Cube Solo próbuje zdjąć z biwakowania ten najbardziej irytujący próg. To jednoosobowy namiot pneumatyczny, który według producenta ma rozkładać się w około 15 sekund po naciśnięciu zintegrowanej pompki wysokociśnieniowej. Nie ma tu klasycznego stelaża, skomplikowanego przekładania rurek i minuty ciszy po pytaniu: czy ta część na pewno idzie z tej strony? Naciskasz pompkę, konstrukcja wstaje, a biwak zaczyna się bez wstępnego egzaminu z cierpliwości. Dla mnie brzmi świetnie.
Czytaj też:Najpiękniejsze europejskie wakacje? Coraz częściej nie w tych miejscach, które znasz z Instagrama
Wyjazd pod namiot jest dla mnie chwilą na odpoczynek, a nie walkę z gadżetami
Coraz więcej osób chce kontaktu z naturą bez udawania uczestnika survivalowego programu, zwłaszcza jeśli mówimy o krótkim wypadzie, noclegu po trasie, festiwalu, motocyklowym weekendzie albo overlandingu, gdzie liczy się szybkie rozstawienie bazy i jeszcze szybsze przejście do odpoczynku.
Cube Solo dobrze wpisuje się w tę potrzeby. Nie jest ultralekkim namiotem dla kogoś, kto idzie przez góry przez tydzień i liczy każdy gram jak księgowy nerwowo sprawdzający budżet. Waży 8,5 kg, więc trudno wyobrażać sobie długie trekkingi z nim na plecach. Po spakowaniu ma 78 × 46 × 46 cm, co nadal bardziej pasuje do krótkiego przeniesienia z auta, motocykla albo kampera niż do marszu przez pół dnia. Producent wspomina o backpackingu, ale realnie to sprzęt dla tych, którzy chcą nocować blisko natury, niekoniecznie nosić dom na plecach przez wiele kilometrów.

Czytaj też:Workation — przepis na szczęście, czy prosta droga do wypalenia?
Panorama brzmi znacznie lepiej niż ciasna kapsuła
Największy urok Cube Solo nie kończy się na czasie rozstawiania. Namiot ma kształt zaokrąglonego półwalca i dużą siatkową powierzchnię boczną przechodzącą częściowo w dach, dzięki czemu można leżeć w środku i patrzeć nie tylko na horyzont, ale też w niebo. Do tego dochodzą okna z przodu i z tyłu, które poprawiają wentylację, a przy gorszej pogodzie można zamknąć wszystkie otwory laminowaną, wodoodporną tkaniną. Wnętrze ma też powłokę zaciemniającą, więc poranek nie musi zaczynać się od słońca świecącego prosto w twarz o godzinie, którą podczas urlopu oficjalnie chcemy ignorować.
Wiele małych namiotów daje schronienie, ale zabiera widok. Człowiek jedzie nad jezioro, w góry albo na pustą polanę, po czym zamyka się w nylonowej tubie i widzi głównie własny śpiwór.
Powierzchnia podłogi wynosi 220 × 90 cm, więc mówimy o konstrukcji na jedną osobę i jej bagaż. Teoretycznie dwie osoby mogłyby się tam wcisnąć, ale trudno nazywać to rozsądnym planem, chyba że ktoś bardzo lubi testować relację w warunkach ograniczonego tlenu i wspólnego przewracania się na drugi bok.
Cube Solo najchętniej zabrałabym na na motocyklowy wypad, samochodową trasę z noclegiem w ładnym miejscu, festiwal, weekend poza miastem, samotny reset po tygodniu, w którym człowiek miał zbyt dużo powiadomień i zbyt mało ciszy. W takich sytuacjach szybkość rozstawiania całkowicie zmienia doświadczenie. Po przyjeździe nie zaczynasz od technicznej zabawy, tylko od zrzucenia rzeczy, otwarcia okien i wejścia w tryb odpoczynku.

Cena rozsądna, ale dostępność na razie bardzo ograniczona
Cube Solo jest dostępny w przedsprzedaży w cenie około 240 dolarów a sugerowana cena detaliczna wynosi około 260 dolarów, czyli około 950 zł. Dostawy mają ruszyć pod koniec maja, ale na starcie firma oferuje wysyłkę niestety tylko na terenie RPA i Namibii.
Po przeliczeniu na nasze realia nie jest to absurdalnie drogi gadżet, zwłaszcza jak na pneumatyczny namiot z dużymi przeszkleniami i szybkim rozstawianiem. Problemem pozostaje jednak dostępność, koszty ewentualnego importu i fakt, że przy tej wadze nie każdy użytkownik zrozumie sens zakupu. Dla piechura to będzie za ciężkie. Dla osoby śpiącej przy aucie może być właśnie w punkt.
