powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Dodatkowa godzina snu, ale wieczór zaczyna się po południu. Co nam właściwie daje zmiana czasu? 

Jest coś wyjątkowo przygnębiającego w jesiennym momencie, kiedy człowiek kończy pracę, spogląda przez okno i odkrywa, że dzień właściwie już się skończył. Dopiero 16:30, a na ulicach zapalają się latarnie. Spacer trzeba zaplanować wcześniej, rower coraz częściej zostaje w garażu, a perspektywa spędzenia wieczoru pod kocem zaczyna wydawać się podejrzanie atrakcyjna.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·6 minut·
Dodatkowa godzina snu, ale wieczór zaczyna się po południu. Co nam właściwie daje zmiana czasu? 
Chcesz czytać więcej treści jak „Dodatkowa godzina snu, ale wieczór zaczyna się po południu. Co nam właściwie daje zmiana czasu?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

I chociaż doskonale wiem, że jesienią dni stają się coraz krótsze, coroczne przestawianie zegarków sprawia, że ten proces odczuwam znacznie mocniej. W niedzielę 25 października 2026 roku ponownie przejdziemy z czasu letniego na zimowy. O godzinie 3:00 cofniemy wskazówki na 2:00, dzięki czemu noc będzie formalnie o godzinę dłuższa. Możemy więc pospać trochę więcej, przynajmniej w teorii. W zamian słońce zacznie zachodzić wcześniej według naszych zegarków, a popołudnia będą wydawały się jeszcze krótsze.

Cały ten rytuał powtarzamy od lat, choć coraz trudniej znaleźć kogoś, kto rzeczywiście się z niego cieszy. Jedni narzekają na ciemne wieczory, inni na zaburzony rytm snu. A przecież zmiana czasu miała nam przede wszystkim ułatwiać życie. Warto więc sprawdzić, czy nadal spełnia swoje zadanie.

Godzina snu w prezencie? Nasz organizm niekoniecznie przyjmie ją z wdzięcznością

Jesienna zmiana czasu uchodzi za tę przyjemniejszą. W przeciwieństwie do marcowego przestawiania zegarków nie tracimy godziny snu. Możemy pójść spać o zwykłej porze i obudzić się później, nie spóźniając się przy tym na niedzielne śniadanie.

Problem polega na tym, że nasz organizm nie zna daty zmiany czasu. Funkcjonuje według własnego rytmu biologicznego, który przez ostatnie miesiące dostosowywał się do określonych godzin wstawania, jedzenia i odpoczynku.

Jeśli codziennie budzimy się o siódmej, w niedzielę możemy otworzyć oczy już o szóstej według nowego czasu. Podobnie wieczorem senność może pojawić się wcześniej, mimo że zegarek wskazuje jeszcze całkiem rozsądną godzinę.

Dla części osób będzie to drobna niedogodność, która minie po kilku dniach. Inni, szczególnie osoby mające problemy ze snem, pracownicy zmianowi czy rodzice małych dzieci, mogą odczuwać zmianę znacznie mocniej.

Zresztą wystarczy przyjrzeć się dziecku, które przez ostatnie tygodnie zasypiało o 20:00. Trudno oczekiwać, że nagle zrozumie, dlaczego rodzice postanowili przesunąć wieczorne rytuały. Podobną obojętność wobec naszych zegarkowych ustaleń wykazują zwierzęta przyzwyczajone do stałych pór karmienia.

W sobotę słońce zajdzie po 17:00. Dzień później już po 16:00

Najbardziej odczuwalną konsekwencją jesiennej zmiany czasu pozostaje przesunięcie godzin, w których korzystamy ze światła dziennego.

W Warszawie w sobotę 24 października słońce zajdzie około 17:23. W niedzielę będzie to już około 16:21. Różnica wygląda dramatycznie, chociaż przyroda oczywiście nie skróci nam dnia o całą godzinę. Zmienimy sposób odmierzania czasu, a rzeczywista długość dnia zmniejszy się tylko o kilka minut.

Jednocześnie zyskamy jaśniejszy poranek. W sobotę słońce wzejdzie około 7:17, a w niedzielę około 6:18. I właśnie tutaj pojawia się pewien problem. Dla osób wychodzących do pracy bardzo wcześnie dodatkowe poranne światło może być cenną korzyścią. Z kolei ci, którzy rozpoczynają dzień później i kończą obowiązki około 16:00 lub 17:00, tracą możliwość korzystania z jasnego popołudnia.

Mam wrażenie, że współczesny tryb życia sprawia, iż szczególnie mocno odczuwamy ten drugi scenariusz. Większość naszych planów odkładamy przecież na czas po pracy. Wtedy chcemy spacerować, uprawiać sport, spotykać się ze znajomymi albo zwyczajnie pobyć na świeżym powietrzu.

Nagle okazuje się, że na wszystkie te przyjemności zostaje nam znacznie mniej naturalnego światła.

Zmiana czasu miała oszczędzać energię. Dzisiaj ten argument mocno się zestarzał

Sezonowe przestawianie zegarków upowszechniło się w Europie podczas pierwszej wojny światowej. Chodziło przede wszystkim o oszczędzanie paliw wykorzystywanych do oświetlenia. Przesunięcie godzin aktywności miało pozwalać lepiej wykorzystywać światło słoneczne i ograniczać zużycie energii.

Pomysł powracał później w okresach kryzysów energetycznych, kiedy każda możliwość zmniejszenia zużycia paliw miała znaczenie gospodarcze. Tylko że od tego czasu nasze życie zmieniło się niemal nie do poznania. Mamy energooszczędne żarówki LED, klimatyzację, komputery, urządzenia działające przez całą dobę i znacznie bardziej zróżnicowane godziny pracy.

Badania nad wpływem czasu letniego na zużycie energii przynoszą niejednoznaczne rezultaty. W niektórych warunkach można odnotować niewielkie oszczędności, ale w innych korzyści są ograniczane przez większe zapotrzebowanie na ogrzewanie lub chłodzenie pomieszczeń.

Analizy europejskie wskazują, że całkowity wpływ sezonowej zmiany czasu na oszczędzanie energii jest niewielki.

Naukowcy wolą stabilny rytm. Ale czy lepszy byłby czas letni, czy zimowy?

Wpływ zmiany czasu na zdrowie od lat interesuje badaczy zajmujących się snem i rytmem dobowym. Szczególną uwagę zwracają na wiosenne przestawianie zegarków, kiedy tracimy godzinę odpoczynku i możemy przez pewien czas doświadczać większej senności oraz trudności z koncentracją. Jesienią sytuacja jest zwykle łagodniejsza, ale samo przesunięcie harmonogramu również może wywoływać przejściowe zaburzenia snu.

Amerykańska Akademia Medycyny Snu opowiada się za całkowitym zakończeniem sezonowego przestawiania zegarków. Co ciekawe, jej eksperci rekomendują pozostawienie przez cały rok czasu standardowego, czyli odpowiednika naszego czasu zimowego.

Z biologicznego punktu widzenia szczególnie ważne jest bowiem poranne światło, które pomaga regulować wewnętrzny zegar organizmu. Jasne poranki sprzyjają synchronizacji rytmu snu i czuwania, natomiast światło docierające późnym wieczorem może utrudniać zasypianie.

Przyznam, że sama najchętniej zachowałabym jasne letnie wieczory na dłużej. Jednak argumenty dotyczące zdrowia pokazują, że wybór jednego czasu na cały rok wymaga czegoś więcej niż kierowania się własnymi upodobaniami. Znaczenie mają również szerokość geograficzna, godziny rozpoczynania pracy i szkoły oraz naturalne warunki oświetleniowe zimą.

Unia Europejska chciała skończyć z przestawianiem zegarków. Co się stało?

W 2018 roku Komisja Europejska przeprowadziła konsultacje społeczne dotyczące sezonowej zmiany czasu. Wzięło w nich udział około 4,6 miliona respondentów, z których 84% opowiedziało się za rezygnacją z dotychczasowego rozwiązania.

Nie było to reprezentatywne badanie opinii wszystkich Europejczyków, ale skala zainteresowania pokazała, że temat budzi duże emocje. Rok później Parlament Europejski poparł propozycję zakończenia sezonowych zmian. Początkowo rozważano wprowadzenie nowych zasad już w 2021 roku.

Ostatecznie jednak państwa członkowskie nie osiągnęły porozumienia. Problemem pozostaje między innymi konieczność skoordynowania decyzji dotyczących stałego czasu, aby nie doprowadzić do niepotrzebnych komplikacji w transporcie, handlu i codziennym funkcjonowaniu sąsiadujących krajów.

Według aktualnych informacji Rady Unii Europejskiej ostateczna decyzja nadal nie została podjęta, a termin ewentualnego zniesienia zmian czasu pozostaje nieustalony.

W Polsce obowiązujące rozporządzenie obejmuje lata 2022-2026. Nie oznacza to jednak, że tegoroczne cofnięcie zegarków będzie ostatnim. Zakończenie okresu wskazanego w krajowych przepisach nie jest równoznaczne z automatycznym zniesieniem obowiązującego w Unii Europejskiej systemu.

Godzinę można przestawić w sekundę. Przyzwyczajenia potrzebują trochę więcej czasu

Na szczęście jesienna zmiana czasu dla większości z nas oznacza najwyżej kilka dni niewielkiego zamieszania. Warto jednak ułatwić sobie przejście na nowy harmonogram. Pomaga regularne zasypianie i wstawanie, korzystanie z naturalnego światła rano oraz unikanie intensywnego światła ekranów tuż przed snem. Jeśli mamy małe dzieci, można stopniowo przesuwać godziny posiłków i wieczornych rytuałów, zamiast zmieniać wszystko jednego dnia. Podobne rozwiązanie może sprawdzić się w przypadku zwierząt przyzwyczajonych do stałego planu dnia.

Sama dodatkowa godzina snu też nie jest przecież czymś, co musimy koniecznie wykorzystać. Znacznie lepiej zadbać o odpowiednią długość i regularność odpoczynku przez cały tydzień. W końcu nawet najlepiej zaplanowana niedziela nie zrekompensuje chronicznego niedosypiania.

Może czas przestać poprawiać naturę za pomocą zegarka?

Co roku, kiedy zbliża się ostatnia niedziela października, mam podobne odczucia. Najpierw przyjemna perspektywa dłuższego poranka, później zdziwienie, że za oknem tak szybko zrobiło się ciemno. A po kilku dniach zwyczajnie przyzwyczajam się do nowych godzin.

Właśnie ta łatwość przystosowania sprawia, że zmiana czasu wciąż pozostaje z nami. Narzekamy, dyskutujemy, przestawiamy zegarki i wracamy do codzienności. Dopiero za pół roku temat powraca, tym razem z perspektywą krótszej nocy.

Myślę jednak, że coraz więcej przemawia za zastanowieniem się nad sensem tego zwyczaju. Oszczędności energii są ograniczone, a stabilność rytmu dobowego ma znaczenie dla naszego funkcjonowania. Oczywiście nawet całkowita rezygnacja ze zmiany czasu nie sprawi, że zimą będzie więcej słońca. Wciąż będziemy żyli na szerokości geograficznej, na której jesienne i zimowe dni są krótkie. Moglibyśmy jednak przestać dwa razy w roku przestawiać własne życie o godzinę.

Na razie pozostaje nam niedzielny poranek z dodatkowym czasem na kawę. Szkoda tylko, że tego samego dnia popołudnie skończy się szybko. I właśnie dlatego mam coraz większe wątpliwości, czy ten coroczny zegarkowy bilans rzeczywiście wychodzi nam na korzyść.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Dodatkowa godzina snu, ale wieczór zaczyna się po południu. Co nam właściwie daje zmiana czasu?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX