powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Collezione 100 wygląda jak muzeum na dwóch kołach. Tyle że z mocą ponad 200 KM

Ducati ma wyjątkowy talent do tego, by zwykłą rocznicę zamienić w przedmiot pożądania. I trudno mi się temu dziwić, bo w motocyklach z Bolonii od dawna chodzi o coś więcej niż suchą specyfikację. Można oczywiście rozmawiać o mocy, masie, zawieszeniu i hamulcach, ale przy Ducati równie ważne jest to, jak maszyna wygląda zaparkowana przed kawiarnią, jak brzmi, gdy ktoś przekręca manetkę trochę zbyt ochoczo, i jaką historię dopowiada właściciel, zanim jeszcze włoży kask.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Collezione 100 wygląda jak muzeum na dwóch kołach. Tyle że z mocą ponad 200 KM

fot. Ducati

Chcesz czytać więcej treści jak „Collezione 100 wygląda jak muzeum na dwóch kołach. Tyle że z mocą ponad 200 KM"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Na stulecie marki powstała Collezione 100, czyli dziesięć współczesnych modeli ubranych w malowania inspirowane przeszłością. Każdy wariant zostanie wyprodukowany w liczbie 100 sztuk. W praktyce oznacza to 1000 motocykli, które pewnie w dużej części zobaczą więcej klimatyzowanych garaży niż mokrego asfaltu. I choć brzmi to trochę jak żart z kolekcjonerstwa, jest w tym logika. Ducati sprzedaje tu motocykl, ale równie mocno sprzedaje wejściówkę do własnego archiwum.

Rocznica jako pretekst do pięknej przesady

Collezione 100 obejmuje dziesięć modeli: Panigale V4 S 100, Panigale V2 S 100, Streetfighter V4 S 100, Monster 100, XDiavel V4 100, Diavel V4 RS 100, Multistrada V4 RS 100, Scrambler 100, Hypermotard V2 SP 100 i DesertX 100. Każdy z nich odwołuje się do innego fragmentu historii Ducati – od 750 Imola Desmo z 1972 roku, przez 250 Scrambler z 1962 roku, po bardziej osobliwe inspiracje w rodzaju Pantah Ice z początku lat 80.

To jest ten rodzaj jubileuszu, który łatwo skwitować przewróceniem oczami. Kolejne limitowane malowania, numerowana tabliczka, specjalne dodatki, trochę brązu, trochę Alcantary i już można mówić o kolekcji. Tyle że Ducati ma jedną przewagę nad wieloma markami próbującymi podobnych sztuczek: jego przeszłość naprawdę ma kolor, dźwięk i konkretne punkty zaczepienia. Nie trzeba dorabiać legendy na siłę, bo ona już jest. Wystarczy ją dobrze podświetlić.

fot. Ducati

W tych motocyklach pojawiają się charakterystyczne detale: siedzenia z Alcantary albo skóry, haftowane logo Ducati 100, elementy w odcieniu Centenario Bronze, numerowane tabliczki, dedykowane pokrowce, stojaki, certyfikaty autentyczności i grafiki podpisane przez Ugo Nespolo. W części modeli dochodzi też suche sprzęgło, czyli detal, który dla jednych jest czystą mechaniką, a dla innych jednym z najbardziej rozpoznawalnych dźwięków świata Ducati. Przy takiej serii nawet ceremonia uruchamiania na ekranie zegarów staje się elementem przedstawienia. Trochę przesada? Oczywiście. Ale akurat w tym segmencie przesada bywa walutą.

Dziesięć maszyn, dziesięć różnych rodzajów tęsknoty

Najbardziej spektakularnie wypada Panigale V4 S 100, inspirowana 750 Imola Desmo. To motocykl z silnikiem V4 o mocy 216 KM, z masą 187 kg bez paliwa i ceną 102 000 euro, czyli około 431 tysięcy zł. W tej kwocie jest już oczywiście dużo więcej niż sam sprzęt do jazdy. To raczej obiekt dla kogoś, kto chce mieć w garażu współczesną interpretację jednego z najważniejszych momentów w historii marki.

Panigale V2 S 100 kosztuje 42 000 euro, czyli około 178 tysięcy zł, i na papierze wygląda bardziej przystępnie, choć to słowo przy takich cenach trzeba traktować ostrożnie. Streetfighter V4 S 100, XDiavel V4 100, Diavel V4 RS 100 i Multistrada V4 RS 100 wchodzą już w rejony 72 000 euro, czyli około 305 tysięcy zł. Monster 100 wyceniono na 26 000 euro, czyli około 110 tysięcy zł, Scrambler 100 na 24 000 euro, czyli około 102 tysięcy zł, Hypermotard V2 SP 100 na 30 000 euro, czyli około 127 tysięcy zł, a DesertX 100 na 32 000 euro, czyli około 135 tysięcy zł.

Patrząc na tę rozpiętość, mam wrażenie, że Ducati bardzo świadomie rozgrywa kilka typów marzeń. Panigale przemawia do tych, którzy chcą mieć w garażu kawałek torowej mitologii. Scrambler jest bardziej sentymentalny, lżejszy w charakterze, trochę jak pocztówka z czasów, gdy motocykl mógł jeszcze wyglądać prosto i bezpretensjonalnie. DesertX 100 dorzuca do tego odrobinę rajdowego romantyzmu, choć pewnie niewielu właścicieli będzie chciało sprawdzać limitowany lakier w prawdziwym piachu i kamieniach.

fot. Ducati

Kolekcjonerstwo na dwóch kołach ma coraz mniej wspólnego z rozsądkiem

Współczesny rynek motocykli coraz mocniej przypomina rynek zegarków. Liczy się nie tylko funkcja, ale też limitacja, numer, historia, kolor i możliwość powiedzenia, że takiego samego egzemplarza nie ma prawie nikt. Ducati doskonale to rozumie. Collezione 100 nie jest więc odpowiedzią na pytanie, jakiego motocykla potrzebuje przeciętny kierowca.

Motoryzacja zbyt często wspomina przeszłość w formie taniego retro, które sprowadza się do naklejki i kilku beżowych akcentów. Ducati sięga po konkretne modele, konkretne zwycięstwa i konkretne graficzne tropy. Czasem robi to bardzo dosłownie, czasem bardziej swobodnie, ale przynajmniej wiadomo, skąd te kolory przyszły.

Oczywiście można się spierać, czy limit 100 sztuk na model nie jest przypadkiem idealnie skrojonym narzędziem do pompowania pożądania. Jest. Można też założyć, że część egzemplarzy szybko stanie się inwestycją, a nie motocyklem. Też prawda. Tylko że trudno mieć o to pretensję akurat do Ducati. Marka od lat żyje na granicy sportu, designu, hałasu i kolekcjonerskiego snobizmu. Collezione 100 jedynie mówi to głośniej niż zwykle.

fot. Ducati

Piękne maszyny, które pewnie będą jeździły za mało

Mam z tą kolekcją jeden problem. Motocykl, nawet najdroższy i najbardziej limitowany, najpełniej istnieje w ruchu. Na postoju można podziwiać lakier, detale, proporcje i tabliczkę z numerem, ale dopiero jazda sprawia, że cały ten mechaniczny ceremoniał nabiera sensu. Przy Collezione 100 nietrudno sobie wyobrazić właścicieli, którzy będą odpalać te maszyny rzadziej, niż powinni. Z ostrożności, z kalkulacji, z obawy przed utratą wartości.

A szkoda, bo właśnie w tym tkwi mały paradoks jubileuszowych Ducati. Powstały jako hołd dla motocykli, które budowały legendę na torach, drogach i w realnym świecie, a same mogą skończyć jako perfekcyjnie zakonserwowane eksponaty. Piękne, pożądane, drogie i trochę unieruchomione przez własną wyjątkowość.

fot. Ducati

Mimo tego Collezione 100 dobrze pokazuje, dlaczego Ducati wciąż potrafi rozgrzewać emocje. Nie każda marka może wyjąć z archiwum dziesięć historii i zamienić je w dziesięć współczesnych motocykli bez wrażenia pustego gestu. Ducati może.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Collezione 100 wygląda jak muzeum na dwóch kołach. Tyle że z mocą ponad 200 KM"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX