 na 169 900 zł, 179 900 zł i 187 900 zł.

Otrzymujemy też ładowanie od 30% do 80% w 15 minut, a także 8-letnią gwarancję na baterię lub do 200 000 km. Warto wiedzieć też, że S05 zdobył pięć gwiazdek Euro NCAP w testach z 2025 roku, a organizacja wysoko oceniła m.in. ochronę dorosłych pasażerów i działanie systemów bezpieczeństwa.
Deepal S07 jest większy, bardziej efektowny i wyraźnie nastawiony na klientów, którzy chcą elektrycznego SUV-a z mocniejszym designerskim akcentem. Ma nadwozie w stylu coupe, zasięg do 475 km, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,9 sekundy, procesor Snapdragon 8155 i obrotowy ekran centralny. Cena startuje od 204 900 zł. Ten model także otrzymał pięć gwiazdek Euro NCAP.

Benzynowe CS55 PLUS i CS75 PLUS przypominają, że Polska nie żyje wyłącznie ładowarkami
Obok elektryków Changan pokazuje dwa SUV-y z silnikami benzynowymi BlueCore. CS55 PLUS wyceniono na 129 900 zł. To kompaktowy model, który zwraca uwagę bezramkowym grillem oraz systemem kamer 540° z funkcją transparentnego podwozia. To lepszy podgląd otoczenia przy parkowaniu, manewrowaniu i przeciskaniu się tam, gdzie krawężniki lub słupki potrafią skutecznie zepsuć humor.
Większy CS75 PLUS kosztuje od 149 900 zł i pozycjonowany jest jako rodzinny SUV. W środku znajdziemy zestaw trzech ekranów, a za zmianę przełożeń odpowiada 8-biegowa automatyczna skrzynia Aisin. Ciekawym dodatkiem jest Intelligent Lateral Offset – system wspierający kierowcę przy wyprzedzaniu dużych pojazdów.

Nie mam wątpliwości, że elektryczne Deepale będą budowały wizerunek nowoczesności, ale to właśnie benzynowe CS55 PLUS i CS75 PLUS mogą w pierwszym etapie zrobić dla Changana w Polsce bardzo dużo. Są bardziej „bezpiecznym” wyborem dla klientów, którzy chcą nowego auta, bogatego wyposażenia i spokojniejszego wejścia w nieznaną markę. Zwłaszcza przy cenach, które lokują te modele w bardzo konkurencyjnym fragmencie rynku.

Za marką stoi skala
Changan dla wielu polskich odbiorców brzmi jeszcze świeżo, ale globalnie trudno mówić o debiutancie. Firma przekroczyła w grudniu 2025 roku poziom 30 milionów wyprodukowanych i sprzedanych pojazdów, działa na 118 rynkach i ma centra projektowo-badawcze m.in. w Turynie oraz Birmingham. Jej portfolio obejmuje nie tylko markę Changan, lecz także Avatr oraz spółki joint venture, m.in. Changan Ford i Changan Mazda.
Polska motoryzacja przechodzi etap, w którym dawne podziały zaczynają tracić ostrość. Jeszcze niedawno chińska marka była dla wielu kierowców ryzykiem samym w sobie. Dziś coraz częściej staje się po prostu kolejną opcją do porównania w konfiguratorze – obok marek koreańskich, japońskich i europejskich. To ogromna zmiana.
Moim zdaniem Changan wchodzi do Polski w dobrym momencie. Nie wiem jeszcze, czy za kilka lat będzie jedną z najczęściej wybieranych marek w swoim segmencie. Wiem za to, że polski rynek właśnie dostał kolejnego gracza, którego nie wypada lekceważyć. A konkurencja, jak zwykle, jest najlepszą wiadomością dla kierowców.
