Nowy Crocs Tembo II RO został przygotowany z myślą o chłodniejszych miesiącach i wygląda trochę tak, jakby klasyczny piankowy chodak zapisał się na intensywny kurs survivalu. Jest Polartec, jest Vibram, jest zdecydowanie bardziej terenowa podeszwa. Zabawne jest tylko to, że charakterystyczne otwory nadal zostały na swoim miejscu.
Crocs nie pozbył się własnego charakteru w pogoni za zimowym butem. Zamiast tego wziął swoją dziwną, ale piekielnie wygodną formułę i dołożył do niej rozwiązania znane z dużo poważniejszego obuwia outdoorowego.
Crocs sięgnął po pomysł sprzed 16 lat
Tembo II RO ma dłuższą historię, niż może sugerować wygląd nowego produktu. Pierwszy Crocs Tembo pojawił się już w 2010 roku. Był hybrydą chodaka i zimowego obuwia, z ociepleniem oraz wysokim kołnierzem z nylonu ripstop, który można było ściągnąć sznurkiem. Model nie zrobił wówczas spektakularnej kariery, ale po kilkunastu latach marka zdecydowała się wrócić do pomysłu.
Nowa wersja wygląda znacznie lżej. Zniknął wysoki tekstylny kołnierz, sylwetka stała się smuklejsza i trochę bliższa sneakerom. Nadal jednak mamy znajomy korpus wykonany z charakterystycznego dla Crocsów tworzywa i perforacje na przodzie.

Właśnie tutaj pojawia się pierwszy problem zimowych Crocsów. Otwory, które latem zapewniają wentylację i pozwalają szybko pozbyć się wody, w listopadzie zaczynają działać zdecydowanie mniej korzystnie. Marka rozwiązała ten problem w dość sprytny sposób.
Polartec zamienia chodaka w but na chłodne dni
W środku Tembo II RO znalazł się wyjmowany tekstylny botek z ociepleniem Polartec. To rozwiązanie dużo ciekawsze niż zwykłe wszycie futrzanej podszewki.
Polartec od lat dostarcza techniczne materiały wykorzystywane w odzieży outdoorowej i wyposażeniu przeznaczonym na chłodne warunki. Z jego tkanin korzystają między innymi marki takie jak Patagonia czy Arc’teryx. W Crocsach materiał ma stworzyć ciepłą warstwę wokół stopy i ograniczyć największą wadę klasycznego modelu podczas chłodnych miesięcy.
Co ważne, całą wkładkę można wyjąć. Łatwiej będzie ją wyczyścić i wysuszyć, a gdy zrobi się cieplej, użytkownik może korzystać z samego piankowego buta. Mocowanie uzupełnia nylonowy system stabilizujący stopę.
To akurat rozumiem bardziej niż zwykłe Crocsy wyłożone futerkiem. Stała wyściółka w bucie, który z założenia ma być łatwy do mycia, potrafi po kilku miesiącach stać się pielęgnacyjnym utrapieniem. Wyjmowany element jest znacznie praktyczniejszym rozwiązaniem.

Vibram pod Crocsem wygląda zabawnie tylko przez pierwsze kilka sekund
Jeszcze poważniej robi się pod stopą. Crocs Tembo II RO korzysta z gumowej podeszwy Vibram, a więc rozwiązania kojarzonego przede wszystkim z butami trekkingowymi, górskimi i technicznym obuwiem outdoorowym.
Producent zastosował bieżnik przygotowany z myślą o zwiększeniu przyczepności oraz trwałości. Konstrukcja ma lepiej radzić sobie na mokrych i śliskich nawierzchniach niż typowa piankowa podeszwa Crocsów.
Nie oznacza to oczywiście, że nagle dostaliśmy zimowego buta wyprawowego. Nadal mówimy o lekkiej hybrydzie chodaka i obuwia lifestyle’owego. Na zasypany śniegiem szlak wybrałabym coś znacznie bardziej zabudowanego. Na kemping, weekendowy wyjazd, spacer, drogę do samochodu czy codzienne chodzenie po mieście taki zestaw zaczyna jednak wyglądać całkiem rozsądnie.
Zwłaszcza że właśnie w takich zastosowaniach Crocsy od dawna mają wierne grono użytkowników. Łatwo je założyć, są lekkie, można je szybko umyć i trudno przejmować się każdą plamą czy zachlapaniem.

100 dolarów za Crocsy brzmi inaczej, gdy spojrzymy na materiały
Tembo II RO zadebiutowały 27 sierpnia 2026 roku. Na start przygotowano dwa warianty kolorystyczne – intensywny pomarańczowy Orange Zing oraz stonowany szary Elephant. Cena na rynku amerykańskim wynosi 100 dolarów, czyli około 373 zł.
Kilkaset złotych za Crocsy jeszcze kilka lat temu mogłoby brzmieć jak dobry żart. Dzisiaj sytuacja wygląda trochę inaczej. Marka dawno wyszła poza prosty piankowy chodak, a tutaj w cenie dostajemy również podeszwę Vibram i wyjmowane ocieplenie Polartec.
Bardziej interesuje mnie jednak coś innego. Tembo II RO dobrze pokazują, jak mocno zmieniło się nasze podejście do obuwia. Coraz mniej osób ma ochotę cierpieć dla eleganckiej sylwetki buta, jeśli może dostać coś wygodnego, lekkiego i jeszcze technicznie sensownego. Moda outdoorowa przeniknęła do miasta tak bardzo, że membrany, techniczne tkaniny i agresywne bieżniki przestały być zarezerwowane dla ludzi wychodzących w góry.
