Mniejsza koperta była dostępna, ale ze słabszym mechanizmem. Lepszy mechanizm pojawił się w większym modelu. Teraz Citizen wreszcie połączył oba rozwiązania. Nowa Tsuyosa 60 ma kopertę o średnicy 37 mm i automat zapewniający 60 godzin rezerwy chodu. Brzmi jak wersja, na którą wiele osób czekało. Producent dodał jednak jeden detal, który może podzielić zainteresowanych niemal równie skutecznie jak dyskusja o wyższości bransolety nad paskiem. Cały zegarek utrzymano w kolorze żółtego złota.
Rozmiar, który nie musi niczego udowadniać
Przez ostatnie lata rynek zegarków wyraźnie przypomniał sobie, że koperta nie musi zajmować połowy przedramienia. Modele o średnicy 36-38 mm przestały być traktowane jak propozycja wyłącznie dla osób o drobniejszych nadgarstkach. Wracają jako uniwersalny wybór, który lepiej pasuje do klasycznej stylistyki i wygodniej znika pod mankietem.
Mam wrażenie, że właśnie przy średnicy 37 mm projekt Tsuyosy zaczyna wyglądać najbardziej proporcjonalnie. Zintegrowana bransoleta optycznie powiększa zegarek, dlatego nawet niewielka koperta może mieć na nadgarstku wystarczająco mocną obecność. W większych wersjach całość bywa już dość masywna, szczególnie gdy wybierzemy jeden z bardziej intensywnych kolorów tarczy.
Nowa Tsuyosa 60 37 mm może więc trafić zarówno do mężczyzn szukających bardziej klasycznych wymiarów, jak i do kobiet, które nie chcą kolejnego delikatnego zegarka przypominającego biżuterię z doczepionymi wskazówkami. Citizen określa model jako uniwersalny i tym razem trudno się z tym spierać. Przynajmniej pod względem rozmiaru.

Citizen postawił na pełne złoto
Kopertę i stalową bransoletę pokryto złotym wykończeniem. Polerowane elementy przeplatają się ze szczotkowanymi powierzchniami, co powinno ograniczyć efekt jednolitej, błyszczącej bryły. Pięciorzędowa bransoleta zwęża się w kierunku zapięcia i stylistycznie przypomina układ Jubilee, dobrze znany z bardziej eleganckich zegarków sportowych.
Do tego dochodzi srebrzysta tarcza z przestrzenną, promieniście rozchodzącą się fakturą. Złote indeksy i wskazówki pasują do koperty, a przy godzinie trzeciej znalazło się okno daty. Całość jest efektowna, choć trudno nazwać ją dyskretną. Ten zegarek będzie widoczny. Szczególnie latem, gdy nie przykrywa go rękaw koszuli czy kurtki.
Złoty kolor ma też swoje pułapki. W zależności od światła może wyglądać elegancko, wakacyjnie albo odrobinę zbyt wystawnie. Dużo będzie zależało od jakości powłoki i tego, jak zegarek prezentuje się na żywo. Zdjęcia produktowe sugerują raczej ciepłe, zdecydowane złoto niż subtelny szampański odcień.

Myślę, że Citizen świadomie wybrał wersję, która od razu przyciąga uwagę. Bezpieczna stalowa odmiana z granatową lub czarną tarczą zapewne sprzedałaby się łatwiej, lecz mogłaby zginąć wśród wcześniejszych Tsuyos. Złoty wariant ma za to szansę stać się modelem, który ludzie zapamiętają nawet wtedy, gdy ostatecznie poczekają na spokojniejszą kolorystykę.
60 godzin rezerwy chodu naprawdę ma znaczenie
W środku pracuje automatyczny mechanizm Citizen kaliber 8310. Zapewnia 60 godzin rezerwy chodu, czyli wyraźnie więcej niż 42 godziny oferowane przez kaliber 8210 montowany w podstawowych wersjach Tsuyosy.
W codziennym użytkowaniu różnica jest łatwa do odczucia. Zegarek można zdjąć w piątek po pracy, a w poniedziałek rano nadal powinien działać. Nie trzeba ponownie ustawiać godziny i daty tylko dlatego, że przez weekend wybraliśmy smartwatch, zegarek sportowy albo nie założyliśmy niczego.
Mechanizm można oglądać przez przeszklony dekiel. Citizen zastosował niebieskie śruby, pasy genewskie na mostku i sygnowany rotor. Nie jest to poziom ręcznie dekorowanych werków z ceną samochodu, ale w zegarku z tej półki cenowej transparentny dekiel pozostaje miłym dodatkiem. Szczególnie dla osoby kupującej pierwszy automat, dla której widok pracującego mechanizmu nadal ma więcej uroku niż kolejna funkcja w aplikacji.
Codzienny zegarek, choć basen lepiej traktować ostrożnie
Tsuyosa 60 37 mm otrzymała szafirowe szkło, automatyczny naciąg, funkcję stop sekundy oraz klasę wodoszczelności 50 metrów. Producent dopuszcza pływanie w spokojnej wodzie, jednak nie jest to konstrukcja nurkowa. Przy takiej bransolecie i złotym wykończeniu większość właścicieli zapewne i tak nie będzie zabierała jej na regularne treningi w basenie.

Model o oznaczeniu NK0032-56A kosztuje na rynku amerykańskim 675 dolarów, czyli około 2 570 zł. To zauważalnie więcej niż cena podstawowych Tsuyos. Dopłata obejmuje jednak lepszy mechanizm, 60-godzinną rezerwę chodu, bardziej rozbudowaną tarczę i wykończenie całej koperty oraz bransolety w kolorze złota. Na razie Citizen oferuje nową konfigurację właśnie w tej jednej wersji.
I tu pojawia się mój największy znak zapytania. Konstrukcyjnie może to być najbardziej kompletna Tsuyosa w dotychczasowej kolekcji. Wizualnie jest zarazem jedną z najmniej uniwersalnych. Złoty zegarek potrafi wyglądać świetnie, ale wymaga nieco większej pewności niż stalowy model z niebieską tarczą.
Podejrzewam, że wiele osób potraktuje tę premierę jako zapowiedź kolejnych odmian. Jeśli Citizen zamknął kaliber 8310 w kopercie 37 mm, techniczna przeszkoda została już pokonana. Teraz pozostaje poczekać na stal, spokojniejsze tarcze i być może kilka charakterystycznych kolorów, z których Tsuyosa zdążyła zasłynąć.
Złota wersja nie przypadnie do gustu każdemu. Pokazuje jednak, że mały zegarek automatyczny może mieć mocny charakter i rozsądne parametry.
