Dlaczego kobiety udają orgazm? Odpowiedzi na to pytanie szukał zespół psychologów z Oakland University. Naukowcy znaleźli aż 63 szczegółowe powody i trzy główne strategie. Pierwsza to brak zainteresowania seksem. Partnerka kompletnie nie jest zainteresowana relacją seksualną – stale lub czasowo – i udaje orgazm, aby stosunek jak najszybciej się skończył.

Po drugie może chodzić o manipulację, a nawet oszustwo. „Poudaję, że mam orgazm, a w nagrodę wyjedziemy na wspaniałe wakacje”. Albo: „udawanie orgazmu powoduje, że nie czuję się taka całkiem do niczego”.

Trzecia strategia wydaje się paradoksalna – chodzi o... chęć pomocy partnerowi. Kobieta jęczy z rozkoszy, bo jest świadoma, że jemu nigdy nie uda się do- prowadzić jej do orgazmu, a nie chce mu robić przykrości. W rzeczywistości chodzi więc o utrzymanie związku.

W badaniu wzięło udział prawie trzysta kobiet, które przyznały się naukowcom, jak często w życiu stosowały i stosują określone strategie. Naukowcy nie byliby sobą, gdyby nie zaczęli się zastanawiać, jak sprawa będzie się miała w przyszłości. I doszli do wniosku, że nie mają dobrych wiadomości. Udawanych orgazmów może być coraz więcej. Dlaczego? Z powodu coraz bardziej skomplikowanych relacji i nietrwałych związków. Nie bez znaczenia jest także fakt, że coraz więcej par bezskutecznie stara się o dziecko: ich seks dawno temu przestał być spontaniczny i wypełniony orgazmami.

Szacuje się, że połowa kobiet na pewnym etapie życia przez dłuższy czas udaje orgazm. Wiele par uprawia seks pod wpływem alkoholu (i to dużych ilości), a jak wiadomo – alkohol opóźnia lub nawet kompletnie uniemożliwia osiągnięcie orgazmu.

Kobiecy penis

Z kobiecym orgazmem zawsze były kłopoty z prostego powodu: łechtaczka i pochwa są ukryte. Nie tak łatwo stwierdzić, czy się powiększają i stają się bardziej ukrwione, co jest znakiem orgazmu. Z penisem jest łatwiej, bo jest widoczny.

Jak podkreśla Anna Moderska, edukatorka seksualna, seksuologia długo nie potrafiła dokładnie umiejscowić źródła kobiecej rozkoszy. Łechtaczka położona na zewnątrz pochwy (u wielu kobiet dość daleko od wejścia) była traktowana jako „coś do gry wstępnej”.W sumie więc nie wiadomo było, skąd w czasie penetracji orgazm u kobiet. Teorii powstało wiele. – W praktyce każda kobieta ze względu na rozmaite uwarunkowania, zarówno anatomiczne, jak i społeczne czy psychologiczne, wybiera własną strategię, jeśli chodzi o seks i szczytowanie – wyjaśnia Moderska. – Jedne orgazmów się uczą, inne – ponieważ nie wiedzą, co robić i jak, spisują szczytowanie na straty. Często nawet jeżeli same umieją się doprowadzić do orgazmu, nie podejmują wysiłku, by nauczyć tego partnera. A niektórzy partnerzy nie są zainteresowani tym, żeby dowiedzieć się, czego chciałaby partnerka.

Kobiecy orgazm długo był bagatelizowany. Wszystko zmieniło się od czasów Alfreda Kinseya i jego raportu o seksualności, ogłoszonego na przełomie lat 40. i 50. XX wieku.