Nawet badania potwierdzają, że obraz współczesnego świata w naszych oczach jest bardzo daleki od ideału. Wiele osób uważa, iż podstawowa ludzka przyzwoitość znajduje się w odwrocie – tak wykazały odpowiedzi z badania przeprowadzonego w 60 krajach. Z kolei amerykański sondaż z 2025 roku wykazał, że niemal połowa respondentów jest przekonana, że poziom nieuprzejmości stale rośnie. Tylko czy na pewno tak jest?
Świat schodzi na psy? A może to my myślimy o nim coraz gorzej?
Jakiś czas temu moja przyjaciółka zgubiła portfel, w którym oprócz dokumentów miała także sporą ilość gotówki. Od razu zaczęła blokować karty, zastrzegła dowód i pogodziła się ze stratą środków, bo przecież nikt tego nie odda. Tymczasem jeszcze tego samego dnia miała portfel z powrotem i to z całą zawartością. Uczciwy znalazca zajrzał do środka, znalazł jej wizytówkę i zadzwonił. Musiała tylko poczekać, aż skończą mu się zajęcia, by zgubę odebrać. To prozaiczna sytuacja, która zapewne zdarzyła się wielu osobom i zapewne, tak samo, jak moja przyjaciółka, większość z góry zakładała najgorsze.
Nie dziwię się temu, ciągle przecież słyszy się o wykorzystywaniu danych pozyskanych w ten sposób, próbie kradzieży z kart i innych niezbyt przyjemnych sytuacjach. Ciężko więc być optymistycznym w takich okolicznościach.

Wartości, którymi kierują się ludzie w codziennym życiu od lat są tematem badań naukowców. W końcu to właśnie one wpływają na nasze decyzje, relacje i sposób traktowania innych. Gdyby więc faktycznie dochodziło do powszechnego moralnego upadku, który zakładamy na podstawie obrazu świata kreowanego w mediach, to właśnie w badaniach byłoby to od razu widoczne. Tymczasem wyniki mówią coś zupełnie innego. Przyznam się szczerze, że to naprawdę mnie zaskoczyło.
W jednym z największych projektów obejmujących ponad 32 tysiące osób z 49 różnych grup kulturowych najwyżej ocenianymi wartościami okazały się uczciwość, lojalność i gotowość do pomagania innym. Na samym końcu znalazły się natomiast bogactwo, dominacja nad innymi i dążenie do władzy. Co ciekawe, podobny obraz utrzymuje się od wielu lat. Analizy danych z ponad 30 europejskich krajów pokazują, że od początku XXI wieku nie doszło do żadnej rewolucji obyczajowej, która miałaby świadczyć o masowym zaniku podstawowych zasad współżycia społecznego.
Równie zaskakujące są podobieństwa między grupami, które zwykle przedstawia się jako skrajnie podzielone. Badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że sympatycy Partii Demokratycznej i Republikańskiej mają znacznie więcej wspólnych wartości, niż sugerują polityczne spory. Podobne wnioski płyną z analiz wyborców brexitowych w Wielkiej Brytanii. Oczywiście, w sondażach można powiedzieć wszystko, a kiedy człowiek wie, że bierze udział w badaniu, może zachowywać się zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Dlatego właśnie naukowcy coraz częściej analizują nie deklaracje, lecz prawdziwe zachowania.
Ludzie nie tylko deklarują dobroć. Często naprawdę pomagają
W jednym z badań przeanalizowano nagrania z kamer monitoringu rejestrujące konflikty w przestrzeni publicznej. Okazało się, że w dziewięciu na dziesięć przypadków obecni świadkowie podejmowali próbę interwencji. Co ważne, podobne wyniki odnotowano w różnych krajach, między innymi w Wielkiej Brytanii, Holandii i Republice Południowej Afryki. Nie zabrakło tu też klasycznych eksperymentów ze „zgubionymi” portfelami, zostawianymi w różnych miejscach świata. Chodziło oczywiście o sprawdzenie, ile z nich wróci do właścicieli. Paradoksalnie te zawierające gotówkę były oddawane częściej niż puste. Im większa była kwota w środku, tym większa szansa, że znalazca postanowi zwrócić zgubę.
Innym razem wzięto osoby z siedmiu krajów i wręczono im równowartość 10 tysięcy dolarów. Nie mieli żadnych wytycznych, mieli to po prostu wydać. Tu również wyniki były bardzo optymistyczne, bo średnio niemal połowa pieniędzy była przeznaczana na potrzeby innych osób, a znaczna część przekazywana na organizacje charytatywne. Zresztą, nie trzeba daleko szukać kolejnych przykładów, bo niedawno wszyscy byliśmy świadkami (i uczestnikami) cudownej akcji charytatywnej, którą zapoczątkował Łatwogang. To naprawdę nie brzmi jak społeczeństwo pogrążone w moralnym kryzysie, prawda?
Sama też co jakiś czas natykam się na TikToku czy innych platformach na filmiki z pytaniem „Gdybyś miał trzy życzenia i mógł poprosić o wszystko, co by to było?”. Zaglądając wtedy w komentarze ciężko się nie uśmiechnąć, bo nawet jeśli ktoś pisze o pieniądzach, to zwykle kolejne życzenia dotyczą zdrowia bliskich czy długiego życia dla pupila.
Dlaczego więc wydaje nam się, że jest coraz gorzej?
Odpowiedź może być prostsza niż się wydaje. Nasz mózg znacznie silniej reaguje na zagrożenia niż na pozytywne wydarzenia. To ewolucyjny mechanizm, który przez tysiące lat pomagał ludziom przetrwać. Pisałam o tym szerzej przy okazji tematu doomscrollingu. Niestety katastrofy, zbrodnie i ogólnie krzywda sprzedaje się lepiej niż wieści o nowym leku albo inne dobre wiadomości. Nasza uwaga szybciej skieruje się na głośny skandal niż na informację o tym, że ktoś komuś pomógł. Negatywne treści są częściej komentowane, udostępniane i zapamiętywane, przez co zaczynamy błędnie zakładać, że stanowią normę, bo przecież tylko to widzimy wokół.
Czytaj też: Od szafotu do TikToka. Dlaczego tak łatwo wpadamy w pętle doomscrollingu?
Dodatkowo, o czym też łatwo zapomnieć, internet nie jest reprezentatywną próbką społeczeństwa. Najgłośniejsze są zwykle osoby o najbardziej skrajnych poglądach, a algorytmy chętnie promują treści wywołujące silne emocje. W efekcie bardzo łatwo odnieść wrażenie, że cały świat nieustannie się kłóci, choć większość ludzi po prostu żyje swoim życiem, a kiedy znajdzie zgubę, próbuje oddać ją właścicielowi lub przynajmniej zaniesie ją na policję.

Wiara, że świat jest zły, a ludzie są z natury egoistyczni i niegodni zaufania, ma też swoją cenę. Kiedy pesymizm dominuje w naszym myśleniu, sami również zmieniamy swoje zachowanie. Badania pokazują, że osoby przekonane o powszechnym moralnym upadku rzadziej angażują się w wolontariat, mniej chętnie pomagają innym i mają niższy poziom zaufania społecznego. To błędne koło – im mniej wierzymy w ludzi, tym mniej sami dokładamy się do budowania wspólnoty.
Dlatego warto częściej kontaktować się z innymi, angażować się w lokalne inicjatywy, a przede wszystkim szukać dobrych wiadomości. W sieci znaleźć można kilka takich profili i kanałów, które dostarczają pozytywnych informacji. Z racji, że naszymi social mediami rządzi algorytm, warto na nie zaglądać, by wytrenować go pod bardziej optymistyczny obraz świata. Nie chodzi jednak o to, by nagle zamykać się w bańce pozytywów i ignorować realne problemy, tylko o to, że świat nie jest czarno-biały. Ma różne odcienie, a większość ludzi nadal kieruje się dokładnie tymi samymi wartościami co kiedyś: uczciwością, lojalnością i chęcią pomagania innym. Pora więc ściągnąć z nosa czarne okulary medialnych katastrof i po prostu spojrzeć dookoła siebie, bo realny świat na pewno nie jest aż tak zły, jak mogłoby się wydawać.
