Są wojny, których nie widać – to motto nowej książki Artura Górskiego „Świat tajnych służb”.



Tytuł mówi wszystko: zbiorowym bohaterem są agenci („przykrywkowcy”, operatorzy grup szturmowych) najważniejszych firm spod znaku Bonda. W książce pojawiają się więc dobrze znane hasła, jak: CIA, Mossad, FSB, WSI, Stasi czy CBA. Są szpiedzy, zalegendowani jako arystokratyczni birbanci, i najemnicy, wysyłani do boju przez centrale wywiadowcze. W wielu przypadkach Górski bazował nie tylko na ogólnie dostępnej wiedzy, nie tylko na dokumentach, znajdujących sie w archiwach poszczególnych z głównymi aktorami wielkich szpiegowskich spektakli. Mamy wiec – opublikowane na łamach „Śledczego” – rozmowy z gen. Zacharskim czy najbardziej znanym „przykrywkowcem” CBA agentem Tomkiem, a także wstrząsające wyznania osób torturowanych w katowniach Stasi czy w esbeckich aresztach. Dlatego „Świat tajnych służb” nie jest opracowaniem naukowym – książce tej o wiele bliżej do reportażu, w którym główna role gra człowiek. I ten, który został zmiażdżony przez potęgę instytucji „bezpieczeństwa”, i ten, który z sadystyczną satysfakcją prześladował bezbronnych (jak np. członkowie grupy D, stanowiącej najbardziej zakamuflowaną strukturę w łonie SB). To dynamiczna opowieść o brutalnym świecie, którego istnienia często sobie nawet nie uświadamiamy. W książce Górskiego jest tez wiele historii udowadniających, że agenci specjalni przede wszystkim musza posługiwać się swoim rozumem, siłę fizyczną wykorzystując jedynie przy otwieraniu butelki szampana.


Artur Górski, „Świat tajnych służb”, wyd. G+J, Warszawa 2012