Dotykaj

Nie każdy jednak bodziec godzien jest ta­kiego samego skupienia. By zajął mózg, muszą mu towarzyszyć trzy rzeczy: emocje, akcja i za­angażowanie wielu zmysłów naraz. Nie należy się więc spodziewać, że mózgowi sprawi przy­jemność przydługi wykład czy zbiór suchych faktów. Na jak długo zostanie dzieciom w gło­wie lekcja, podczas której główną aktywnością było uzupełnianie pustych miejsc brakującymi literami lub wypełnianie okienek, w które trze­ba wpisać wynik równania?

Efektywność nauczania zależy przede wszystkim od motywacji ucznia, czasu po­święconego danemu zagadnieniu i głębokości przetwarzania informacji. A ta ostatnia zwią­zana jest z działaniem, bo działanie angażuje wiele zmysłów naraz. Pobudza słuch, wzrok, dotyk.

Zwłaszcza dotyk! - najpierwotniejszy z na­szych zmysłów. Od dotyku właśnie zaczynamy eksplorację świata. Dotyk zaczyna się rozwijać już w siódmym miesiącu naszego życia płodo­wego, na długo przed wykształceniem oczu czy uszu. Jest on też - w sensie dosłownym - najrozleglejszym ze zmysłów. Receptory dotyku znajdują się w skórze, której powierzchnia to aż dwa metry kwadratowe. Także w naszym mózgu wrażenia dotykowe traktowane są prio­rytetowo. Kora czuciowa rozciąga się pasem przez cały mózg. Pomyślmy, jak aktywny staje się, kiedy działamy rękami! Gdy manipulujemy, przekładamy, dotykamy, sprawdzamy!

A im więcej struktur w mózgu podczas uczenia zostaje pobudzonych, tym lepiej. Manipulując informacjami, przetwarzając je i używając w różnych kontekstach, na trwa­łe zapisujemy je w pamięci bez konieczności uciążliwych powtórzeń.

Nie ułatwiaj

Tymczasem większość szkolnej wiedzy używa tylko jednego kanału przekazu: wer­balnego. Sadzamy dzieci w ławkach i mówimy do nich. Tymczasem już w IV w. p.n.e. filozof Heraklit zwykł był mawiać: „Nauczać to roz­niecać ogień, a nie napełniać puste wiadro” Arystoteles zaś, ucząc, kazał swoim uczniom chodzić. Jak dobrą miał intuicję, dowodzą dzi­siaj badania neurobiologów, którzy odkryli, że aktywność fizyczna powoduje tworzenie się w mózgu, zwłaszcza w obszarach zwią­zanych z funkcjami poznawczymi, substan­cji zwanej czynnikiem wzrostowym mózgu, „odżywki dla neuronów”. Ruch polepsza także koordynację ręka - oko, rozwija wyobraźnię przestrzenną i wzmacnia połączenia między półkulami mózgu, co przyspiesza przepływ informacji.

„Nauczając, pamiętajmy, że wiedza ma swoją architekturę” - mówi propagująca w Polsce osiąg­nięcia neurodydaktyki dr Marzena Żylińska. „Wszystko musi być tak zbudowane jak dom. Musi mieć fundament, na tym ściany, w tym okna. Ten fundament to są doświadczenia cie­lesne. Fizyczne doświadczanie świata. Nie uczy­my się pojęć przez definicje. Żadna mama nie mówi dziecku, co to znaczy „ciepłe”, „miłe”. To się czuje przez kontekst sytuacyjny. Dziecko sie­dzi w wannie i dolewamy ciepłej wody, mówiąc „ciepła woda, nie za gorąca?” I dziecko zaczyna rozumieć, co to jest ciepło. Tak właśnie powinni­śmy nauczać: tu ważne jest doświadczanie świata manipulacja konkretami - dopiero na tej pod­stawie możemy budować rozumienie abstrakcji”