Tak nazwano rosyjski eksperyment prowadzony w ramach przygotowań do wyprawy na Marsa. Jego głównym celem jest sprawdzenie reakcji psychicznych i fizycznych załogi w czasie lotu trwającego ponad 500 dni (stąd nazwa). Sześciu ochotników (Rosjanie, Chińczyk, Francuz i Włoch) zostało zamkniętych w symulatorze statku kosmicznego. Program testu obejmuje symulację startu, 250 dni lotu na Czerwoną Planetę, 30 dni badania jej powierzchni i 240 dni drogi powrotnej. Poprzedziły go dwie wstępne próby trwające 14 i 105 dni. Właściwy „lot” rozpoczął się 3 czerwca 2010 r. i zakończy się 5 listopada 2011 r.

Przez cały ten czas uczestnicy będą przebywali w odizolowanych od świata, pozbawionych okien pomieszczeniach objętości zaledwie 550 m3. Jedyny kontakt z Ziemią utrzymują przez internet; aby maksymalnie upodobnić warunki w symulatorze do rzeczywistych, komunikaty są przekazywane z 20-minutowym opóźnieniem. Zapas żywności i wody musi wystarczyć do końca misji.  Uczestników obowiązuje podobny regulamin jak załogę stacji orbitalnej – pięć dni pracy i dwa dni odpoczynku, który może jednak zostać zakłócony przez sytuacje awaryjne. Wszyscy podlegają stałej kontroli medycznej i psychologicznej. Za udział w eksperymencie otrzymają po 100 tys. dolarów.

Zdaniem krytyków przedsięwzięcie nie ma jednak zbyt wielkiej wartości, gdyż osoby biorące udział w symulowanym locie wiedzą, że nic im nie grozi. Natomiast członkowie prawdziwej wyprawy będą świadomi tego, że w razie niebezpieczeństwa nikt nie pospieszy im z pomocą. A właśnie to wywrze największy wpływ na ich psychikę i zachowanie.