Najczęstszą chorobą przenoszoną drogą płciową w Stanach Z jednoczonych jest wirus brodawczaka ludzkiego, znany również jako HPV. Szacuje się, że nawet 80 proc. populacji USA było w pewnym momencie swojego życia narażone na działanie tego wirusa. Tym bardziej, że to wirus, przed którym nie chronią w pełni prezerwatywy  i może być z łatwością przekazywany podczas seksu oralnego.

Udział HPV w powstawaniu raka szyjki macicy jest dziś niepodważalny, ale dopiero od niedawna mówi się o tym, że u mężczyzn może mieć związek z rozwojem nowotworów jamy ustnej i gardła.  Szacuje się, że do 2020 roku odsetek zachorowań na nowotwory w obrębie jamy ustnej i szyi (gardło, migdałki, grzbiet języka) związanych z wirusem HPV przewyższy wskaźnik przypadków raka szyjki macic*. A za 20 lat większość nowotworów będzie wywołana właśnie przez wirus HPV, w mniejszym stopniu zaś przez palenie tytoniu i spożywanie alkoholu.

Istnieje ponad 100 odmian wirusa brodawczaka ludzkiego i nie wszystkie prowadzą do problemów ze zdrowiem. Jak wynika z opublikowanego niedawno raportu CDC (Centers for Disease Control and Prevention) w latach 2011–2014 więcej mężczyzn (6,8%) niż kobiet (1,2%) było zarażonych szczepem HPV, o którym wiadomo, że powoduje raka.

Badania dowiodły, że głównym źródłem zakażenia HPV w przypadku pacjentów z nowotworem gardła był seks oralny.

Cunnilingus, metoda seksu oralnego polegająca na stymulowaniu narządów płciowych partnerki, sprzyja zarażeniu wirusem brodawczaka ludzkiego, co w konsekwencji może prowadzić do rozwoju nowotworów w obrębie jamy ustnej i gardła.

- Kiedy mówimy o nowotworze wywołanym przez HPV, często przyjmujemy, że osoba chora miała wielu partnerów seksualnych i prowadziła nieodpowiedzialne życie seksualne. To nieprawda  - mówi Krzysztof Misiukiewicz, onkolog z Centrum Mount Sinai. - Mamy pacjentów, którzy są wiernymi małżonkami od 60 lat  i niestety również chorują.

Dobra wiadomość jest taka, że rokowania dla niepalących pacjentów onkologicznych z nowotworem wywołanym przez HPV, są optymistyczne. - Nawet wielu z tych, u których rak powrócił po remisji, ma duże szanse na przeżycie - mówi Misiukiewicz.

 

Rozwiązanie? Szczepionka

Jak zapobiec rozprzestrzenianiu choroby? Obecnie jedynym sposobem zabezpieczenia przed rozwojem nowotworu wywołanego przez HPV - zarówno  szyjki macicy, prącia, odbytu jak i okolic jamy ustnej i gardła - jest szczepienie. Ponieważ szczepionka działa tylko na te osoby, które nie były jeszcze narażone na działanie wirusa (a każdego roku jakąś formą wirusa zaraża się ok. 14 milionów ludzi!), szczepionkę przeciwko HPV należy wykonać w młodym wieku, jeszcze przed rozpoczęciem aktywnego życia seksualnego. Sugerowany wiek to 11-12 lat (do 26 r.ż. u kobiet  i do 21 r.ż. u mężczyzn).

- Jedynie szczepienie młodych ludzi przed rozpoczęciem aktywności seksualnej mogłoby w końcu doprowadzić do zmniejszenia zachorowalności - mówi dr Misiukiewicz.

Niestety, do dziś zaszczepionych zostało niewiele osób. W Stanach szczepionka przeciwko HPV została zatwierdzona w 2006 r. dla dziewcząt, a w 2010 r. dla chłopców, a jedynie 40 proc. dziewczynek w wieku 13-17 lat otrzymało wszystkie trzy dawki szczepionki i jedynie 21,6 proc. chłopców (dane pochodzą z 2014 roku).

Jak zauważa Misiukiewicz, wśród wielu rodziców pokutuje przekonanie, że takie szczepienie jest przyzwoleniem na „rozwiązłość” i ryzykowne zachowania seksualne. To ogromny błąd wnioskowania.

Nie chodzi też o to, żeby unikać seksu oralnego, a raczej o to, by zaszczepić się odpowiednio wcześniej.

 

* W przeciwieństwie do raka szyjki macicy, który można wykryć na wczesnym etapie regularnych badań cytologicznych, w przypadku nowotworów jamy ustnej związanych z HPV brakuje  interwencji profilaktycznych.

 

Źródło: www.vice.com