powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Citroën wraca do prostoty, za którą kierowcy naprawdę mogą zatęsknić i bardzo mnie taki kierunek cieszy

Powroty motoryzacyjnych legend zawsze budzą we mnie ostrożny entuzjazm. Z jednej strony trudno nie uśmiechnąć się na widok znajomej sylwetki, zwłaszcza gdy mówimy o aucie takim jak Citroën 2CV. Z drugiej – rynek samochodów potrafi dziś przerabiać pamięć na kosztowny gadżet szybciej, niż kierowca zdąży powiedzieć: kiedyś to były proste auta. Dlatego zapowiedź nowego 2CV brzmi ciekawie dopiero wtedy, gdy obok nostalgii pojawia się druga obietnica: ma być tanio, prosto i praktycznie.

M
Monika Wojciechowska
52 min temu·4 minuty·
Citroën wraca do prostoty, za którą kierowcy naprawdę mogą zatęsknić i bardzo mnie taki kierunek cieszy

fot. Citroen

Chcesz czytać więcej treści jak „Citroën wraca do prostoty, za którą kierowcy naprawdę mogą zatęsknić i bardzo mnie taki kierunek cieszy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Citroën szykuje elektryczny powrót 2CV, a debiut auta zapowiadany jest na październik podczas Paris Motor Show 2026. Cena ma oscylować wokół 15 000 euro, czyli około 64 000 zł. Produkcja planowana jest od 2028 roku we Włoszech, w zakładzie Pomigliano d’Arco, gdzie powstawać mają małe, przystępniejsze elektryki Stellantisa.

Legenda, która zaczęła się od bardzo zwyczajnej potrzeby

Oryginalny Citroën 2CV nie stał się ikoną dlatego, że wyglądał jak projekt z salonu dla bogatych ekscentryków. Jego siła brała się z codzienności. Był tani, lekki, prosty, wystarczająco pakowny i zaprojektowany z myślą o ludziach, którzy potrzebowali mobilności, a nie kolejnego symbolu statusu. Produkowany od końca lat 40. do 1990 roku, rozszedł się w ponad 5 milionach egzemplarzy, jeśli liczyć także wersje użytkowe.

Właśnie dlatego powrót 2CV jest ryzykowny. Takiego samochodu nie da się odtworzyć samą sylwetką, okrągłymi reflektorami i garbem dachu. Jeśli nowe 2CV będzie tylko kolejnym retro-elektrykiem z uroczymi detalami, szybko trafi do tej samej szuflady, co wiele współczesnych reinterpretacji klasyków – przyjemnych dla oka, ale dalekich od ducha oryginału. Chodziło o cenę, naprawialność, niską masę i użyteczność.

15 000 euro brzmi dziś prawie jak prowokacja

Kwota 15 000 euro, czyli około 64 000 zł, w świecie nowych samochodów elektrycznych wygląda jak celowo rzucona rękawica. Dla porównania, wiele małych elektryków w Europie startuje wyraźnie wyżej, a Renault 5 E-Tech w Irlandii wyceniane jest od 25 995 euro, czyli około 110 000 zł.

Oczywiście do takich zapowiedzi warto podchodzić spokojnie. Cena bazowa potrafi być piękną liczbą z konferencji, a potem okazuje się, że dotyczy najuboższej wersji, ograniczonej dostępności albo rynku, na którym dochodzą lokalne dopłaty. Mimo to kierunek jest ważny.

Rynek potrzebuje samochodów elektrycznych, które nie wymagają od kupującego finansowej akrobatyki. Mam wrażenie, że przez ostatnie lata zbyt łatwo przyjęliśmy, że elektryk musi być duży, ciężki, szybki i wypchany ekranami. A przecież w mieście częściej potrzeba czegoś małego, odpornego na codzienność i niedrogiego w użytkowaniu.

Mały elektryk może być rozsądniejszy niż kolejny SUV

Nowe 2CV ma być częścią szerszego projektu Stellantisa, określanego jako E-Car. Chodzi o małe, tanie auta elektryczne tworzone z myślą o europejskim rynku, także jako odpowiedź na kurczący się segment niedrogich samochodów miejskich. Produkcja ma ruszyć w 2028 roku w Pomigliano d’Arco, a samochody z tej rodziny mogą trafić pod kilka marek koncernu, w tym Citroëna, Fiata i Opla.

fot. Citroen

To akurat rozumiem. Europejskie miasta coraz mniej pasują do wielkich aut. Parkingi się nie powiększają, ulice nie robią się szersze, a koszty życia nie maleją od tego, że na rynku pojawia się kolejny crossover z podświetlanym logo. Mały elektryk, jeśli będzie dobrze pomyślany, może być bardziej uczciwą odpowiedzią na realne potrzeby niż następny samochód udający rodzinne centrum dowodzenia na kołach.

W tle jest też unijna kategoria małych elektryków M1E, inspirowana trochę japońskimi kei carami. Takie auta mają korzystać z tzw. superkredytów, dzięki którym pojazd liczony jest jako 1,3 samochodu przy rozliczaniu celów CO2. To daje producentom 30% przewagi w kalkulacjach emisyjnych i może zachęcić ich do powrotu do segmentu, który przez lata coraz bardziej się wykruszał.

Retro działa, ale tylko wtedy, gdy ma pod spodem sens

Citroën nie jest pierwszy w kolejce do wyciągania dawnych nazw z szuflady. Renault już gra na emocjach przy modelach 4 i 5, a elektryczne Twingo także ma korzystać z dobrze znanej nazwy. Trudno się dziwić – retro w motoryzacji sprzedaje nie tylko samochód, ale też pewne wyobrażenie o prostszym świecie. Problem zaczyna się wtedy, gdy wspomnienie staje się droższym opakowaniem dla zupełnie zwyczajnego produktu.

W przypadku 2CV poprzeczka jest ustawiona inaczej niż przy wielu innych legendach. Tu nie chodzi o osiągi, prestiż ani sportowy rodowód. Nowy model będzie musiał udowodnić, że prostota nadal może być atrakcyjna. Że auto nie musi mieć rozmiaru salonu, by być wygodne w codziennym użyciu. Że mniej wyposażenia może oznaczać mniej frustracji, a nie poczucie biedy.

Citroën zapowiada stylistykę inspirowaną oryginałem, ale pełne szczegóły poznamy dopiero przy oficjalnej prezentacji. Na razie wiadomo, że samochód będzie elektryczny, ma być bardzo mały i powinien uplasować się poniżej ë-C3. Obecny Citroën ë-C3 ma 4015 mm długości, więc nowe 2CV powinno być wyraźnie krótsze.

fot. Citroen

Największe wyzwanie? Nie zepsuć prostoty

Trzymam kciuki za ten projekt, ale z zastrzeżeniem. Wskrzeszenie 2CV będzie udane tylko wtedy, gdy Citroën naprawdę potraktuje poważnie słowo dostępność, jako cenę, masę, koszt napraw, sensowny zasięg, przejrzystą kabinę i odporność na zwykłe życie. Auto miejskie nie musi udawać małej limuzyny. Powinno dobrze znosić zakupy, ciasne parkingi, krótkie trasy i kierowcę, który nie chce studiować instrukcji obsługi przed ruszeniem spod domu.

W motoryzacji brakuje dziś skromności. Brakuje aut, które są wystarczające i nie robią z tego powodu kompleksu. Jeśli nowe 2CV pójdzie właśnie w tę stronę, może być czymś więcej niż retro ciekawostką z Paryża. Może przypomnieć producentom, że prawdziwa nowoczesność czasem polega na odjęciu kilku zbędnych kilogramów, ekranów i tysięcy euro z cennika.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Citroën wraca do prostoty, za którą kierowcy naprawdę mogą zatęsknić i bardzo mnie taki kierunek cieszy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX