Breitling i Aston Martin właśnie pokazali, jak daleko można rozwinąć ten pomysł. Szwajcarski producent zegarków przygotował dwa wyjątkowe modele Super Chronomat, które można spersonalizować zgodnie z wyglądem własnego samochodu. Brzmi całkiem atrakcyjnie, szczególnie dla miłośników motoryzacji. Jest jednak pewien szczegół. Możliwość ich zamówienia otrzymali wyłącznie właściciele Aston Martina Valhalla, jednego z najbardziej ekskluzywnych supersamochodów brytyjskiej marki.
Najpierw Aston Martin Valhalla, później Breitling
Warunek posiadania odpowiedniego samochodu nie został wybrany przypadkowo. Aston Martin Valhalla to jeden z najbardziej zaawansowanych technicznie modeli w historii brytyjskiego producenta. Hybrydowy układ napędowy łączy czterolitrowy silnik V8 biturbo z trzema jednostkami elektrycznymi, oferując łącznie 1079 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 350 km/h.
Produkcję Valhalli ograniczono do 999 egzemplarzy na całym świecie. Samochód korzysta z rozwiązań inspirowanych Formułą 1, ma silnik umieszczony centralnie i został zaprojektowany z ogromnym naciskiem na aerodynamikę. Jego cena na rynku brytyjskim zaczyna się od około 850 tysięcy funtów, czyli 4,4 mln zł.
Właściciele tych samochodów otrzymują dostęp do specjalnego programu Breitlinga, w ramach którego mogą zamówić zegarek nawiązujący do konfiguracji swojego egzemplarza Valhalli. Co istotne, zegarek trzeba kupić osobno. Nie stanowi on prezentu dołączanego do samochodu ani elementu jego standardowego wyposażenia.
To dość interesujący sposób budowania ekskluzywności. Przepustką do zakupu staje się wcześniejsza inwestycja w produkt innej marki. Jednocześnie właściciele 999 samochodów tworzą bardzo niewielką społeczność potencjalnych klientów, choć sam producent nie określił osobnego limitu liczby zegarków.

Zegarek w kolorze własnego supersamochodu. Personalizacja sięga drobnych szczegółów
Breitling udostępnił właścicielom Valhalli dedykowany konfigurator, pozwalający dopasować wybrane elementy zegarka do samochodu. Można zdecydować między innymi o kolorystyce pierścienia otaczającego tarczę, wskazówek oraz wybranych detali mechanizmu. W zależności od wersji przewidziano również możliwość wykonania indywidualnego graweru.
Sam pomysł uważam za całkiem udany. W świecie luksusowych samochodów personalizacja od dawna stanowi ważną część procesu zakupowego. Klienci godzinami wybierają kolory lakieru, materiały tapicerki, rodzaje przeszyć czy wykończenie elementów z włókna węglowego. Skoro tyle uwagi poświęcają stworzeniu wymarzonego samochodu, możliwość przeniesienia jego charakterystycznych detali na zegarek wydaje się naturalnym rozwinięciem tej przyjemności.
Warto jednak pamiętać, że zakres personalizacji pozostaje określony przez producenta. Klient wybiera spośród przygotowanych rozwiązań, zamiast projektować zegarek całkowicie od początku. W praktyce oznacza to eleganckie, dopasowane do samochodu warianty znanych modeli.

Dla kolekcjonera może to mieć jednak większe znaczenie. Zegarek dopasowany do konkretnego samochodu ma osobisty kontekst, szczególnie jeśli właściciel sam uczestniczył w konfigurowaniu obu przedmiotów.
Dwa Breitlingi Super Chronomat. Jeden z wiecznym kalendarzem, drugi z diamentami
Pierwszą propozycją jest Breitling Super Chronomat B19 44 Perpetual Calendar Chronograph. Model otrzymał tytanową kopertę o średnicy 44 mm, tarczę wykonaną z włókna węglowego oraz charakterystyczną bransoletę Rouleaux.
W jego wnętrzu pracuje automatyczny mechanizm B19, łączący funkcję chronografu z wiecznym kalendarzem. Potrafi on uwzględniać różną długość miesięcy, lata przestępne i fazy Księżyca. Przy prawidłowym ustawieniu oraz nieprzerwanym działaniu mechanizmu kalendarz nie wymaga ręcznej korekty aż do 2100 roku. Rezerwa chodu wynosi 96 godzin.
To imponujące osiągnięcie tradycyjnego zegarmistrzostwa, chociaż trudno nie dostrzec pewnej ironii. Samochód dysponuje technologią rodem z Formuły 1, podczas gdy jego właściciel może z dumą nosić na nadgarstku mechaniczne urządzenie, którego najważniejszą zaletą jest odmierzanie czasu w sposób wymagający niezwykłej precyzji konstrukcyjnej.
Druga propozycja, Super Chronomat Automatic 38, ma bardziej kompaktową, stalową kopertę o średnicy 38 mm. Tutaj również zastosowano tarczę z włókna węglowego, ale uwagę przyciąga przede wszystkim pierścień wysadzany diamentami wyhodowanymi laboratoryjnie. Mechanizm automatyczny Breitling Caliber 17 zapewnia około 38 godzin rezerwy chodu, a na tarczy znalazł się datownik.
Oba zegarki wykorzystują materiały kojarzone z motoryzacją, choć interpretują je w odmienny sposób. Większy model podkreśla techniczną stronę współpracy, mniejszy wyraźniej eksponuje biżuteryjny charakter luksusu.

Ile kosztuje zegarek, którego większość milionerów i tak nie może kupić?
Ceny również nie należą do szczególnie przystępnych. Na rynku brytyjskim podawana jest kwota 22 tysięcy funtów, czyli około 114 tysięcy zł, za Super Chronomat Automatic 38. Bardziej zaawansowany B19 44 Perpetual Calendar Chronograph ma kosztować od 52 tysięcy funtów, czyli około 270 tysięcy zł.
W przypadku zegarków mechanicznych takie ceny nie są oczywiście niczym niespotykanym. Szczególnie model z wiecznym kalendarzem reprezentuje zaawansowane zegarmistrzostwo. Mimo to sytuacja jest dość osobliwa. Ktoś może bez problemu dysponować ćwierć milionem złotych na zakup czasomierza, a mimo wszystko nie otrzymać możliwości złożenia zamówienia.
Właśnie na tym opiera się współczesna strategia wielu marek luksusowych. Odpowiednio ograniczony dostęp sprawia, że sam zakup staje się rodzajem przywileju. Posiadanie produktu mówi coś o pozycji klienta jeszcze zanim ktokolwiek zwróci uwagę na jego cenę.
Współpraca Breitlinga z Aston Martinem ma w sobie sporo uroku. Łączy dwa światy, których odbiorcy często mają podobne zainteresowania. Pozwala stworzyć osobisty zestaw przedmiotów o wysokiej jakości wykonania i wyraźnie sportowym charakterze. Z perspektywy kolekcjonera taki pomysł potrafię zrozumieć.
