Tej jesieni na dalekiej północy jest tak ciepło, jak jeszcze nigdy dotąd. Przynajmniej odkąd mierzy się tu temperaturę, a pomiary notuje dla potomności. W tym roku średnie temperatury jesieni są o całe pięć stopni Celsjusza wyższe niż do tej pory. Zdaniem naukowców z amerykańskiej agencji National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) te zmiany to efekt domina spowodowany gwałtownym zmniejszeniem się powierzchni lodu - w tym roku powierzchnia lodu osiągnęła drugi najmniejszy wynik w historii. Według naukowców odkryta woda oceaniczna jest wystawiona na bezpośrednie działanie promieni słonecznych, przez co nagrzewa się szybciej. Proces ocieplenia zaczyna sam coraz szyciej się napędzać. Jest coraz cieplej, ubywa coraz więcej lodu, a to z kole powoduje szybsze nagrzewanie się wody i tak dalej. Odwrotnie - gdyby woda była pokryta lodem światło słoneczne odbijałoby się od białej nawierzchni, a woda ukryta pod zamarzniętą taflą nie nagrzewałaby się. Rok 2007 - zdaniem specjalistów - był w Arktyce rekordowo ciepły, to wtedy lodu arktycznego było najmniej, a 2008 rok swoimi niespotykanie w tym regionie łagodnymi temperaturami zbliżył się do tego wyniku. Niemiecki Instytut Wegenera podał, że w tym roku po raz pierwszy ekspedycja naukowa przepłynęła po arktycznych wodach tzw. północno-zachodnie przejście łączące Atlantyk z Pacyfikiem. Normalnie ta trasa skuta jest lodem. h.k.