Jeśli ktoś marzy o przejażdżce najszybszym pociągiem świata, to nie powinien myśleć ani o podróży do Włoch, ani do Francji, ani nawet do Japonii. Pendolino, TGV i Shinkansen to już przeżytki, a największy postęp w transporcie kolejowym dokonał się właśnie w Chinach. Ruszył tam oficjalnie superszybki pociąg łączący miasta Wuhan i Kanton (trasa liczy 1000 km). Ze środka kraju na jego południe można się teraz dostać z prędkością 350 kilometrów na godzinę. To o jakieś 60-70 więcej niż w dotychczasowych superekspresach. Zamiast tłuc się 10 godzin w ciasnym przedziale, teraz jedzie się tylko 3 godziny. A to i tak nie jest szczyt mozliwości tego niesamowitego pociągu. Rekord jego prędkości to 394,2 km/h. Mimo, że zbudowany w Chinach, pociąg bardzo przypomina podobne składy produkowane obecnie w Europie. Chińczycy nie zrażają się jednak zarzutami o przynajmniej częściowe skopiowanie produkcji Siemensa (w rzeczywistości pociąg powstał przy współpracy z firmami Siemens, Bombardier i Alstom). Zamiast tego cieszą się, że nowy pociąg będzie stanowić poważną konkurencję dla lokalnych linii lotniczych. Bilet na całą trasę będzie kosztował 110 dolarów w pierwszej klasie - o wiele mniej niż bilet na samolot. W drugiej klasie będzie tańszy mniej więcej o połowę. Budowa torów trwała pięć lat. W ciągu następnych 10 lat długość linii przystosowanych do ruchu tak szybkich pociągów ma wzrosnąć o kolejne 16 tysięcy kilometrów. Do 2020 roku superszybkie linie kolejowe mają połączyć 70 procent największych chińskich miast. h.k.