Czym posilali się neandertalczycy i dawni kuzyni współczesnych Homo sapiens? Według naszych wyobrażeń jedli wyłącznie to, co udało im się upolować, złowić albo zebrać. Tak zwaną dietę paleolityczną, czyli dietę łowców-zbieraczy, uważa się obecnie za najlepszą dla naszych organizmów. Powody wydają się oczywiste: nie zawiera przetworzonej żywności, jest w niej dużo mięsa i ryb, a także owoców, korzeni, orzechów i innych roślinnych smakołyków.

Dietetycy promujący dietę paleolityczną są przekonani, że łowcy-zbieracze nie jedli także czegoś, co często jest podstawą naszych współczesnych posiłków: zbóż i nabiału. Ich zdaniem pszenica, owies, fasola, soczewica czy ziemniaki pojawiły się na stołach dopiero wtedy, gdy zaczęło rozwijać się rolnictwo. Co więcej, wprowadzenie tych produktów do diety człowieka dało początek problemom zdrowotnym, które wiążą się z konsumpcją węglowodanów.

Nowe badania całej tej wizji zaprzeczają.

Nawet neandertalczyk lubił ziemniaczki 

Badania opublikowane w czasopiśmie “Proceedings of the National Academy of Sciences”, nad którymi pracowała międzynarodowa grupa naukowców, skupiły się na mikrobach, które żyły w jamach ustnych naszych praprzodków oraz ich neandertalskich kuzynów. Badane szczątki neandertalczyków pochodziły z późnego plejstocenu, a więc z okresu, gdy objętość mózgu gwałtownie się zwiększała, ale na długo przed rozwojem rolnictwa, które powstało zaledwie 10 000 lat temu. 

Analizując skład kamienia nazębnego praludzi i neandertalczyków, badacze zwrócili uwagę na znajdujące się w nim bakterie. Były tak dobrze zachowane, że umożliwiły rekonstrukcję dawnej diety. Co się okazało? Otóż ku zaskoczeniu naukowcy zidentyfikowali bakterie, które pojawiają się w jamie ustnej, gdy spożywane są duże ilości pokarmów bogatych w skrobię, a więc np. zbóż. Co więcej, ich znaleziska sugerują, że pokarmy neandertalskie mogły być gotowane. 

Co naprawdę jedzono w paleolicie 

Według biorących udział w badaniu archeologów mięso z całą pewnością było ważną częścią ówczesnej diety. Jednak gwałtowny wzrost mózgu sugeruje, że do jadłospisu zostały wówczas włączone pokarmy, które stymulowały jego rozwój. Tym “paliwem” dla mózgu nie były aminokwasy z białka, lecz bogate energetycznie skrobiowe węglowodany, w wyniku trawienia których powstaje glukoza. 

Największym zaskoczeniem dla naukowców nie było jednak to, że nasi przodkowie jedli węglowodany, ale że potrafili je przyrządzać. Jako dowód na swoją teorię wskazują amylazę, czyli enzym, który znaleźli w kamieniu nazębnym sprzed 600 tys. lat. Enzym ten inicjuje trawienie węglowodanów w jamie ustnej, a najlepiej działa na węglowodany gotowane. Być może więc nasi przodkowie przetwarzali żywność dużo wcześniej, niż dotychczas nam się wydawało.

W tamtych czasach dieta paleo nie miałaby sensu 

Gdy się nad tym dobrze zastanowić, kilkaset tysięcy lat temu dieta paleo nie miałaby większego sensu. Po pierwsze neandertalczycy i praludzie mieli bardzo ograniczony dostęp do źródeł tłuszczów nasyconych – upolowane zwierzęta były mocno umięśnione, ale nie miały wystarczającej warstwy tłuszczu.

Orzechy i nasiona też nie zawierały takiej ilości tłuszczu, żeby napędzać energetycznie organizm. Nasi przodkowie musieli więc wspomagać się węglowodanami – inaczej trudno byłoby im rozwinąć mózg, dzięki któremu dziś możemy przebierać w różnych opcjach żywieniowych.  

Źródło: Psychology Today