powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Coraz więcej e-bike’ów chce być wszystkim naraz. QWIC wybiera spokojniejszą drogę i to bardzo ciekawy pomysł

Rynek rowerów elektrycznych trochę się rozpędził. Coraz częściej widzę modele, które mają rozwiązać każdy możliwy problem naraz: zawieźć do pracy, przewieźć zakupy, udawać trekkingówkę, czasem jeszcze wyglądać jak futurystyczny gadżet z aplikacją do wszystkiego. Rozumiem ten kierunek, bo e-bike stał się pełnoprawnym środkiem transportu, a nie tylko ciekawostką dla entuzjastów. Mimo to od czasu do czasu dobrze zobaczyć rower, który wybiera prostszą drogę.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Coraz więcej e-bike’ów chce być wszystkim naraz. QWIC wybiera spokojniejszą drogę i to bardzo ciekawy pomysł

fot. QWIC

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google

QWIC Signal właśnie taki jest. Holenderska marka przygotowała miejski rower elektryczny, który nie epatuje wielką baterią ani rozbudowanym osprzętem. Ma być lekki jak na e-bike, możliwie bezproblemowy w codziennym użyciu i na tyle praktyczny, by nie wymagać od właściciela ciągłego zajmowania się nim. W tej prostocie jest sporo uroku, choć nie wszystkie decyzje projektowe będą równie wygodne dla każdego.

Miejski e-bike, który wyraźnie zna swoje zadanie

Signal został zaprojektowany głównie z myślą o krótkich, codziennych trasach: do pracy, po zakupy, na spotkanie kilka dzielnic dalej. To zresztą bardzo holenderskie podejście do roweru. Nie chodzi o weekendową wyprawę przez pół województwa, tylko o pojazd, który rano nie robi problemów i nie wymaga przebierania się w sportowy strój.

Widać to w wyposażeniu. Są pełne błotniki, oświetlenie o mocy 80 luksów i tylny bagażnik. Rama występuje w wersji klasycznej oraz z niskim przekrokiem, a do wyboru są trzy kolory: czarny Asphalt Black, szary Concrete Grey i żółty Oker Yellow. Ten ostatni akurat bardzo mi pasuje do charakteru roweru, bo Signal nie wygląda jak kolejny anonimowy szary środek transportu. Jest oszczędny w formie, ale nie nudny.

fot. QWIC

Bagażnik warto jednak potraktować z małą gwiazdką. Ma udźwig 20 kilogramów, więc spokojnie przyjmie torbę czy nieduże zakupy, ale nie jest kompatybilny z popularnymi systemami szybkiego montażu pokroju MIK, Racktime czy Klickfix. Dla części osób będzie to detal, dla innych – zwłaszcza przy codziennym dojeżdżaniu z sakwą – rzecz, którą dobrze wiedzieć przed zakupem.

Jeden bieg i pasek zamiast łańcucha

Najbardziej charakterystyczna decyzja dotyczy napędu. QWIC Signal nie ma klasycznej przerzutki. To singlespeed, czyli rower z jednym przełożeniem, wspierany przez silnik w tylnej piaście. Do tego dochodzi pasek karbonowy zamiast łańcucha. Z punktu widzenia codziennego użytkownika oznacza to mniej brudu, mniej smarowania i mniej rytuałów serwisowych, które często kończą się odkładaniem roweru „na później”.

Mam do takich konstrukcji sporo sympatii, bo w miejskim rowerze naprawdę nie zawsze potrzebujemy mechanicznego kombajnu. Jeśli ktoś jeździ głównie po płaskim, a codzienna trasa wygląda podobnie, jeden bieg może być wystarczający. Holandia daje producentom dość komfortowe warunki do takich eksperymentów, bo tam brak przełożeń nie brzmi jak proszenie się o kłopoty. W Polsce odbiór może być bardziej zależny od miasta i konkretnej trasy.

fot. QWIC

Silnik oferuje 42 Nm momentu obrotowego. Jak na jednostkę w tylnej piaście to solidna wartość i właśnie ona ma częściowo rekompensować brak przerzutek. Na łagodnych podjazdach czy przy ruszaniu spod świateł powinno być łatwiej, ale nie oczekiwałabym, że Signal stanie się dzięki temu idealnym kompanem na mocno pofałdowane przedmieścia. To nadal rower projektowany przede wszystkim do uporządkowanej, miejskiej codzienności.

20,6 kg brzmi dobrze, dopóki nie trzeba ładować roweru w mieszkaniu

QWIC podkreśla, że Signal jest najlżejszym e-bike’iem w ofercie marki. Waży 20,6 kg razem z akumulatorem, co w miejskiej kategorii elektryków jest wynikiem sensownym. Nie mówimy o rowerze, który wnosi się na czwarte piętro jedną ręką, ale przy schodach, podziemnym przejściu czy manewrowaniu w ciasnej rowerowni różnica względem cięższych modeli potrafi być odczuwalna.

Tyle że ceną za niższą masę jest akumulator wbudowany na stałe w ramę. Ma pojemność 360 Wh, pozwala przejechać do 60 kilometrów i ładuje się do pełna w około 3,5 godziny. Na papierze wygląda to rozsądnie. Przy codziennych, kilku- czy kilkunastokilometrowych trasach taki zasięg może wystarczyć na parę dni spokojnej jazdy. Problem pojawia się wtedy, gdy rower stoi w piwnicy bez gniazdka albo we wspólnej rowerowni, do której nie mamy ochoty ciągnąć przedłużacza. Wyjmowana bateria jest mniej elegancka, ale w wielu mieszkaniach zwyczajnie wygodniejsza.

fot. QWIC

Tu mam mieszane uczucia. Rozumiem intencję – zintegrowany akumulator poprawia wygląd, utrudnia kradzież samej baterii i pomaga utrzymać rozsądną wagę. Jednocześnie miejski rower z niewyjmowanym ogniwem wymaga nieco bardziej „dopasowanego” zaplecza. Kto ma garaż albo łatwy dostęp do gniazdka, pewnie wzruszy ramionami. Kto mieszka w bloku, może już patrzeć na ten pomysł mniej entuzjastycznie.

Komfort zamiast sportowej pozy. I dobrze

Signal ma regulowany wspornik kierownicy, co pozwala lepiej dopasować pozycję. Nie ma za to amortyzowanego widelca. Z jednej strony to kolejny element uproszczenia konstrukcji, z drugiej – przy polskich nawierzchniach decyzja budząca lekką ostrożność. Producent stawia na dość szerokie opony Kenda Alluvium 45-622, które mają poprawić komfort i odporność na przebicia, ale cudów oczywiście nie zrobią. Na gładkiej ścieżce rowerowej będzie przyjemnie, na kostce i popękanym asfalcie charakter miejskiego minimalizmu może być bardziej wyczuwalny w nadgarstkach.

Do tego dochodzą hydrauliczne hamulce tarczowe z przodu i z tyłu, cyfrowy wyświetlacz oraz port USB. Wszystko jest raczej podporządkowane temu, by rower był codziennym narzędziem, a nie elektroniczną zabawką z nadmiarem dodatków.

fot. QWIC

Nie jest tani, ale nie wygląda na przypadkowo wyceniony

QWIC Signal kosztuje 2399 euro, czyli około 10 200 zł. To kwota, przy której trudno mówić o spontanicznym zakupie miejskiego środka transportu. Jednocześnie w świecie dobrze wyposażonych rowerów elektrycznych nie jest to cena z kosmosu, zwłaszcza że dostajemy pasek zamiast łańcucha, hydrauliczne hamulce, gotowe wyposażenie do codziennej jazdy i konstrukcję wyraźnie pomyślaną jako całość, a nie zestaw przypadkowo zebranych komponentów.

Signal nie będzie rowerem dla wszystkich. Osoby szukające dużego zasięgu, wyjmowanej baterii, bogatszego zakresu przełożeń albo bardziej uniwersalnego charakteru znajdą sensowniejsze propozycje. Ale jako miejski e-bike dla kogoś, kto chce jeździć często, niewiele przy nim robić i nie czuje potrzeby zamieniania roweru w mobilne centrum dowodzenia – ma w sobie sporo logiki.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google
Udostępnij
FacebookX