Bożonarodzeniowa choinka nie jest z pewnością całkowicie bezpiecznym elementem wyposażenia. Co prawda dziś nikt już choinek nie obwiesza płonącymi świeczkami, jak to się mogło zdarzać jeszcze w nieodległych czasach, ale i tak wystarczy, że są na nich elektryczne lampki. To wystarcza w zupełności, aby niebezpieczeństwo zwarcia instalacji zagroziło pożarem. Magazyn Wired opublikował niedawno wynik eksperymentu z choinką. W spreparowanym pomieszczeniu z zamontowaną kamerą umieszczono świąteczne drzewko z lampkami. W pewnym momencie sięgająca sufitu choinka zapala się. W ciągu 46 sekund w ogniu jest już całe pomieszczenie szczelnie wypełnione gazami spalinowymi. Człowiek, który znalazłby się w takiej sytuacji, mógłby nie mieć szans na przeżycie. Na pewno także nie skończyłoby się na pożarze jednego pomieszczenia - zanim nadjedzie straż pożarna z pewnością płonąć będzie całe mieszkanie lub dom. Amerykańskie Narodowe Stowarzyszenie Zapobiegania Pożarom (The National Fire Protection Association - NFPA) podaje, że pożary choinek, choć nie tak liczne, są jednak groźne. Średnio raz na dziewięć takich pożarów zdarza się ofiara śmiertelna, gdy podczas innych pożarów w pomieszczeniach jest jedna ofiara na 75 zdarzeń. Można jednak temu zapobiegać - wystarczy wstawić cięte drzewko do naczynia z wodą i regularnie podlewać. Dzięki temu rośnie wilgotność choinki i spada szybkość spalania. W razie wypadku domownicy mają większe szanse na wyjście cało. h.k.