powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Citizen świętuje 50 lat Eco-Drive i udowadnia, że praktyczność też może wyglądać elegancko

Mam wrażenie, że w świecie zegarków zbyt łatwo zachwycamy się komplikacją. Im więcej mostków, śrubek, rezerw chodu, tourbillonów i słów, które dobrze wyglądają w katalogu, tym szybciej robi się wokół produktu atmosfera małego objawienia. Tymczasem Citizen od lat przypomina, że prawdziwie wygodna technologia bywa dużo mniej teatralna. Zakładasz zegarek, nosisz go, wystawiasz na światło i zasadniczo możesz zapomnieć o baterii.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Citizen świętuje 50 lat Eco-Drive i udowadnia, że praktyczność też może wyglądać elegancko

fot. Citizen

Chcesz czytać więcej treści jak „Citizen świętuje 50 lat Eco-Drive i udowadnia, że praktyczność też może wyglądać elegancko"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Z okazji 50-lecia technologii Eco-Drive Citizen pokazał kolekcję Light in Black. To seria pięciu limitowanych modeli opartych na znanych zegarkach marki, ale ubranych w ciemną kolorystykę z ciepłymi, złotymi akcentami. Pomysł jest prosty: czerń ma symbolizować mrok, złoto – wiązkę światła. Przy Eco-Drive taka metafora akurat nie wymaga wielkiego naciągania, bo cała technologia opiera się na zasilaniu światłem, również sztucznym.

Zegarek, który żyje z tego, co i tak mamy wokół siebie

Eco-Drive nie brzmi tak super jak mechaniczny automat, nie buduje aury manufakturowej magii, ale w codziennym użytkowaniu daje dokładnie to, czego często oczekujemy od zegarka: niezawodność i brak zawracania głowy. Światło ładuje ogniwo, zegarek działa, a właściciel nie musi co chwilę pamiętać o serwisie baterii.

W czasach, gdy większość elektroniki woła o kabel, ładowarkę albo procenty baterii na ekranie, taki zegarek wydaje mi się zaskakująco spokojnym przedmiotem. Nie chce wchodzić w naszą uwagę. Nie wysyła powiadomień. Nie liczy kroków, nie ocenia snu i nie pyta, czy dziś naprawdę chcemy odpuścić trening. Po prostu mierzy czas, a przy okazji korzysta z technologii, która przez pięć dekad zdążyła wyjść z fazy ciekawostki i stać się znakiem rozpoznawczym Citizena.

fot. Citizen

Light in Black dobrze gra z tą ideą. Ciemne koperty i bransolety, złote detale, szafirowe szkło i tarcze z warstwowym wzorem tworzą efekt bardziej wieczorowy niż sportowy, choć w kolekcji znalazł się także nurek. Citizen zastosował na tarczach druk atramentowy z pięcioma nakładającymi się wzorami, które mają symbolizować pięć dekad Eco-Drive. Do tego dochodzi użycie materiału z recyklingu w tarczach.

Pięć modeli i bardzo różne charaktery

Kolekcja Light in Black obejmuje pięć zegarków. Najbardziej zaawansowany jest Attesa Satellite Wave GPS z kopertą 44,6 mm, kalibrem F950, funkcją czasu światowego, wiecznym kalendarzem, chronografem i synchronizacją GPS. To najdroższy i najrzadszy model w tej grupie – powstanie 1900 sztuk, a cena wynosi 2195 dolarów, czyli około 7970 zł. To już poziom, przy którym trudno mówić o impulsywnym zakupie, ale Attesa od dawna celuje w osoby lubiące japońską technikę, tytan, lekkość i zegarki praktycznie bezobsługowe.

Drugim modelem z wyższej półki jest Attesa Radio-Controlled, limitowana do 2200 sztuk i wyceniona na 1195 dolarów, czyli około 4340 zł. Tu zamiast GPS mamy synchronizację radiową, nadal jednak zostaje techniczny, nowoczesny charakter. To propozycja dla kogoś, kto lubi precyzję, ale niekoniecznie potrzebuje najbardziej rozbudowanej wersji.

fot. Citizen

Najłatwiejszy do polubienia może być Promaster Dive Light in Black. Ma kopertę 40,6 mm, wodoszczelność 200 m, kaliber E168 i cenę 495 dolarów, czyli około 1800 zł. Powstanie 6700 sztuk, więc to najbardziej dostępny model z całej piątki. I tu akurat rozumiem atrakcyjność tej wersji. Promaster Dive jest zegarkiem użytkowym, a czarno-złote wykończenie dodaje mu odrobiny elegancji bez odbierania sportowego sensu. Wciąż można go traktować jak zegarek na co dzień, a nie przedmiot do szkatułki.

Jest też Eco-Drive Chronograph za 450 dolarów, czyli około 1630 zł, limitowany do 6000 sztuk. To najtańszy model w zestawie, ale wcale nie najbardziej anonimowy. Chronografy Citizena często mają ten specyficzny, lekko techniczny wygląd, który jednym wydaje się zbyt zajęty, a innym daje poczucie porządnego narzędzia na nadgarstku. W czerni i złocie taki układ może wypaść znacznie ciekawiej niż w klasycznej, srebrnej wersji.

Na końcu jest Citizen L Bianca Light in Black, czyli prostokątny, smukły zegarek o wymiarach około 21,5 mm i grubości 7,3-7,5 mm, z niebieskim kaboszonem w koronce oraz pojedynczym diamentem przy godzinie 12. Cena wynosi 525 dolarów, czyli około 1910 zł, a limitacja to 3800 sztuk. Przyznam, że ten model szczególnie mnie zatrzymuje. Nie przez diament, bo jeden kamień na tarczy bywa bardziej gestem niż realnym luksusem, ale przez proporcje i prostokątną formę. W świecie, w którym wiele zegarków damskich nadal wygląda jak zmniejszona wersja męskich modeli z dodatkiem błysku, taka Bianca ma więcej charakteru.

fot. Citizen

Czerń i złoto łatwo zepsuć. Citizen wychodzi z tego całkiem obronną ręką

Czarno-złote zegarki potrafią iść w stronę przesady. Wystarczy za dużo połysku, zbyt agresywne indeksy albo ciężka bransoleta i robi się klimat dodatku do garnituru z klubu nocnego. Citizenowi udało się tego w dużej mierze uniknąć, bo złoto występuje tu raczej jako akcent, a nie główny komunikat.

To nadal są zegarki dość wyraziste, więc nie każdemu przypadną do gustu. Osoby lubiące klasyczną stal, białe tarcze i spokojne proporcje pewnie uznają Light in Black za zbyt efektowne. Mnie jednak przekonuje, że Citizen nie próbuje świętować 50-lecia Eco-Drive wyłącznie nostalgią. Zamiast jednego jubileuszowego modelu dla kolekcjonerów dostałyśmy przekrój przez różne twarze marki: sportową, techniczną, elegancką i codzienną.

fot. Citizen

Eco-Drive jest rozwiązaniem cichym, praktycznym i przez to trochę niedocenianym. A przecież 50 lat technologii zasilanej światłem to nie drobiazg, szczególnie w branży, która uwielbia opowiadać o tradycji, ale czasem ma problem z prawdziwą wygodą użytkownika.

Light in Black to rocznicowa kolekcja dla osób, które lubią Citizena właśnie za tę mieszankę rozsądku i japońskiej precyzji. Czerń i złoto dodają jej odświętności, ale pod spodem zostaje rzecz najważniejsza: zegarek, który korzysta ze światła i dzięki temu nie wymaga od nas kolejnego obowiązku.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Citizen świętuje 50 lat Eco-Drive i udowadnia, że praktyczność też może wyglądać elegancko"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX