powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Technologia

Ten akumulator nie boi się nawet syberyjskiej zimy. Gdzie tkwi jego sekret?

Zimą dyskusja o elektromobilności w Polsce niemal zawsze schodzi na ten sam tor: “a co, gdy przyjdzie mróz?”. Nie chodzi nawet o rekordowe temperatury poniżej zera, bo nawet kilkustopniowy mróz to problem, jeśli weźmiemy pod uwagę zwykłą codzienność, czyli krótkie trasy, ładowanie czy nawet coś tak prozaicznego w spalinowym odpowiedniku, jak ogrzewanie kabiny.

M
Mateusz Łysoń
01.04.2026·3 minuty·
Ten akumulator nie boi się nawet syberyjskiej zimy. Gdzie tkwi jego sekret?
Chcesz czytać więcej treści jak „Ten akumulator nie boi się nawet syberyjskiej zimy. Gdzie tkwi jego sekret?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mróz nie negocjuje. W klasycznym akumulatorze litowo-jonowym spadek temperatury oznacza wolniejszy transport jonów w elektrolicie, wyższy opór wewnętrzny i wyraźnie gorszą zdolność oddawania i przyjmowania energii. Efekt bywa odczuwalny podwójnie, bo auto jedzie krócej, a uzupełnia procenty naładowania dłużej, jako że zanim zacznie się ładować “na serio”, to musi doprowadzić ogniwa do odpowiednio wysokiej temperatury.

Minus 34°C, osiem godzin postoju i wciąż ponad 85% naładowania

W lutym 2026 roku prosto z Chin dostaliśmy opis ciekawego testu, który z punktu widzenia zimy wygląda jak celny strzał w sam środek problemu z elektrycznymi samochodami. Zespół z Dalian Institute of Chemical Physics (Chińska Akademia Nauk) przeprowadził terenową próbę w Mohe, w północno-wschodnich Chinach. W temperaturze minus 34°C ich unikalny akumulator po ponad ośmiu godzinach postoju miał zachować ponad 85% “efektywnej” pojemności i (co kluczowe) bez dodatkowej izolacji termicznej zasilił przemysłowego drona podczas długiego lotu i symulacji zadań. Temperatura minus 34°C to nie jest “typowa polska zima”, ale już pułap, na którym klasyczne rozwiązania zaczynają się sypać, a część urządzeń po prostu odmawia współpracy bez dogrzewania.

Czytaj też:Zobaczyli światło w ciemności. Teraz nawet nasze smartfony będą przebijać mrok

Oznacza to, że ten akumulator nie “działał w laboratorium”, a finalnie przeszedł próbę, w której start, obciążenie i realna praca są wręcz bezlitosne. Oczywiście dron ma mniejszy pakiet, inne profile mocy i krótszą ścieżkę certyfikacji, ale to i tak nie umniejsza wyniku, a ustawia go w odpowiedniej kolejności co do potencjalnego wdrożenia – najpierw sprzęt specjalistyczny i potem ewentualnie masowy.

Jak Chińczycy stworzyli tak wyjątkowy akumulator?

Opis technologii stojącej za tym akumulatorem jest w gruncie rzeczy prosty, choć wykonanie bywa najtrudniejsze. Zespół wskazuje trzy elementy pracujące razem: elektrolit zaprojektowany pod niskie temperatury, quasi-półstałą funkcjonalną membranę separującą oraz system zarządzania z komponentem sterowanym sztuczną inteligencją, który ma optymalizować oddawanie energii i transport jonów w zimnie. Dlaczego akurat takie trio? Wbrew pozorom, klucz tkwi w połączeniu tych wszystkich trzech rozwiązań.

Czytaj też:Paliwo przyszłości przestało być czarną skrzynką. Neutrony zdradziły sekrety TRISO

Sam elektrolit potrafi poprawić zachowanie ogniwa w zimnie, lecz zwykle płaci się za to kompromisami w innym miejscu, bo choćby stabilnością międzyfazową albo parametrami w cieple. Z kolei rozwiązania “półstałe” od lat kuszą tym, że próbują łączyć mobilność jonów znaną z cieczy z pewną mechaniczno-chemiczną stabilizacją typową dla elektrolitów stałych. Do tego dochodzi sterowanie, bo nawet jeśli chemia jest lepsza, to źle dobrany profil mocy potrafi ją zabić szybciej, niż ta zdąży pokazać przewagę.

W chińskiej relacji z testu zostało podkreślone, że w grę wchodzi akumulator typu “plug-and-play”, co oznacza pełne działanie bez dokładania zewnętrznej “opieki termicznej” w postaci dodatkowej izolacji czy rozbudowanego grzania. Jednocześnie nie znamy pełnych parametrów cyklicznych, tempa degradacji, zachowania przy ładowaniu w niskiej temperaturze, ani tego, jak rozwiązanie zachowuje się w typowym dla aut “wahaniu temperatur” – raz mróz, raz odwilż, raz szybkie ładowanie po trasie. Przeglądy naukowe o pracy akumulatorów trakcyjnych w niskich temperaturach podkreślają, że spadek wydajności to tylko część problemu, a nieprawidłowa praca w zimnie może przyspieszać zużycie i generować ryzyka, jeśli zarządzanie ciepłem i profilami prądu nie jest dopięte na ostatni guzik.

Czytaj też:Arka Noego na miarę naszych czasów. Co naprawdę znajdzie się w BioVault?

Drugi wątek to produkcja i integracja. “Plug-and-play” w urządzeniu specjalistycznym nie musi oznaczać “plug-and-play” w platformie samochodowej, gdzie pakiet jest elementem strukturalnym, ma własne układy chłodzenia/grzania, a cały system przechodzi długi cykl testów i homologacji. Trzeci wątek to koszt. Dopóki nie zobaczymy konkretnych informacji o materiałach, procesie wytwarzania i skali, to nie da się uczciwie odpowiedzieć, czy to droga do produktu masowego, czy raczej do niszowego segmentu, gdzie płaci się za niezawodność w ekstremach. Na dziś to jednak przede wszystkim mocny sygnał, że zimowy problem nie jest uznany za “cechę produktu”, tylko za inżynierskie wyzwanie, które można atakować od strony materiałów i sterowania jednocześnie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten akumulator nie boi się nawet syberyjskiej zimy. Gdzie tkwi jego sekret?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX