W efekcie powstał jeden z bardziej charakterystycznych wariantów Club Sport Worldtimera. Nadal jest elegancki, ma zaledwie 9,9 mm grubości i mieści skomplikowany mechanizm czasu światowego w 40-milimetrowej kopercie. Jednocześnie po zmroku wygląda niemal jak zegarek z zupełnie innej kolekcji.
Jeżeli zegarek powstał dla osób przemieszczających się między strefami czasowymi, możliwość szybkiego odczytania danych podczas nocnego lotu wydaje się znacznie sensowniejsza niż świecenie tarczy wyłącznie dla zdjęcia na Instagramie.
Czarna tarcza wcale nie jest tutaj najważniejszą zmianą
Club Sport neomatik Worldtimer pojawił się w 2025 roku i od początku wyróżniał się dość nietypowym podejściem do komplikacji czasu światowego. NOMOS zrezygnował z potężnej koperty oraz gęstej tarczy przypominającej kokpit samolotu.
W wersji dark zachowano ten sam układ, ale zwiększono ilość materiału luminescencyjnego. Super-LumiNova trafia teraz na główne wskazówki i indeksy, pierścień z nazwami miast oraz wskaźnik czasu domowego znajdujący się na godzinie 3.
Po zmroku czarne tło znika wizualnie, a pozostają najważniejsze elementy informacyjne. Błękitna poświata podkreśla pierścień stref czasowych i sprawia, że konstrukcja nabiera znacznie bardziej technicznego charakteru.
Za dnia sytuacja wygląda spokojniej. Emaliowana czerń kontrastuje z ciepłą bielą oznaczeń, a wskaźnik czasu domowego otrzymał czerwone i niebieskie akcenty rozróżniające dzień od nocy.
Jedno naciśnięcie i jesteśmy w kolejnej strefie
Obsługa Worldtimera została pomyślana zaskakująco prosto. Główna tarcza pokazuje czas lokalny, natomiast mały 24-godzinny wskaźnik na godzinie 3 pozwala obserwować czas w domu albo w innym wybranym miejscu.

Po przylocie do kolejnej strefy wystarczy użyć przycisku znajdującego się przy godzinie 2. Każde naciśnięcie przesuwa wskazówkę godzinową i pierścień miast o jedną pozycję.
Minuty pozostają bez zmian, więc nie trzeba ponownie ustawiać zegarka po każdym locie. Dla kogoś, kto regularnie podróżuje pomiędzy kontynentami, właśnie taki drobiazg może być bardziej użyteczny niż komplikacje wyglądające efektownie głównie w katalogu.
Na pierścieniu znajdują się skróty miast i kodów reprezentujących poszczególne strefy. NOMOS zachował przy tym swoją typową oszczędność. Informacji jest dużo, ale tarcza nadal pozostaje czytelna.
Worldtimer o grubości poniżej 10 mm to mały pokaz możliwości
Zegarki obsługujące kilka stref czasowych mają naturalną tendencję do tycia. Dodatkowe mechanizmy zajmują miejsce, więc duże koperty nikogo w tej kategorii specjalnie nie dziwią.
NOMOS zmieścił swój Worldtimer w kopercie o średnicy 40 mm i grubości 9,9 mm. Lug-to-lug wynosi 48 mm. To proporcje zdecydowanie bardziej codzienne niż sugerowałaby liczba funkcji widocznych na tarczy.
Duża część zasługi przypada kalibrowi DUW 3202. Automatyczny mechanizm manufakturowy ma zaledwie 4,8 mm grubości, ponieważ komplikację czasu światowego zintegrowano bezpośrednio z przekładnią.
Mechanizm oferuje do 42 godzin rezerwy chodu i wykorzystuje 37 kamieni. Przez szafirowy dekiel można zobaczyć charakterystyczne dla Glashütte pasy zdobiące mostki, niebieskie śruby oraz dwukierunkowy rotor ozdobiony złotą kulą ziemską.
Przy takim zegarku szkoda byłoby zresztą zamykać mechanizm pod pełnym stalowym deklem.
Można z nim podróżować bez przesadnej ostrożności
Club Sport ma stalową kopertę 316L, zakręcaną koronkę i wodoodporność do 10 ATM. Można więc spokojnie pływać, a zegarek nie wymaga zdejmowania przy każdym kontakcie z wodą.
Ciekawym detalem jest czerwony pierścień widoczny przy koronce. Jeśli się pojawia, oznacza, że korona nie została całkowicie dokręcona, a deklarowana wodoodporność nie jest wtedy gwarantowana. Proste rozwiązanie, które może oszczędzić bardzo kosztownego błędu.
Standardowo zegarek trafia na stalową bransoletę Club Sport z systemem szybkiej wymiany. Dostępne są również tekstylny pasek w kolorze niebiesko-czarnym i czarny pasek z cordovanu.

Całość pozostaje więc znacznie bliżej sportowego zegarka do codziennego używania niż delikatnego worldtimera wyciąganego z pudełka jedynie przy okazji dalszego wyjazdu.
Dość drogo, jak za mechaniczny odpowiednik zegara na lotnisku
NOMOS Club Sport neomatik Worldtimer dark kosztuje 4 400 euro, czyli około 19 300 zł. Jak na mechaniczny zegarek z autorskim kalibrem, komplikacją czasu światowego, stalową bransoletą i konstrukcją poniżej 10 mm grubości trudno uznać tę cenę za szczególnie ekstrawagancką na tle luksusowego zegarmistrzostwa.
Oczywiście smartfon pokaże godzinę w Tokio, Nowym Jorku i Sydney szybciej, taniej i z większą dokładnością. Tego sporu mechaniczny zegarek nie wygrałby nawet 30 lat temu.
Worldtimer kupuje się z zupełnie innego powodu. Podoba mi się możliwość spojrzenia na niewielki mechaniczny przedmiot na nadgarstku i sprawdzenia, która godzina jest po drugiej stronie świata, bez wyjmowania czegokolwiek z kieszeni.
Wersja dark dodaje do tego jeszcze jeden przyjemny moment. Kiedy światła w samolocie gasną, większość tarczy znika, a miasta i godziny zaczynają świecić. Trochę efektowne, trochę niepotrzebne i jednocześnie zaskakująco praktyczne. W zegarkach taki zestaw cech potrafi być bardzo przekonujący.
