Szlachetny dźwięk skrzypiec włoskiego lutnika ma prawdopodobnie związek z wstępną obróbką drewna za pomocą agresywnych chemikaliów. W próbkach drewna pochodzących ze skrzypiec Stradivariego oraz jego kolegi po fachu — Giuseppe Guarneri — amerykańscy biochemicy znaleźli ślady boraksu i innych substancji służących do obróbki i impregnacji drewna. Boraksu, który do dzisiaj znaleźć można w środkach dezynfekujących i czyszczących, lutnicy używali prawdopodobnie w celu ochrony drewna przed owadami i szkodnikami.  
 
Niezwykle trudnym zadaniem okazało się zdobycie próbki drewna z najsławniejszych skrzypiec świata, jednak po długich poszukiwaniach naukowcom udało się zdobyć wiórek drewna, który odpadł podczas remontu od jednego z instrumentów Stradivariusa. Po porównaniu stężenia pierwiastków chemicznych w drewnie skrzypiec i wiolonczeli sławnego lutnika, a także dwojga skrzypiec Guarneri do instrumentów smyczkowych zbudowanych przez współczesnych lutników 
wyszło na jaw, że w drewnie instrumentów Stradivariusa i Guarneriego znajdują się takie substancje jak boraks, fluorki, chrom i sole żelaza. W drewnie nowych skrzypiec związków tych nie wykryto. Skrzypce musiały więc być poddawane działaniu agresywnych chemikaliów – twierdzi Joseph Nagyvary, autor badania. Niewykluczone, że Stradivari i współcześni jemu lutnicy umieszczali lub nawet gotowali drewno na skrzypce w roztworze boraksu i innych substancji, lub też malowali drzewo roztworem tych związków w celu impregnacji. Według naukowców taka obróbka drewna miała decydujący wpływ na oryginalne brzmienie instrumentu. 

Warto podkreślić, że zgodnie z poprzednią teorią dotyczącą brzmienia stradivariusów tajemnica brzmienia tych skrzypiec leży w drewnie, które różniło się znacznie od drewna dzisiejszego. W XVIII wieku trwała bowiem tzw. mała epoka lodowcowa, a niższe temperatury zmniejszyły gęstość drewna, co miało wpływ na dźwięk budowanych z niego instrumentów (o tym już pisaliśmy). JSL

źródło: www.plosone.org