Dark Flag 950 zdecydowanie nie wygląda jak propozycja przygotowana z kalkulatorem ustawionym przede wszystkim na niską cenę. Mamy tutaj niemal litrowe V4, ponad 108 KM, hamulce Brembo, napęd paskiem i osiągi, które znacznie mocniej kojarzą się ze sportowym motocyklem niż spokojnym cruiserem do toczenia się w stronę zachodu słońca.
V4 zmienia charakter tego cruisera
Benda konsekwentnie omija najbardziej oczywistą drogę. Segment cruiserów jest mocno przywiązany do dużych silników V2, które mają dostarczać sporo momentu przy niskich obrotach, odpowiednie wibracje i brzmienie wpisujące się w cały rytuał jazdy.
Dark Flag 950 korzysta natomiast z chłodzonego cieczą, 16-zaworowego V4 o pojemności 948 cm3. Jednostka rozwija 80 kW, czyli niespełna 109 KM przy 9000 obr./min. W aktualnej europejskiej specyfikacji producent podaje także 90 Nm przy 7000 obr./min, choć w części wcześniejszych materiałów pojawiała się wartość 85 Nm.
Już same obroty, przy których pojawiają się maksymalne parametry, mówią sporo o charakterze tej konstrukcji. Tutaj kierowca będzie miał powód, żeby wskazówkę obrotomierza wysłać wyżej niż w typowym wielkim V2. Benda deklaruje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie poniżej 4 sekund i prędkość maksymalną przekraczającą 180 km/h.
Cruiser nadal może więc wyglądać leniwie, kiedy stoi przed kawiarnią. Po odkręceniu gazu atmosfera powinna zmienić się dość szybko.
Niski, długi i ciężki dokładnie tyle, ile trzeba
Pod względem proporcji Dark Flag 950 trzyma się znacznie bliżej klasycznego przepisu. Rozstaw osi wynosi 1590 mm, siedzenie znajduje się zaledwie 690 mm nad ziemią, podnóżki przesunięto do przodu, a kierownica jest szeroka. Masa gotowego do jazdy motocykla wynosi 242 kg.
To ciekawa liczba, bo duży cruiser potrafi bez większego wysiłku przekroczyć 300 kg. Benda oczywiście nie stanie się dzięki temu zwinnym nakedem, ale 242 kg przy niemal litrowym V4 brzmi całkiem rozsądnie.
Z przodu pracuje odwrócony widelec o średnicy 41 mm, z tyłu znalazły się dwa hydrauliczne amortyzatory. Za hamowanie odpowiada Brembo: z przodu są dwie tarcze 320 mm i radialne czterotłoczkowe zaciski M4.32, a z tyłu tarcza 260 mm. Dochodzą dwukanałowy ABS i kontrola trakcji, przy czym oba systemy można wyłączyć.
Mam wrażenie, że właśnie takie szczegóły będą ważne dla Bendy bardziej niż efektowny folder reklamowy. Przy motocyklu kosztującym prawie 50 tysięcy złotych klienci zaczynają patrzeć na komponenty znacznie uważniej.

Pasek, tempomat i nawet odłączanie cylindrów na postoju
Napęd trafia na tylne koło przez sześciobiegową skrzynię i pasek. Jest także sprzęgło antyhoppingowe, które ogranicza ryzyko destabilizacji tylnego koła przy gwałtownych redukcjach. Pasek oznacza przy okazji mniej regularnej obsługi niż tradycyjny łańcuch.
Benda dołożyła tempomat, elektroniczną przepustnicę, port USB-C o mocy 25 W i kolorowy ekran TFT. Producent zastosował również system dezaktywacji części cylindrów podczas postoju i pracy na biegu jałowym. Ma to ograniczać ilość ciepła docierającego do kierowcy, co przy V4 upakowanym między nogami może się latem okazać znacznie ważniejsze niż kolejny efekt świetlny w menu motocykla.
Zbiornik mieści 16 litrów paliwa. Producent podaje zużycie na poziomie 5,6 l/100 km i zasięg przekraczający 280 km. To wartości, które dobrze pasują do motocykla mającego poza miejskim lansowaniem służyć również do dalszych wyjazdów.
Za około 48 tysięcy złotych robi się naprawdę ciekawie
Francuska cena Dark Flag 950 została ustalona na 10 990 euro, czyli około 48 100 zł. To kwota przed ewentualnymi lokalnymi kosztami rejestracji i przygotowania motocykla. Dostawy na pierwsze europejskie rynki mają rozpocząć się pod koniec listopada 2026 roku.
Niska cena może skłonić klienta do wybaczenia kilku kompromisów. Przy prawie 50 tysiącach złotych zaczynamy już porównywać jakość wykonania, sieć serwisową, wartość przy odsprzedaży i zaufanie do producenta. Ładna specyfikacja przestaje wystarczać.
Z drugiej strony Benda daje argument, którego trudno nie zauważyć. Niemal litrowe V4 w cruiserze nadal jest czymś wyjątkowym. Do tego dochodzą Brembo, tempomat, kontrola trakcji, pasek i naprawdę przyzwoite osiągi.
Coraz częściej patrzę na nowe chińskie motocykle i widzę, że pytanie powoli się zmienia. Dawniej zastanawialiśmy się przede wszystkim, czy warto kupić tańszy odpowiednik maszyny znanej marki. Teraz można zacząć pytać, czy europejscy, japońscy i amerykańscy producenci mają w ofercie coś równie nietypowego za podobne pieniądze.
