Inteligentny długopis Flowtica, czyli część planu Flowtica Scribe, urządzenie to ma łączyć analogową przyjemność pisania po papierze z możliwościami nowoczesnych algorytmów.
Czym jest inteligentny długopis z AI? Pora na koniec odręcznego pisania?
Na pierwszy rzut oka Flowtica AI nie zdradza swojego zaawansowanego wnętrza. Wygląda jak elegancki, metalowy długopis, którym można pisać po zwykłym papierze oraz zgodnie z oczekiwaniami od długopisu, nie wymaga do działania żadnego specjalnego, cyfrowego notatnika. Kluczowa różnica kryje się jednak wewnątrz obudowy.
Wewnątrz kryje się technologia dosłownie niewiele gorsza od tego, czego byśmy oczekiwali od długopisu przygotowanego w laboratorium Q dla Jamesa Bonda. Urządzenie zostało wyposażone w mikrofon klasy studyjnej i wbudowaną pamięć flash o pojemności 32 GB oraz moduł Bluetooth.
Do rozpoczęcia nagrania potrzebne jest zaledwie jedno kliknięcie przycisku umieszczonego na obudowie podczas robienia tradycyjnych notatek. Zebrany materiał audio jest następnie przesyłany do dedykowanej aplikacji mobilnej (dostępnej na systemy iOS oraz Android), która tworzy natychmiast transkrypcję, podsumowanie spotkania oraz listę zadań do wykonania, jeżeli pojawi się taka potrzeba.
Nie, wciąż można pisać, jeżeli taką macie ochotę
Zatem jak widać, dodana technologia nie stoi na drodze do klasycznych notatek, a “jedynie” dodaje kilka nowych opcji, pośród których znajduje się wiele przydatnych i unikalnych dla długopisu funkcji technologicznych. Na przykład przy użyciu specjalnego przycisku na długopisie, można włączyć FlowMark, co spowoduje, że kluczowe fragmenty w transkrypcji zostaną oznaczone niczym zakreślacze w czasie rzeczywistym. Algorytmy sztucznej inteligencji zwracają na te momenty szczególną uwagę podczas generowania końcowego podsumowania.

W razie gdyby potrzebne było doprecyzowanie, które zagubiło się podczas odczytu, pozostaje możliwość robienia zdjęć odręcznym notatkom lub tablicom konferencyjnym, aby AI mogło połączyć treść wizualną z transkrypcją nagrania.
Według recenzji i twórców narzędzia, urządzenie pozwala na jednym ładowaniu nagrać aż 30 godzin rozmowy, co na pewno wystarczy na nawet kilka dni spotkań. Te zaś będą idealnym polem do przetestowania funkcji rozpoznawania mowy. Brzmi ona jak spełnienie marzeń każdego komu się już miesza po godzinach dysput, gdyż system potrafi zidentyfikować i odróżnić do 15 osób uczestniczących (przypisując im imiona po jednorazowym przedstawieniu się) i działa skutecznie w promieniu do około 5 metrów.
Co istotne z punktu widzenia kosztów, podstawowe korzystanie z urządzenia oraz nielimitowane nagrywanie nie wymagają opłacania miesięcznej subskrypcji, choć bardziej zaawansowane funkcje analizy tekstu dostępne są w płatnych pakietach.
Powrót do analogowej wygody, która jednak pozostanie niezastąpiona
Największą zaletą testowanego rozwiązania okazał się fakt, że długopis nie wymusza na użytkowniku zmiany dotychczasowego stylu pracy. Dla dziennikarzy, studentów czy osób spędzających długie godziny na spotkaniach biznesowych, jednoczesne słuchanie, zadawanie pytań i sporządzanie czytelnych notatek bywa ogromnym wyzwaniem.

Tradycyjne dyktafony lub asystenci AI często wymagają sięgania po smartfon, otwierania aplikacji czy konfigurowania połączeń przed rozpoczęciem rozmowy. W przypadku inteligentnego długopisu proces ten ogranicza się do wygodnego naciśnięcia przycisku. Ponadto widok osoby robiącej notatki długopisem na papierze jest w pełni naturalny i nie wywołuje poczucia dyskomfortu u rozmówcy (choć w celach etycznych zawsze należy poinformować drugą stronę o nagrywaniu).
Mimo zalet, wciąż jednak wydaje się, że to w końcu aż i tylko długopis na Bluetooth, a więc polegający na technologii nienależącej do najwybitniejszych pod kątem stabilności połączenia. I tak da się przeczytać w recenzjach informacje o występujących potknięciach, kiedy to długopis sporadycznie tracił połączenie Bluetooth ze smartfonem lub opóźniał synchronizację nagrań.
Niestety rozwiązaniem problemu najczęściej było ponowne uruchomienie urządzenia i aplikacji, co w gorących sytuacjach, a nawet po prostu codziennej pracy… Dyskredytuje urządzenie. Szczególnie jeżeli ktoś miałby płacić za któryś z planów. W końcu gdy workflow zostanie stworzony wokół takiego narzędzia, to mimowolnie nie będzie się aż tak skupiało na zapamiętaniu detali.
Trudno też jest uwierzyć, że szczegółowość transkrypcji będzie na stale wysokim poziomie. Ludzie się przejęzyczają, mruczą pod nosem, przekrzykują, zresztą, co tutaj wiele mówić? Każdy kto brał udział w jakimkolwiek spotkaniu ze współpracownikami, ten wie jak jest. Nawet przy rodzinnym stole nie da się dojść do głosu.
Interesujące rozwiązanie, ale trochę ograniczające
Flowtica AI to ciekawy sposób połączenia dwóch światów, tradycyjnego notowania i transkrypcji AI, aczkolwiek nie da się pozbyć wrażenia, że nie ma szans na wykonywanie tej współczesnej części ze 100% skutecznością. W tym aspekcie dużo bardziej kuszące wydaje się zainwestowanie w opcję kultowego producenta piór i długopisów, niemieckiego Lamy.
Czytaj też: Ten długopis odziedziczył nazwę po deszczu, który nigdy nie dotknął powierzchni ziemi
Ich cyfrowy stylus może pisać po specjalnym papierze (koszt notatnika o standardowej grubości wynosi około 80 złotych, co dla wprawionych użytkowników notatników jest ceną dość standardową, która zresztą rozchodzi się z czasem po kościach), który przenosi pismo użytkownika od razu do aplikacji. Tę można potem obrobić i oczywiście jest to jakiś krok ekstra, z drugiej strony wiemy, że tekst zostanie przeniesiony i łatwiej się pamięta o włączeniu aplikacji, kiedy się trzyma niecodzienny długopis, niż kiedy ma się w ręce coś do złudzenia wyglądającego na standardowe narzędzie.
Póki co Flowtica Scribe to raczej długopis ciekawostka, a raczej obietnica bardzo uproszczonych spotkań, chociaż rodzi też obawę, że rozmówcy pozostaną mniej skupieni i będą częściej potrzebowali notatek, niż polegania na własnej pamięci.
Źródło: tomsguide
